Prezydent Lech Kaczyński wziął dziś udział w mszy żałobnej i pogrzebie policjanta zamordowanego w ubiegłym tygodniu na warszawskiej Woli.
Uroczystości pogrzebowe podkom. Andrzeja Struja w kościele Św. Ignacego Loyoli rozpoczęły się od wręczenia przez Lecha Kaczyńskiego Elżbiecie Struj, matce tragicznie zmarłego funkcjonariusza, nadanych mu pośmiertnie odznaczeń. Podkom. Andrzej Struj został odznaczony przez prezydenta Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski w uznaniu wybitnych zasług w służbie dla bezpieczeństwa obywateli i za niezłomną postawę w obliczu zagrożenia, a także Krzyżem Zasługi za Dzielność, w uznaniu zasług w obronie prawa, mienia i bezpieczeństwa obywateli.
- Dzisiaj stoimy w obliczu śmierci, śmierci człowieka, śmierci o wiele lat przedwczesnej. Każda śmierć jest zdarzeniem budzącym refleksje, w tym przypadku mamy do czynienia ze śmiercią szczególną, ponieważ zginął policjant, policjant z powołania. Zginął śmiercią bohaterską - mówił prezydent podczas mszy żałobnej. Powtórzył, że podkom. Andrzej Struj był policjantem z prawdziwego zdarzenia, gotowym poświęcić swoje życie obronie porządku publicznego i innych. Przypomniał, że w chwili, gdy doszło do tragedii, Struj był na urlopie, a mimo to zdecydował się zareagować na chuligańskie wybryki.
Zwracając się do rodziny i bliskich, prezydent stwierdził, że choć nikt nie jest w stanie utulić ich w żalu, to mogą być dumni z syna, męża, ojca i brata. – Ja, jako prezydent, także jestem z dumny z takiego funkcjonariusza – powiedział prezydent. – Oby takich śmierci, z rąk ludzi pozbawionych jakichkolwiek skrupułów, było jak najmniej, oby zdarzało się to jak najrzadziej. Ale obyśmy takich funkcjonariuszy jak on mieli w Polsce jak najwięcej, bo wtedy o losy naszej ojczyzny możemy być spokojni – dodał.
- Pamiętajmy o nim. Niech będzie symbolem wiernej służby naszemu Państwu, Rzeczpospolitej. Cześć Jego pamięci – zakończył prezydent.
Do tragicznego zdarzenia doszło ubiegłą środę na przystanku tramwajowym przy ul. Połczyńskiej na warszawskiej Woli. Według jednej z relacji świadków, gdy na przystanek podjechał tramwaj, jeden ze stojących przy wiacie mężczyzn rzucił koszem na śmieci w wagon. Na jego zachowanie natychmiast zareagował wychodzący z tramwaju pasażer - jak się później okazało, 42-letni policjant z wydziału wywiadowczo-patrolowego stołecznej komendy, asp. Andrzej Struj.
Policjant został zaatakowany i zraniony nożem. Na miejsce natychmiast wezwano karetkę pogotowia, jednak funkcjonariusza nie udało się uratować - zmarł w szpitalu.
Policjant służył w policji 15 lat. W środę miał urlop, był po cywilnemu. Osierocił dwójkę dzieci.