Prezydent Lech Kaczyński od początku kadencji aktywnie zabiega o zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski, uznając działania na rzecz dywersyfikacji dostaw ropy naftowej i gazu za jeden z priorytetów prezydentury. W działaniach tych wspiera Lecha Kaczyńskiego powołany w ramach Kancelarii Prezydenta RP Zespół ds. Bezpieczeństwa Energetycznego.
Prezydent zainicjował też bliską współpracę regionalną w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Spotkanie przywódców państw regionu w Krakowie w maju 2007 zapoczątkowało serię szczytów energetycznych z udziałem przedstawicieli krajów Europy Środkowo-Wschodniej, Kaukazu i Azji Centralnej. Dzięki aktywności Prezydenta RP współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego nie tylko stała się jednym z głównych punktów współpracy w naszym regionie, ale też ma wpływ na politykę energetyczną całej Unii Europejskiej.
Prezydent wielokrotnie podkreślał konieczność zmniejszenia zależności Polski od dostaw gazu z jednego kierunku, od jednego dostawcy. Wskazując na zagrożenia, jakie niesie ze sobą takie uzależnienie, opowiadał się za tworzeniem nowych projektów pozyskiwania gazu, jak choćby Gazoport w Świnoujściu.
Obecne, coraz poważniejsze problemy z importem gazu z Rosji, potwierdzają słuszność obaw Prezydenta. Informacje o przedłużaniu się międzyrządowych negocjacji w sprawie dostaw surowca oraz sygnały o zapisach w projekcie porozumienia jeszcze bardziej uzależniających Polskę od rosyjskiego gazu skłoniły Prezydenta do zwrócenia się do Premiera Donalda Tuska z prośbą o wyjaśnienia w tej kwestii. W przesłanym w listopadzie ub. r. piśmie Prezydent wyraził głębokie zaniepokojenie możliwymi skutkami zapowiadanych decyzji dla bezpieczeństwa energetycznego RP w perspektywie najbliższych kilkudziesięciu lat. Udzielonej odpowiedzi na postawione pytania nie można uznać za satysfakcjonującą.
Wciąż pozostaje bez przekonującej odpowiedzi, dlaczego kontrakt z Gazpromem miałby obowiązywać tak długo, aż do 2037 roku? Dlaczego nie zwrócono się z prośbą o wsparcie do Unii Europejskiej? Wszak w podpisanym przez Prezydenta Traktacie Lizbońskim znajdują się zapisy o unijnej solidarności w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego.
Prezydent ma nadzieję, że obecne problemy zostaną jak najszybciej rozwiązane, i Polska zacznie otrzymywać gaz w ilościach zaspokajających potrzeby. Zarazem jednak, że nie odbędzie się to kosztem naszego bezpieczeństwa. Prezydent jest bowiem zaniepokojony, że ceną za krótkoterminowe rozwiązanie problemu deficytu gazu mogą być długofalowe ustępstwa – pogłębienie i utrwalenie zależności energetycznej Polski od jednego dostawcy.