Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński w ramach obchodów 90. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, odwiedził Kielce.
Uroczystości mające miejsce w tym mieście odbywały się pod hasłem „Rola Młodzieży w Walce o Niepodległość – Od Pierwszej Kadrowej do Współczesności”.
Prezydent RP wziął udział w Inauguracji Roku Akademickiego na Uniwersytecie Humanistyczno – Przyrodniczym im. Jana Kochanowskiego.
Podczas uroczystości Prezydent powiedział:
„Ekscelencjo, Panie i Panowie Ministrowie, Magnificencjo, Pani Rektor, Wysoki Senacie, Szanowni Państwo,
przede wszystkim chciałem zacząć od gratulacji dla odznaczonych. To odznaczenia za działalność naukową, jakże istotną dla naszego kraju. Będę jeszcze o tym mówił. A także za wysiłki w celu powołania uniwersytetu. Byłem tutaj i powiedziałem, że będzie uniwersytet w Kielcach. Jest nazwa, której chciałem najserdeczniej pogratulować - społeczności akademickiej, profesorom, doktorom habilitowanym, ze stanowiskiem profesora uczelnianego, bez tego stanowiska, adiunktom, asystentom, doktorantom i studentom. Jednocześnie życzę z całego serca jednego, aby ten przymiotnik, a właściwie dwa przymiotniki zniknęły jak najszybciej, żeby był to Uniwersytet Jana Kochanowskiego, żebyście tutaj, w tym dwustutysięcznym ponad, a w rzeczywistości w znacznie większym mieście, mieli taki uniwersytet, jakie są w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Poznaniu, Wrocławiu, Toruniu, Lublinie, Opolu, Zielonej Górze. Nie wszystkie wymieniłem. Życzę tego, bo Kielcom, tej części kraju, można powiedzieć najbardziej polskiej z polskich, to się należy i ona tego potrzebuje, ale na razie najserdeczniej gratuluję tego, co jest. Jest uniwersytet w Kielcach, chociaż na razie tak zwany „przymiotnikowy”.
Pani Rektor, Magnificencja mówiła przed chwilą o dorobku - prawie tysiąc pracowników naukowych, dwustu trzydziestu pracowników z habilitacjami, czyli z tytułem profesora, dwadzieścia trzy tysiące studentów. Oczywiście można powiedzieć, że wtedy, gdy ja zaczynałem studiować na Uniwersytecie Warszawskim, to były czasy absolutnie odległe. Ludzie, którzy się wtedy rodzili mogą być już tytularnymi profesorami, choć to by było bardzo szybko, ale zupełnie łatwo mogą być doktorami habilitowanymi. Wtedy Uniwersytet Warszawski liczył mniejszą liczbę studentów, znacznie mniejszą. Te dwadzieścia trzy tysiące to znak czasu, te czterdzieści tysięcy studentów w Kielcach, mieście dwustupięciotysięcznym to znak sukcesu Waszego miasta. To też znak sukcesu Polski ostatnich dwudziestu lat. Wiele rzeczy się nie udało. Wiele rzeczy nie udało się nawet boleśnie. Jedna rzecz udała się na pewno - eksplozja edukacyjna. I wzięliście Panie i Panowie w niej udział, co jest niezmiernie wręcz istotne. Jest rzeczą niezwykle istotną, aby jak największa część młodych Polek i młodych Polaków uczyła się na poziomie wyższym niż matura, wyższym niż średnia. Na poziomie po prostu uniwersyteckim i to udaje się w naszym kraju realizować w tempie szybszym niż komukolwiek mogło się wydawać. To bardzo dobrze. Owoce tego zbiorą następne pokolenia Polaków. Jestem o tym głęboko przekonany. A w jakimś zakresie zbieramy je już teraz.
