Menu rozwijane

02 października 2009
Sekretarz Stanu Paweł Wypych

Wywiad z Sekretarzem Stanu Pawłem Wypychem ukazał się w dzienniku "Rzeczpospolita" 2 października 2009 roku.

Eliza Olczyk: Po co pan prezydent zaprosił do siebie najważniejszych polityków?

Paweł Wypych: Nie do siebie, tylko do Belwederu, bo tam jest sala do tajnych rozmów, a przypominam, że informacje zawarte w dokumentach przysłanych przez CBA mają klauzulę tajności. Pan prezydent chce poznać opinię wszystkich zaproszonych w sprawie opisanej przez „Rzeczpospolitą“. Prawdopodobnie te oceny będą różne. Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski już uznał, że to awantura polityczna. A wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski ocenił te materiały jako wstrząsające.

A jaka jest ocena pana prezydenta?

Zdaniem Lecha Kaczyńskiego sprawa jest bardzo bulwersująca. Narzuca się wiele pytań, w tym o podejmowane przez premiera i prokuratora generalnego działania od momentu, gdy powzięli informacje o całej sprawie. Dlaczego pan minister Mirosław Drzewiecki 30 czerwca napisał najpierw jedno pismo do wiceministra finansów, że nie potrzebuje pieniędzy z dopłat do gier hazardowych, a 2 września drugie - że jednak z tych pieniędzy nie rezygnuje? Warto się też zastanowić, czy obowiązujące przepisy lobbingowe dostatecznie zabezpieczają proces legislacyjny przed nieformalnymi wpływami przedsiębiorców. Bo jeżeli w proces tworzenia ustawy ingerują biznesmeni za pośrednictwem zaprzyjaźnionych polityków, w sposób opisany przez „Rzeczpospolitą“, to musi bulwersować.

Czy pan prezydent powinien w ogóle mieszać się do tej sprawy? Przecież powinien to wyjaśnić rząd i wymiar sprawiedliwości.

Pełna zgoda. Tylko do momentu publikacji w gazecie tych działań rządu czy prokuratury nie było widać. Co robił prokurator krajowy przez ostatnie tygodnie, skoro dopiero w czwartek prokurator okręgowy wWarszawie uznał materiał CBA za niekompletny i poprosił o jego uzupełnienie?

Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma uważa, że nie ma żadnej sprawy, bo nie doszło do złamania przepisów.

Pan minister ma prawo do wypowiadania swoich poglądów, choć moim zdaniem minister sprawiedliwości powinien unikać takich publicznych deklaracji. Od orzekania o winie lub jej braku jest sąd.

Prokuratura przecież też może umorzyć sprawę, jeżeli uzna, że nie ma dowodów na popełnienie przestępstwa.

Może. Może też powiedzieć: przez dwa lata wzywamy kogoś na przesłuchania jako świadka w sprawie, a od dzisiaj będziemy go wzywać jako podejrzanego. Moim zdaniem jest to nieczęsto spotykane w działaniach prokuratury.

Mówi pan zapewne o Mariuszu Kamińskim, szefie CBA, który od początku września jest podejrzanym w tzw. aferze gruntowej. Dlaczego wiąże pan te sprawy?

Nie wiążę. Zastanawiam się tylko, dlaczego minister Czuma podczas konferencji poświęconej sprawie lobbingu na styku biznesu i świata polityki poświęcił tak dużo czasu osobie szefa CBA. Chciałbym też wierzyć, że prokuratura w Rzeszowie, która zdecydowała o zmianie statusu Kamińskiego, działała bez wyraźnych wskazówek.