Menu rozwijane

08 maja 2009

Lech Kaczyński przyjechał po południu do Legnicy (Dolnośląskie), aby spotkać się z zarządem Regionu Miedziowego NSZZ "Solidarność". Podczas spotkania Prezydent wręczył odznaczenia państwowe trzem zasłużonym osobom. Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej odznaczeni zostali

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski:

Zbigniew Korczowski,

Mirosław Młodecki,

oraz pośmiertnie

Zygmunt Burchardt - odznaczenie odebrały dzieci.

Odznaczeni to działacze i członkowie NSZZ „Solidarność” Zagłębia Miedziowego, oskarżeni i skazani w tzw. procesie „bombiarzy lubińskich”. 31 sierpnia 1982 roku (Zbrodnia Lubińska), w wyniku brutalnej pacyfikacji pokojowej demonstracji w Lubinie przez oddziały milicji i ZOMO wśród manifestujących padły ofiary śmiertelne oraz ranni. Pod wpływem tych wydarzeń członkowie grupy postanowili przejść do bardziej czynnej formy walki z systemem komunistycznym. Po zatrzymaniu byli poddani wyjątkowo brutalnemu śledztwu, skazani, a po opuszczeniu więzienia narażeni na szykany ze strony służby bezpieczeństwa.

W przemówieniu do zgromadzonych Lech Kaczyński nawiązał do zbiżającej się  dwudziestej rocznicy pierwszych, częściowo wolnych wyborów parlamentarnych.

- Chciałbym, żeby to było święto jedności, a nie podziałów, podziałów, które są normalne w polityce, ale które czasami na chwile powinny zamierać. - podkreślił Prezydent. -Chciałabym uczcić ten dzień w stolicy naszego kraju, w Warszawie, ale także w stolicy Solidarności - Gdańsku, będę tam - dodał.

Lech Kaczyński podkreślił, że będzie w Gdańsku nie tylko dlatego, że jest Prezydentem. - Także dlatego, że przed 20 laty też tam byłem, kandydowałem w wolnych wyborach do Senatu, byłem w ścisłym kierownictwie Solidarności - tym, które wyszło z podziemia, ale także tym, które w podziemiu działało. Mam do tego tytuł - powiedział.

Dodał, że będzie tego dnia w Gdańsku "żeby oddać cześć największemu ruchowi narodowemu w historii Polski i to ruchowi zwycięskiemu", których nie było w Polsce wiele".

- Ruch Solidarności nie był w ścisłym tego słowa znaczeniu powstaniem narodowym, bo nie walczono z bronią w ręku, ale w jakimś sensie nim był. Przyczynił się nie tylko do wolności naszego kraju - dla nas to najważniejsze - ale do wolności wielu innych narodów europejskich i w końcu do upadku komunizmu także w Rosji, wraz z nim upadło sowieckie imperium - podkreślił Lech Kaczyński.

- Pamiętajmy o tym i bądźmy z tego dumni - apelował Prezydent.

Przypomniał, że wybory 4 czerwca 1989 roku nie były do końca demokratyczne: wolne były wybory do Senatu, a w przypadku Sejmu w wolnych wyborach wybierano 35 proc. posłów, reszta mandatów była z góry przyznana PZPR i jej sojusznikom. Jak podkreślił, Solidarność w 100 procentach wygrała częściowo wolne wybory do Sejmu i w 99 procentach - wybory do Senatu.

- To było wielkie zwycięstwo i na ogół traktujemy (4 czerwca) jako dzień odzyskania niepodległości - mówił Prezydent.

- Można się zastanawiać, czy to prawda. Bardzo ważny był dzień 12 września - dzień, w którym powstał pierwszy w Polsce i pierwszy w Europie środkowej i wschodniej niekomunistyczny rząd. Z tym dniem, możemy powiedzieć, że przestała istnieć tzw. kierownicza rola partii, która decydowała o politycznej istocie komunizmu - zaznaczył. (PAP, inf. własne)