Ekscelencjo, Magnificencjo, Panie, Panowie Ministrowie, Szanowni Państwo, mówiłem wczoraj na Politechnice Warszawskiej, starej i potężnej uczelni, mówiłem trzy dni temu na najlepszej polskiej uczelni prywatnej, że nasza nauka wymaga pewnych zmian. Powtórzę to w trzech słowach dzisiaj. Nasza nauka wymaga zmian, bo pozycja naszej nauki w tej chwili nie odpowiada pozycji naszego kraju. I to nie z powodu tego, że brak nam ludzi utalentowanych, tylko z tego powodu, że struktura akademicka ma charakter nadmiernie piramidalny. Okres awansu naukowego trwa zbyt długo. Gdy co trzy tygodnie, co miesiąc, co półtora miesiąca mianuję kolejnych profesorów, Panie Profesor, Panów Profesorów tytularnych, to mam na ogół do czynienia z damami i mężami wspaniałymi, acz już dojrzałymi. I też raz jeszcze powtarzam, że chciałbym w następnych latach, choćby tych dwóch, widzieć na tej sali, tej samej sali, na której powołuje się rząd Rzeczpospolitej, w której mianuje się sędziów, osoby równie dostojnie, ale przeciętnie nieco młodsze, bo i teraz pewna grupa nowo mianowanych to są osoby często zdumiewająco młode, ale jest ich mniejszość. Trzeba tak udrożnić system, żeby funkcjonował szybciej, ale nie wolno też likwidować ani tego, co jest polską tradycją, czyli profesorów mianowanych przez prezydenta, ani też przynajmniej w naukach humanistycznych i społecznych nie wolno likwidować habilitacji. Mówię w naukach humanistycznych i społecznych, bo w naukach technicznych i przynajmniej niektórych eksperymentalnych nie chciałbym się wypowiadać. Na uczelni przepracowałem trzydzieści lat swojego życia, z kilkuletnią przerwą na uprawianie polityki, ale to i tak razem bardzo długo. Znam stosunki na uczelniach. Byłem w życiu na dwóch uniwersytetach i w jednej szkole prywatnej. Mam swoje bardzo jasno wyrobione zdanie. Trzeba zmian Pani Minister i przełożona Pani Minister, o tym dobrze wiedzą, że plany zmian popieram, ale bez szaleństw. Tutaj szaleństwa nic nie dadzą. Sukcesem jest powołanie uniwersytetu w Kielcach, sukcesem jest czterdzieści tysięcy studentów. Sukcesem jest to, że działają tutaj dwie duże uczelnie publiczne, osiem, dziesięć niepublicznych, nie potrafiłbym ich już wszystkich wymienić, to wszystko dobrze. Zmieniać trzeba, ale trzeba zachowywać umiar.
Magnificencjo, Panie i Panowie Profesorowie, przed całym środowiskiem już od lat stoi niezwykle skomplikowane zadanie, studentów jest ponad pięć razy więcej niż przed niespełna dwudziestu laty. A przecież pracowników naukowych i tych młodych asystentów, i doktorów, jakże ważnych na każdej uczelni, mówiłem przed wielu laty, że uczelnia może „stoi” profesorami i wtedy jeszcze docentami, natomiast „jedzie” adiunktami. Co przez to rozumiem? Oni wykonują największą część pracy dydaktycznej, a także potężną część pracy naukowej. Pani Rektor mówiła przed chwilą o ośmiuset monografiach, trzynastu tysiącach publikacji, proszę pamiętać, że osiemset monografii to jest bardzo dużo. Jaka część z nich to doktoraty? I może mniej liczne habilitacje, bo tutaj uprawnień jest jeszcze niewiele i chciałem życzyć, żeby