Dodał, że źle się stało, że rocznica pierwszych częściowo wolnych wyborów w Polsce, zamiast jednoczyć, dzieli Polaków. – Z obu stron padają mocne i niepotrzebne słowa – stwierdził dodając, że relacje policji i stoczniowców, którzy manifestowali pod Pałacem Kultury w Warszawie brzmią tak, jakby nie dotyczyły jednego wydarzenia: – Słyszałem dwie relacje, całkowicie ze sobą sprzeczne.
- Niepoważne jest stwierdzenie, że premier nie może zagwarantować bezpieczeństwa zaproszonym gościom – powiedział minister Kownacki. – Demonstracje w demokratycznych krajach to normalna rzecz. Źle się stało, że premier przenosi te uroczystości do Krakowa – dodał.
Odnosząc się do zapowiedzi krwawych zamieszek stwierdził, że to tylko słowa, i że nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak będzie. – Ani pani redaktor, ani ja, ani premier, nikt nie wie, co tak naprawdę miałoby się wydarzyć – mówił.
– Prezydent nigdy nie popierał innych niż pokojowe manifestacje – zapewnił szef Kancelarii Prezydenta. Pytany, czy Lech Kaczyński próbował mediować pomiędzy związkowcami a rządem, minister zaprzeczył.
Komentując zapowiedź premiera, że Anna Fotyga nie będzie ambasadorem Polski przy ONZ i reakcje Prezydenta, minister stwierdził, że Lech Kaczyński przyjął tę informację ze spokojem. Jak dodał, wnioski o mianowanie ambasadora pochodzą od rządu, ale decyzję w tej sprawie podejmuje Prezydent i powinien tu być jakiś kompromis. – To znaczy, że część ambasadorów powinna wywodzić się z grupy osób, które mają poglądy identyczne z rządem, cześć z poglądami raczej bliższymi Prezydentowi. Taka sytuacja byłaby kompromisem – stwierdził Piotr Kownacki.
Pytany, dlaczego Prezydent zwlekał z podpisaniem listów uwierzytelniających dla ambasadorów, szef Kancelarii Prezydenta stwierdził, że powodów było klika, m.in. brak czasu, trudności z uzgodnieniem terminu z ambasadorami, ale także zaniedbania po stronie Kancelarii. – I tu biję się w pierś – powiedział Kownacki.
Odnosząc się do procesu, jaki Lech Wałęsa chce wytoczyć Lechowi Kaczyńskiemu, minister zauważył, że w ostatnim czasie były prezydent ma złą passę. Dodał, że na razie to tylko doniesienia, o konkretach będzie można rozmawiać, gdy pozew trafi do sądu.
– Lech Wałęsa czego by nie robił, swojej biografii nie zmieni – zauważył minister Kownacki. – Był wielkim człowiekiem w latach osiemdziesiątych, ale nie umiał się przeciwstawić żądaniu współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Odmowa byłaby aktem heroicznym, a od nikogo nie można wymagać takiego czynu. W jego przypadku chodzi o późniejszą postawę – stwierdził minister podkreślając raz jeszcze, że wyrzekanie się współpracy z SB nie przekreśla jego dokonań jako przywódcy Solidarności.