Menu rozwijane

10 lutego 2010

Uczestnicy i Organizatorzy
uroczystości upamiętniających
70. rocznicę Martyrologii Polaków na Wschodzie
Wrocław

Eminencjo Księże Kardynale!
Czcigodni Sybiracy!
Szanowni Państwo!

Łączę się ze wszystkimi uczestnikami oraz organizatorami dzisiejszych uroczystości we Wrocławiu, upamiętniających 70. rocznicę Martyrologii Polaków na Wschodzie. W tej podniosłej chwili przypominają Państwo dramatyczne losy Polaków poddanych represjom przez sowiecki totalitaryzm – także losy własne i swoich najbliższych.

Przed siedemdziesięciu laty rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja Polaków zamieszkujących kresy II Rzeczypospolitej w głąb Związku Sowieckiego. Deportacja ta nastąpiła w warunkach dokonanego kilka miesięcy wcześniej rozbioru Polski między dwa złowrogie mocarstwa: stalinowski Związek Sowiecki i hitlerowskie Niemcy. Pakt Ribbentrop-Mołotow stanowił próbę ostatecznego wymazania państwa polskiego z mapy Europy. Dla milionów naszych obywateli, którzy znaleźli się pod sowiecką i niemiecką okupacją wrzesień 1939 roku oznaczał początek wieloletniej gehenny. Polacy na Zachodzie i na Wschodzie od pierwszych dni wojny doświadczyli brutalności obu systemów totalitarnych: faszyzmu i komunizmu. Agresji na wschodnie rubieże Rzeczypospolitej od początku towarzyszyły zbrodnie: rozstrzeliwanie jeńców wojennych, mordowanie ludności cywilnej, gwałty i grabieże. Ludność polska została potraktowana jako źródło zagrożenia dla nowego porządku. Ślady polskiej obecności na Kresach, tak w ludzkim, jak i kulturowym wymiarze, miały zostać całkowicie wymazane.

Deportacja z lutego 1940 roku, po której miały nastąpić kolejne fale zsyłek, była elementem planu depolonizacji zawłaszczonych terenów. Dla zwykłego obywatela Rzeczypospolitej oznaczało to trudny do ujęcia w słowa, indywidualny dramat. Całe rodziny zmuszone zostały do opuszczenia swoich domów i wywiezione w dalekie rejony Związku Sowieckiego. Niezwykle ciężkie warunki transportu, wycieńczająca fizycznie praca dla tysięcy rodaków oznaczały śmierć, ciężkie choroby, kalectwo. Wielu deportowanych utraciło na „nieludzkiej ziemi” swoich najbliższych. Polacy doświadczyli do głębi, czym jest świat pozbawiony szacunku dla człowieka, dla jego podstawowych praw i godności. Kiedy w roku 1944 krocząca za wycofującymi się oddziałami niemieckimi Armia Czerwona dotarła znów na przedwojenne terytoria Rzeczypospolitej, wobec ludności polskiej, zwłaszcza wobec żołnierzy polskiego Podziemia, zastosowano te same represje: aresztowania, wywózki, egzekucje. Za swoją wierność Rzeczypospolitej, za niewzruszoną miłość Ojczyzny, mieszkańcy Kresów zapłacili najwyższą cenę.

Przywołujemy dziś te cierpienia nie w duchu nienawiści czy z żądzy odwetu. Wiemy, że historia, choć okrutna i trudna do objęcia umysłem, nie powinna zagradzać nam drogi wiodącej ku dialogowi i pojednaniu. Jego warunkiem jest jednak poszanowanie historycznej prawdy. Ważne, by podkreślić to w kontekście zbliżających się obchodów 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej, która stała się symbolem sowieckich represji wobec Polaków.


Broniąc prawdy o cierpieniach wszystkich Polaków pomordowanych i prześladowanych na Wschodzie, przypominamy Europie i całemu światu, do czego prowadzi ideologia nienawiści i pogardy wobec człowieka. Ale przede wszystkim: składamy należny hołd tym, którzy dając najwyższe świadectwo swojej polskości, na zawsze już pozostali pośród mrozów Syberii i w innych miejscach zesłania.

Narodowa pamięć o martyrologii Polaków na Wschodzie w sposób szczególnie żarliwy pielęgnowana jest tu, we Wrocławiu, gdzie po 1945 roku osiedliło się tak wiele osób wygnanych z przedwojennych Kresów. Przedstawicielom wrocławskiego oddziału Związku Sybiraków oraz wszystkim zaangażowanym w organizację dzisiejszych uroczystości należą się wyrazy najwyższego uznania i wdzięczności. Wyrazem tego uznania są także wysokie odznaczenia państwowe, które w imieniu Rzeczypospolitej mam zaszczyt przyznać osobom zasłużonym dla krzewienia wiedzy o cierpieniach Polaków na Wschodzie.

Choć od czasów stalinowskich represji dzielą nas już całe dekady, pamięć o cierpieniach Polaków, pomordowanych i prześladowanych na Wschodzie, pozostaje wciąż żywa i silna. Doświadczenie „Golgoty Wschodu” stało się jednym z wymiarów polskiej tożsamości – wymiarem istotnym i nieusuwalnym. Prawdę o tej tragedii naszego narodu mamy obowiązek pielęgnować i chronić przed zapomnieniem czy próbami historycznej relatywizacji. Dzisiejsza uroczystość we Wrocławiu dobitnie świadczy o tym, że nie brak wśród nas wypróbowanych strażników tej wspólnej, narodowej pamięci.