było ich coraz więcej. Każdy doktor powinien wiedzieć, że to jest stan przejściowy. Doktorat się robi, doktorem się jest, czasem krócej, czasem dłużej, różnie układa się życie. Czasem może być to nawet okres kilkunastoletni i nic w tym nie ma złego, ale musi być chęć awansu i możliwość awansu. Chęć to sprawa subiektywna, ale też sprawa pewnych motywacji, związanych z rozwiązaniami prawnymi, z prozaicznymi możliwościami - każdy z nas musi z czegoś żyć. I w końcu też związanych z jeszcze jedną sprawą: czy ci, którzy przekroczyli już próg dojrzałości na uczelni, a tą dojrzałością nie jest nawet tytuł profesora tylko habilitacja właśnie, chcą mieć coraz więcej młodszych koleżanek i kolegów, niekoniecznie młodszych w sensie metrykalnym, ale młodszych stopniem? Musicie chcieć, bo podstawowym zadaniem samodzielnego, jak to się kiedyś mówiło, pracownika nauki, jest to, aby być mistrzem, mistrzem młodszych. Nie ma nic złego, że w katedrze jest jeden profesor tytularny i trzech bez tego tytułu. Przy okazji chciałem wspomnieć, że jestem gorącym zwolennikiem takich rozwiązań, aby habilitacja była bramą do profesury uniwersyteckiej, a nie tak, jak dzisiaj, mam nadzieję nie tutaj, ale na wielu innych uczelniach bywa, że habilitacja habilitacją a później lata jeszcze czekania, choćby na profesurę uniwersytecką. W tym nie widzę niczego innego, jak korporacyjną zazdrość na ogół tych, którzy mają tytuł profesora. Po trosze tych, którzy go nie mają, ale mają już ten uniwersytecki. To zła cecha, trzeba ją zmienić. Dla kogoś, kto zrobił habilitację, to musi być dzień także taki, w którym może się poczuć, nie w rozumieniu profesora tytularnego, ale profesorem wyższej uczelni. I chciałbym zrobić wszystko Pani Minister, żeby tego rodzaju rozwiązanie wynikało nie z dobrej woli, tylko z przepisu prawa. Tak być powinno.
Sprawa obciążeń dydaktycznych. Wszyscy wiemy jak są dzisiaj wielkie. Zacząłem już o tym mówić. Czy można dokonać ograniczeń? Czy wolno pracować na, podaję skrajne przypadki, dziesięciu i więcej uczelniach? Zdaję sobie sprawę, że to są przypadki skrajne. Powiem jasno: nie, nie można, bo to jest fikcja, to jest nie do zrealizowania. Czy wolno pracować na dwóch uczelniach? Dopóki sytuacja środowiska jest taka, jaka jest od strony materialnej, a jaka jest wiemy, to jest to konieczne. Powiem więcej, z punktu widzenia wykształcenia studentów, którzy nie wszyscy się mogą kształcić na uniwersytetach, to też jest konieczne, bez tego te uczelnie musiałyby upaść. Wiem, że idzie okres niżu demograficznego, liczba studentów się nieco zmniejszy, ale nie zmniejszy się w sensie jakościowym, a więc w takim, że będzie to w ogóle inna skala liczb. Jeżeli się nie zmniejszy to zasadę pracy na dwóch uczelniach, mówię o zasadzie praktycznej, przecież nikt nikomu nie nakazuje, ale trzeba jednak zachować, jako wybór danego pracownika naukowego. Cała reszta może być już jedynie wyjątkiem. Mówię tutaj o swoich osobistych przekonaniach, ale także o przekonaniach jednego z dwóch organów władzy wykonawczej, zgodnie z artykułem 10 Konstytucji Rzeczpospolitej.
