Kilka tygodni temu w rozmowie z dziennikiem „Polska" powiedział Pan, że jest zwolennikiem pomysłów minister Fedak, związanych ze zmniejszeniem składki do OFE z 7,3 proc. do 3 proc. Teraz minister chce także umożliwić wypłatę oszczędności w II filarze i wykorzystanie ich na dowolny cel. To też dobry pomysł?
Pani minister Fedak, przygotowując projekt zmian w reformie emerytalnej, powinna mieć dwa cele: zmniejszenie kosztów funkcjonowania systemu emerytalnego oraz zabezpieczenie pieniędzy przyszłych emerytów. Moim zdaniem ostatnie pomysły resortu są próbą zmniejszenia ryzyka związanego z nagłym załamaniem się sytuacji na giełdzie. Jednak do pomysłu pani minister Fedak mam zastrzeżenia. Polacy powinni móc na pięć lat przed emeryturą, mając gwarancję wypłaty emerytury co najmniej w wysokości dwukrotności najniższej emerytury, dysponować swoimi pieniędzmi. Ale absolutnie te pieniądze nie powinny zostać wydane na bieżące wydatki. Trzeba zdawać sobie sprawę, że jest duże prawdopodobieństwo, że Polacy mogą tak się zachować.
Bezpieczeństwo pieniądzom emerytów zagwarantowałyby także fundusze bezpieczne, które na kilka lat przed emeryturą inwestowałyby nie na giełdzie, ale w obligacje. Takie fundusze miały postawać już w 2005 r., ale nie ma ich do dziś.
Nie jestem przekonany, czy takie rozwiązanie jest akurat najtańsze z punktu widzenia przyszłych emerytów. Moim zdaniem w sytuacji, w której oszczędności przyszłych emerytów miały by być przenoszone do funduszy bezpiecznych, gdzie OFE pobierałyby prowizje za to, że na ich koncie te pieniądze leżą, z pewnością najbezpieczniejszym funduszem jest Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.
W jaki więc sposób powinna zostać zmieniona ustawa emerytalna, żeby z jednej strony te pieniądze nie zostały „przejedzone", a z drugiej, by przyszli emeryci nie tracili z powodu wysokich kosztów OFE?
Polacy powinni mieć możliwość wyboru. Po pierwsze fundusze emerytalne powinny być dobrowolne. A na pięć lat przed emeryturą każdy z nas powinien móc zdecydować, gdzie trafią jego pieniądze. Miałby do wyboru: FUS czy na indywidualne konta emerytalne oraz fundusze bezpieczne działające w ramach OFE.
OFE jednak, protestując przeciwko zmniejszaniu pieniędzy na ich kontach, tłumaczą, że mniejsze wpływy do funduszy to poważny cios zadany rynkowi kapitałowemu.
Z wyliczeń wynika, że około 350 tys. emerytów mogłoby zabrać swoje pieniądze z OFE. A to na pewno oznacza mniejsze zyski dla powszechnych towarzystw emerytalnych. Z drugiej strony te pieniądze są często przeznaczane na zakup obligacji, które Skarb Państwa emituje po to, by zapłacić składkę do OFE. Tworzy się wtedy błędne koło, którego nie można utrzymywać w nieskończoność. Propozycja pani minister Fedak trochę to porządkuje, chociaż nie jestem przekonany, czy będzie nią zachwycony rynek finansowy. Warto zapytać ministra Rostowskiego o jego ocenę wpływu tych rozwiązań na giełdę.
Czy widzi Pan jeszcze inne zalety tego projektu?
Projekt minister Fedak zakłada, że pieniądze z OFE można wypłacić dopiero po ukończeniu 65. roku życia, czyli o pięć lat później, niż wynosi ustawowy wiek emerytalny dla kobiet. To może spowodować, że kobiety będą pracowały dłużej.
A zmiany związane z funkcjonowaniem OFE?Tu chyba potrzebna jest solidna reforma.
Podoba mi się pomysł Agnieszki Chłoń-Domińczak, która chciałaby, żeby zyski OFE były ściśle związane z ich efektywnością.
Ona namawia także do zmiany benchmarku z wewnętrznego na zewnętrzny, co doprowadziłoby do tego, że fundusze zaczęłyby między sobą konkurować.
Tak też powinno się stać, bo dziś OFE walczą tylko o to, aby mieć jak najwięcej klientów, a nie o to, aby osiągać największe zyski dla przyszłych emerytów. Zewnętrzny benchmark, podobnie jak i dobrowolność II filara, ożywiłby ten rynek.
Od 1 stycznia prowizja dla OFE została obniżona o połowę. To wystarczy?
Nie potrafię odpowiedzieć. System jest za drogi i mało konkurencyjny, ale z drugiej strony są granice obniżania opłat. Propozycje, by dalej ciąć prowizje, mogą spowodować, że prowadzenie funduszy emerytalnych stanie się nieopłacalne. Aby móc odnieść się do tych propozycji, należy zapoznać się z konkretnym projektem ustawy wraz z uzasadnieniem oraz wyliczeniami, jakie są prognozowane koszty zmian.