Menu rozwijane

28 października 2009
Władysław Stasiak

Prezydent o nowej architekturze Europy

Władysław Stasiak powiedział, że na szczycie, który w czwartek rozpoczyna się w Brukseli, poruszanych będzie kilka spraw ważnych z punktu widzenia Polski i dlatego prezydent Lech Kaczyński zdecydował się wziąć w nim udział. Jak mówił minister dyskutowane będą sprawy finansowo-gospodarcze, kwestie strategii dla Morza Bałtyckiego, sprawy dotyczące solidarności energetycznej i – jak podkreślił minister szczególnie ważne dla prezydenta – sprawy dotyczące nowej architektury instytucjonalnej Europy po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego.

Pytany, czy to nie za wcześnie na rozmowę o nowej Europie w sytuacji, gdy czeski prezydent nie złożył jeszcze swojego podpisu, minister stwierdził, że choć na podpis trzeba czekać i niczego nie można przesądzać, to czas na dyskusje jest właściwy. – Trzeba się zastanawiać jak będzie funkcjonowała Unia Europejska, jak będą działały instytucje zarówno w kontekście obsad personalnych, jak i praktyki ich pracy, po wejściu w życie Traktatu może być za późno – przekonywał szef prezydenckiej kancelarii.

Eurorealiści czekają na ustawę kompetencyjną

Minister powołując się na przykład Niemiec podkreślił, jak ważna jest przyjęta tam ustawa podkreślająca podmiotowość kraju w sytuacji po wejściu w życie Traktatu. Tłumaczył, że Polsce pomogłoby, gdyby i u nas szybko pojawił się taki projekt. – Deklaracje w tej sprawie padły, konkretnego projektu nie ma. Bardzo szkoda – stwierdził.

Minister zasugerował, że posłowie PiS, którzy zapowiedzieli złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego ws. zgodności Traktatu Lizbońskiego z Konstytucją, byliby bardziej usatysfakcjonowani, gdyby taka ustawa powstała. Pytany, jak tego typu regulacja powinna wyglądać, minister powiedział, że przede wszystkim powinna podkreślać rolę parlamentu narodowego i wskazywać kompetencje poszczególnych konstytucyjnych organów państwa. – Myślę, że wszyscy ludzie dobrej woli, eurorealiści czekają na ten projekt – podkreślił.

Dużo hałasu, ale brak woli działania

Komentując wtorkową konferencję Mariusza Kamińskiego, minister stwierdził, że były szef CBA miał prawo przedstawić swój pogląd na sprawę i nie widzi w tym nic dziwnego. Jak zauważył, nie jest to pierwszy przypadek, gdy były szef służby specjalnej w mediach przedstawia swoje poglądy.

Dodał, że w debacie publicznej jest dużo hałasu wokół spraw afery hazardowej i afery stoczniowej, ale mało jest woli wyjaśnienia tych spraw. – Ja bym chciał, żebyśmy w końcu poszli do przodu. Jeżeli chcemy sprawnej gospodarki, przejrzystych instytucji, to wyjaśniajmy takie sprawy bo to jest w interesie nas wszystkich – zapewnił.

Koniec hazardu w Polsce?

Odnosząc się do zaprezentowanych przez premiera przesłanek nowej ustawy hazardowej, która w sposób restrykcyjny ogranicza hazard, minister powiedział, że jak widać działania CBA przynoszą swoje skutki. Szef kancelarii zaznaczył, że z komentarzami na temat ustawy wstrzyma się do momentu, gdy regulacja zostanie zaprezentowana przez rząd, ale sam pomysł ocenia dobrze. – Podoba mi się intencja zwalczania patologii. Chciałbym, żeby jakiś konkretny projekt się pojawił, żeby można było nad nim debatować, bo trzeba walczyć ze sferą patologii – tłumaczył minister.