Menu rozwijane

29 października 2009

Uczestnicy uroczystości pogrzebowych
śp. Macieja Rybińskiego
na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie

Ekscelencjo Księże Arcybiskupie!
Szanowni Państwo!

Wiadomość o śmierci Macieja Rybińskiego napełniła mnie ogromnym smutkiem. Odszedł jeden z najwybitniejszych mistrzów pióra w historii polskiego dziennikarstwa. W pełni zasłużenie nazwano go księciem felietonu oraz mędrcem ukrywającym się pod maską błazna. Swoim kunsztem pisarskim i erudycją przemieniał bowiem naszą codzienną lekturę gazet – w spotkanie z prawdziwą sztuką literacką, w której rozrywka splata się z refleksją. Tak też przed nim czynili Bolesław Prus, Antoni Słonimski, Stefan Kisielewski. Jestem przekonany, że Maciej Rybiński znajdzie należne mu miejsce w kronice publicystyki polskiej – w szeregu tych wielkich mistrzów gatunku.

Jestem więc piszę – pełen ironii tytuł dwóch jego książek dobrze oddaje postawę Macieja Rybińskiego, wyraźnie akcentowany dystans do własnej roli jako autora. Autora, którego teksty znajdowały przecież setki tysięcy czytelników. Zarazem jednak w ciągu całej kariery traktował on swoją profesję niezwykle poważnie. Determinacja, by mimo wszelkich przeciwności, także wbrew panującym opiniom – zawsze pisać prawdę, uczyniły go wzorem etycznego uprawiania zawodu.

Pragnienie zachowania uczciwości nie pozwalało mu czynić żadnych ustępstw, nawet kosztem osobistych wyrzeczeń. Po negatywnej weryfikacji przez władze w stanie wojennym, woląc i chcąc zachować swobodę wypowiadania opinii, wybrał trudy życia na emigracji. Zarazem tego niezwykle pryncypialnego człowieka cechowała ogromna radość życia i życzliwość względem innych ludzi. Podobnie serdeczny był także jego stosunek do Polski i Warszawy – wolny od patosu, lecz stale pełen troski o losy ojczyzny i rodzinnego miasta.

W jednym z ostatnich felietonów, opublikowanym przed zaledwie dwoma miesiącami, pisał: Wszystko, nie tylko w sztuce, także w polityce, co fałszywe, głupie, a czasem i zbrodnicze, jest przede wszystkim brzydkie. […] Oceniajcie świat według kryteriów estetycznych, a nie omylicie się. Niech to przesłanie, jakim sam się kierował, pozostanie na zawsze w pamięci wszystkich, którym trudno uwierzyć i pogodzić się z jego przedwczesnym odejściem.

Poczytuję sobie za zaszczyt, iż jako Prezydent Rzeczypospolitej w uznaniu zasług dla rozwoju kultury polskiej, a w szczególności za osiągnięcia w twórczości publicystycznej i dziennikarskiej, stanowiącej przykład niezależności myślenia i odwagi głoszenia własnych poglądów, oraz za zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w naszym kraju mogę nadać Maciejowi Rybińskiemu pośmiertnie Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Niech jedno z naszych najwyższych odznaczeń państwowych będzie wyrazem pamięci i wdzięczności, którą jesteśmy mu winni w zamian za wszystkie estetyczne wzruszenia, za odkrywanie prawdy, przywracanie właściwej hierarchii wartościom i prawdziwego znaczenia słowom.

Żonę Panią Krystynę Grzybowską i córkę Olę, wszystkich bliskich i przyjaciół Zmarłego proszę o przyjęcie wyrazów najgłębszego współczucia.

Lech Kaczyński

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej