Menu rozwijane

17 lutego 2010

Organizatorzy i Uczestnicy
ogólnopolskiego zjazdu szkół sendlerowskich
na stulecie urodzin Ireny Sendler
w Gimnazjum nr 23 w Warszawie

Szanowni Państwo!
Droga Młodzieży!

Serdecznie pozdrawiam wszystkich przybyłych do warszawskiego Gimnazjum nr 23 im. I. Sendlerowej na pierwszy ogólnopolski zjazd szkół sendlerowskich. Organizatorom gratuluję wspaniałej inicjatywy. Wszystkim Państwu życzę, aby obecne spotkanie, okazją do którego stały się jubileuszowe obchody ku czci patronki, dało początek nowej tradycji, którą pielęgnować i rozwijać będzie z roku na rok coraz liczniejsze grono szkół sendlerowskich w całej Polsce.

Przed wiekiem, kiedy przyszła na świat Pani Irena, Polski nie było na mapie Europy. Cztery lata później wybuchła pierwsza wojna światowa, podczas której pierwszy raz na taką skalę człowiek wykorzystał zdobycze techniki, aby zadawać śmierć. Kolejna, druga wojna światowa w pełni ukazała przerażające ludzkie okrucieństwo. Ale ukazała też ludzki heroizm, odwagę i niezłomność. Człowiek jest bowiem zdolny zarówno do jednego, jak i drugiego.

Na pomniku w Ogrodzie Sprawiedliwych Świata w Padwie widnieje sentencja: Każdy może powiedzieć „tak” lub „nie”. Każdy człowiek ma wybór. Te dwa słowa determinują nasze czyny. Pomiędzy „tak” i „nie” rozpościera się wielka przestrzeń ludzkich zachowań. Na tych dwóch słowach, na wyborze pomiędzy dobrem a złem budowana jest nasza moralność. Jeśli nie pozostajemy obojętni wobec człowieka, który potrzebuje wsparcia, jeśli wyciągamy doń rękę, stajemy po stronie dobra. Mówimy „nie” obojętności, niesprawiedliwości i złu. Sprawiedliwi sprzeciwili się nazizmowi, antysemityzmowi i rasizmowi, mówili zaś „tak” polskim Żydom, których zdecydowali się ratować.

Czy Sprawiedliwi się nie bali? Oczywiście tak. Strach towarzyszy każdemu z nas, zwłaszcza w sytuacji wyboru. Odczuwali go również Sprawiedliwi, bo za ukrywanie osób pochodzenia żydowskiego groziła śmierć z rąk niemieckich okupantów. To samo mogło spotkać każdego, kto dzielił się z nimi choćby odrobiną chleba i wody. Czy łatwo było dokonać takiego wyboru? Nie. Nie każdy jest bohaterem, którego stać na nadludzki czyn. Niesienie pomocy prześladowanym oznaczało ryzyko utraty życia własnego i bliskich, stąd niepewność i strach. Nie była to oznaka słabości, której należałoby się wstydzić. Czy Sprawiedliwi wiedzieli, że ratując jedno życie, ratują cały świat? Żyli, dźwigając ciężar niepewności, walcząc ze strachem.

W Ogrodzie Sprawiedliwych Świata w Padwie rosną drzewka upamiętniające ludzi, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie” podczas rzezi Ormian, Shoah, ludobójstwa w Rwandzie, czystek etnicznych w Bośni. W każdym czasie, w każdej społeczności są Sprawiedliwi. Bez względu na to, w jakiej części globu człowiek podnosi rękę na drugiego człowieka, znajdują się ludzie, którzy stając przed wyborem, opowiedzą się po stronie dobra. Niosą oni ważne przesłanie na każdy czas, także na czas pokoju. Sprawiedliwi mogą być wzorem dla młodych pokoleń. Aby powiedzieć „nie”, nie trzeba aż sytuacji wojennej. Można to robić w domu i na ulicy, w szkole, na wakacjach. Odważnym „nie” możemy uratować siebie i innych.

Film wyświetlany w trakcie dzisiejszych uroczystości opowiada o pamięci i szacunku. Z okazji stulecia urodzin Ireny Sendler jej powązkowski nagrobek rozświetliły płomienie zniczy. Ogień może palić i niszczyć, tak jak podczas wojny, gdy płonęły polskie wsie i miasteczka, gdy likwidowano getta, palono synagogi. Ale ogień daje też ciepło i oświetla drogę. Niech płomień pamięci o tej Sprawiedliwej oświeca nasze umysły, rozpromienia i ogrzewa nasze serca.

W okresie rządów komunistycznych temat Sprawiedliwych był przemilczany. Nie czczono ich, nie ustanawiano patronami ulic ani szkół. W wolnej Polsce to się zmieniło. Powstają o nich filmy, sztuki teatralne, audycje. Pojawiają się kolejne książki, przybliżające ich historie. Imię samej tylko Ireny Sendler przyjęło już kilkanaście szkół. W osobach Sprawiedliwych szukamy dzisiaj autorytetów wiernych najwyższym wartościom. Świadków historii, którzy będą nam przypominać, jak należy i jak warto żyć. Którzy pomogą nam oddzielać dobro od zła, miłość od nienawiści.

Jeśli zatem widzicie, że ktoś cierpi lub jest niesprawiedliwie traktowany, nie bójcie się zareagować. Pamiętajcie wówczas o słowach Pani Ireny, że gdy człowiek tonie, trzeba mu pomóc– bez względu na rasę, religię, narodowość. Niech ona będzie dla Was przykładem, jak pokonywać obojętność. Dzieci, które uratowała Pani Irena, rozjechały się po świecie i są już w podeszłym wieku, odchodzą – ale wciąż nazywają się dziećmi od Sendlerowej. Ufam, że i Wy, uczniowie sendlerowskich szkół, swoim godnym, ofiarnym i szlachetnym postępowaniem będziecie starali się zasłużyć na to godne miano: dzieci od Sendlerowej.