- Z tego co wiem pierwsze jednostki były na miejscu bardzo szybko. Co się działo później? To musi być przedmiot bardzo szczegółowego śledztwa - podkreślił Lech Kaczyński.
- Jeżeli budynek staje w takim tempie w ogniu, to jeśli ktoś nie rozlał benzyny po całym budynku i jej celowo nie podpalił, a nie ma teraz takiej hipotezy, to musiała być jakaś zasadnicza wada w budowie - dodał.
Prezydent poinformował, że rozmawiał z prokurator zajmującą się sprawą o hipotezach śledczych dotyczących wydarzenia. - Dla mnie podstawowe pytanie, jako człowieka, który się zajmował tego rodzaju sprawami (jako prokurator generalny - PAP), to dlaczego w tak błyskawicznym tempie ten pożar się rozprzestrzeniał - oświadczył Lech Kaczyński.
Pytany o możliwą pomoc dla poszkodowanych powiedział, że będzie na ten temat rozmawiał z szefem rządu. - Ja na pewno zrobię wszystko - zadeklarował. Zaznaczył, że wątpi, by udało się mu spotkać z Tuskiem jeszcze w poniedziałek.
Według Prezydenta, to wydarzenie pokazuje, że "trzeba się zastanowić nad sposobem funkcjonowania naszego państwa", a także sposobem informowania najwyższych władz o tego rodzaju tragediach.
- Po żałobie narodowej, po świętach przystąpimy do tego, żeby niektóre sprawy rozliczyć, także związane z tempem informowania organów państwa o tego rodzaju zdarzeniach - zaznaczył. Pytany czego konkretnie dotyczą zastrzeżenia odparł, że do czwartku nic nie będzie mówił.
Następnie Prezydent spotkał się w Kamieniu Pomorskim z burmistrzem miasta Bronisławem Karpińskim, wojewodą zachodniopomorskim Marcinem Zydorowiczem, oraz z przedstawicielami służb uczestniczących w akcji ratunkowej i organizowaniu pomocy ofiarom pożaru hotelu.
Po spotkaniu powiedział, że ustalał m.in. zasady pomocy jaka będzie udzielana poszkodowanym; poruszana była też kwestia odbudowy domu.
- Właśnie się dowiedziałem, że w pożarze zginęło sześcioro dzieci... - powiedział poruszony Prezydent.
Wcześniej pojechał pomodlić się w intencji ofiar do Katedry Kamieńskiej, gdzie spotkał się z abp Andrzejem Dzięgą, z którym również rozmawiał o pomocy dla poszkodowanych.
Prezydent udał się do szpitala w Gryficach, gdzie przebywają trzy osoby poszkodowane w pożarze.
Według najnowszych danych w wyniku pożaru, który w poniedziałek w nocy wybuchł w hotelu socjalnym w Kamieniu Pomorskim, zginęło 21 osób.
(PAP, inf. własne)