Menu rozwijane

10 lutego 2010
Prezydent Lech Kaczyński

Artykuł Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego ukazał się w dzienniku "Fakt" 10 lutego 2010 roku

Wskaźniki produkcyjne i zysk każdego przedsiębiorstwa są ważne, ale nie można ich zwiększać kosztem ludzi tam zatrudnionych i ich bezpieczeństwa. Dlatego moim zdaniem o kontrolach dotyczących bezpieczeństwa firmy nie powinny być uprzedzane.

Rozumiem przedsiębiorców, dla których kontrole bywają uciążliwe. Jednak państwo zawsze musi brać pod uwagę interes wszystkich – zwłaszcza związany z bezpieczeństwem pracy. Zmiany, które proponuję, nie są skierowane przeciwko przedsiębiorcom. One będą służyły wszystkim, także pracodawcom. Zwiększają bezpieczeństwo pracowników i zmniejszają ryzyko wypadków, które powodują także straty finansowe. Wpływają też na poprawę relacji pomiędzy pracownikiem a pracodawcą. Przedsiębiorstwo to nie tylko jego właściciel, majątek i finanse, to także pracownicy, a rozwój firmy możliwy jest dzięki ich ciężkiej pracy.

Dlatego w ubiegłym tygodniu skierowałem do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, który m.in. rozszerza możliwości kontroli BHP w przedsiębiorstwach.

We wrześniu ubiegłego roku, po tragicznym wypadku w kopalni „Wujek”, zaprosiłem na spotkanie przedstawicieli instytucji zajmujących się nadzorem bezpieczeństwa pracy – m.in. Głównego Inspektora Pracy, Wyższego Urzędu Górniczego, Nadzoru Budowlanego. Z przeprowadzonej wówczas dyskusji wynikało, że niezbędne jest poprawienie obowiązującego prawa, tak aby skuteczniej chroniło pracujących Polaków. Poleciłem więc przygotować propozycje zmian w ustawie o swobodzie gospodarczej oraz ustawie o Państwowej Straży Pożarnej.

Przede wszystkim proponuję usunięcie zapisu o konieczności informowania – i to z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem – przedsiębiorstwa o planowanej kontroli dotyczącej bezpieczeństwa pracujących tam ludzi. Czy można mówić o skutecznym sprawdzeniu, czy przepisy są przestrzegane, jeśli firma ma tydzień czasu, aby się do tego przygotować? Po nowelizacji będzie można realnie sprawdzić, czy zatrudnieni w firmie ludzie pracują w odpowiednich warunkach. Kontrolerzy nie będą musieli uprzedzać przedsiębiorcy, że się do niego wybierają. Jest to tym ważniejsze, że doszły do mnie informacje, że są już w Polsce firmy, które zajmują się gromadzeniem odpowiedniego sprzętu BHP i przerzucaniem go na miejsce zapowiedzianej kontroli.

Podobnie uważam za konieczną likwidację istniejących ograniczeń co do łącznego czasu kontroli – oczywiście tylko tej dotyczącej bezpieczeństwa i higieny pracy. Teraz kontrole mogą maksymalnie trwać 48 dni w roku. Dotyczy to łącznie wszelkich kontroli, także np. podatkowych. Zdarza się, że zawiadomieni o konkretnym przypadku naruszenia warunków bezpieczeństwa pracy kontrolerzy nie są w ogóle wpuszczani do firmy, bo limit został już wyczerpany – chociażby przez inspektorów z urzędu skarbowego. Skuteczne zadbanie o prawa i bezpieczeństwo zatrudnionych jest czasem wręcz niemożliwe, bo zawarte w obecnych przepisach pojęcie przedsiębiorcy nie zawsze oznacza tylko jeden zakład pracy. Dochodzi do sytuacji, że wspomniane 48 dni na kontrolę dotyczy nie jednego, ale kilku, a nawet kilkunastu dużych zakładów pracy (np. kopalń należących do jednej spółki).

W debacie nad kondycją naszej gospodarki, gdy poszukujemy jak najbardziej skutecznych sposobów radzenia sobie z kryzysem ekonomicznym, nie możemy zapominać o pracownikach i ich bezpieczeństwie. Niezbędne dla jego zachowania jest dobre wyszkolenie pracowników, ale też zapewnienie im przez pracodawcę odpowiednich warunków pracy. Obowiązkiem zaś państwa, zapisanym nawet w konstytucji, jest nadzór nad przestrzeganiem prawa.

Niestety, są tacy przedsiębiorcy, którzy świadomie łamią prawo, ryzykując zdrowie i życie swoich pracowników. Dla nich każdy nadzór jest niewygodny. Woleliby uniknąć tych kontroli, wykorzystując pewne zapisy obowiązującego obecnie prawa. Specjaliści alarmują, że nieskuteczne kontrole nie pozwalają na ujawnianie łamania prawa w przedsiębiorstwach, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa pracy. Problem ten pojawia się również w listach, jakie otrzymuję.

Jako prezydent, ale też jako profesor prawa pracy, uznałem, że problem ten należy rozwiązać jak najszybciej. Mam nadzieję, że posłowie dostrzegą konieczność poprawy bezpieczeństwa pracujących Polaków i zaproponowane przeze mnie rozwiązania wejdą w życie możliwie szybko.