Sprawa pracy naukowej, sprawa tego, o czym Pani Rektor również mówiła - dwa tysiące publikacji zagranicznych, jeżeli dobrze zapamiętałem, z tych trzynastu tysięcy publikacji. To jest też niezmiernie ważne. Musimy sobie powiedzieć, zaczynałem już o tym wspominać wcześniej, Polska z trzydziestoma ośmioma milionami ludzi, z olbrzymią ilością uczelni, liczę prywatne, Polska jednak z liczną, o około siedemdziesiąt procent liczniejszą niż przed dziewiętnastu laty kadrą naukową, musi mieć osiągnięcia większe. Zdaję sobie z sprawę z wszystkich trudności. Nie ma jeszcze pełnego obiegu myśli. Są trudności z dostępem do pewnej części literatury. Oczywiście, jeżeli chodzi o nauki eksperymentalne Polska nie ma takich możliwości, jak kraje bogatsze od nas. Tam, gdzie nauka bardzo dużo kosztuje, ale udział publikacji Polskich w najbardziej prestiżowych periodykach naukowych na świecie jest zbyt mały i mówię to uczciwie. Specjalnie mówię to tutaj w Kielcach, a nie na Politechnice Warszawskiej, czyli najpotężniejszej polskiej uczelni technicznej od lat. Mówię to specjalnie, ponieważ te publikacje powinny pochodzić z Warszawy, Krakowa, czy Poznania z Wrocławia, czy Łodzi, ale także z Kielc, Częstochowy, która ma starą politechnikę, Zielonej Góry i Opola, bo ludzie utalentowani są wszędzie. Nie mogą oni koncentrować się tylko w kilku ośrodkach. Tego Państwu najserdeczniej życzę. To jest potrzebne, jestem przekonany, że także na tej uczelni, na sąsiedniej Politechnice Świętokrzyskiej, są ludzie o olbrzymich możliwościach. Trzeba im dać jedynie szansę. I dawajcie im tą szansę. Na każdej uczelni jest konkurencja między ludźmi, to zwyczajne, ale ta konkurencja musi mieć charakter ściśle merytoryczny. O to również apeluję. Apeluję w imię interesów nie tylko środowiska naukowego, nie tylko szacownych Pań i Panów Studentów, ale całej Polski. Polsce to jest potrzebne. Polska walczy o miejsce na świecie. Jesteśmy w Unii, jesteśmy w NATO. Strategiczne cele zostały osiągnięte, ale walka o naszą pozycję trwa, w tej chwili w skali świata jesteśmy gdzieś na dwudziestym drugim miejscu, jeżeli chodzi o rozmiary naszego PKB. Możemy być w pierwszej dwudziestce, spokojnie mamy na to szansę, ale to w olbrzymim stopniu zależy także od naszych sukcesów naukowych, edukacyjnych również, ale naukowych także. Tych wielkich sukcesów naukowych, tutaj w Kielcach chciałem Paniom i Panom najserdeczniej życzyć, w Kielcach i w całej Polsce. Wam naukowcom z Kielc, tym dojeżdżającym również, ale także naukowcom Warszawy, Krakowa, Poznania, Wrocławia, Łodzi, Trójmiasta i innych miast.”
Prezydent Lech Kaczyński wręczył odznaczenia zasłużonej kadrze naukowej.
Odznaczeni zostali:
za wybitne zasługi w działalności naukowej i dydaktycznej
KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Bartłomiej JAŚKOWSKI
Teodora KRÓL
Regina RENZ
ZŁOTYM KRZYŻEM ZASŁUGI
Jacek SEMANIAK
Prezydent Lech Kaczyński wręczył również ordery osobom zasłużonym dla kraju i regionu podczas uroczystej Sesji Rady Miasta Kielce z okazji 70. rocznicy otwarcia Sanktuarium Marszałka Józefa Piłsudskiego i odsłonięcia pomnika Czynu Legionów. Uroczystość odbyła się w dawnym Pałacu Biskupim.
Odznaczeni zostali:
za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz środowisk kombatanckich
KRZYŻEM KOMANDORSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Kazimierz ZAŁĘSKI
KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Adam KARCZEWSKI
KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Stanisław JEDLIKOWSKI
Zdzisław TERPIŁOWSKI
za wybitne zasługi w działalności społecznej, a w szczególności na rzecz osób potrzebujących pomocy
KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
ks. Franciszek GRELA
Pani Danuta PAPAJ
pośmiertnie
ks. bp Mieczysław JAWORSKI - Order odebrali bracia Księdza.
Prezydent Lech Kaczyński uczestniczył również w uroczystości złożenia wieńców pod pomnikiem Czynu Legionów.