Menu rozwijane

25 lutego 2010
Prezydenci Polski i Węgier otworzyli w gmachu katowickiej Akademii Muzycznej wystawę, poświęconą tysiącleciu stosunków polsko-węgierskich

Katowicka uroczystość, w której wraz z Lechem Kaczyńskim uczestniczył prezydent Węgier Laszlo Solyom, poprzedziła wieczorny koncert "Polacy Węgrom", zorganizowany dla uczczenia 70. rocznicy wychodźstwa polskiego na Węgrzech oraz upamiętnienia postaci Sławika i Antalla seniora.

Obaj prezydenci podkreślali, że Sławik i Antall to bohaterowie trzech narodów - polskiego, węgierskiego i żydowskiego. - Współpraca Jozsefa Antalla z Henrykiem Sławikiem utrwaliła się w przyjaźni i stała się najpiękniejszym przykładem, a dziś symbolem przyjaźni polsko-węgierskiej" - mówił prezydent Węgier.

Laszlo Solyom ocenił, że czwartkowa uroczystość dowodzi, iż mimo wielu lat przemilczania, prawda historyczna zawsze wyjdzie na jaw, uznając zasługi ówczesnych bohaterów. Jak mówił, historia nigdy nie jest czarno-biała. Choć w czasie II wojny światowej Węgry były sojusznikiem Niemiec, odmówiły wpuszczenia wojsk niemieckich, które miały zaatakować Polskę od strony południowej, a Węgrzy ofiarnie pomagali polskim uchodźcom.

Prezydent Węgier podkreślił, że mimo przeciwnych interesów i zobowiązań politycznych, w wojennych relacjach polsko-węgierskich zatriumfowały takie wartości jak odwaga i humanitaryzm. Od marca 1939 r., gdy wojska węgierskie wkroczyły na Zakarpacie, Polska i Węgry miały wspólną granicę, co umożliwiło przedostanie się do tego kraju polskich uchodźców.

Również Lech Kaczyński zaznaczył, że choć w okresie II wojny światowej państwo węgierskie były po drugiej stronie ówczesnej barykady, jednak zarówno państwo jak i jego obywatele byli sprzymierzeńcami Polaków i polskich Żydów, a Antall i Sławik są symbolami tego - jak mówił - "szczególnego przymierza".

Polski prezydent przypomniał, że Sławik "uratował tysiące ludzkich istnień" - według różnych szacunków od 5 do nawet 14 tys. - Jest człowiekiem, którego zasługi są porównywalne z Ireną Sendler jednak tu, w naszej ojczyźnie był zapomniany. Ten uczestnik powstań śląskich, poseł do śląskiego sejmu, radny miasta Katowice, człowiek niepodległościowej lewicy był niezłomnym polskim patriotą i wielkim człowiekiem - mówił Lech Kaczyński.

Prezydent przypomniał, że ostatnie słowa zgładzonego w obozie w Mauthausen Sławika, który mimo tortur nie wydał Jozsefa Antalla, brzmiały: jeszcze Polska. - Pewnie - jeszcze Polska nie zginęła. To właśnie dlatego temu człowiekowi postawiłem nadać najwyższe polskie odznaczenie - temu Polakowi i Ślązakowi - tłumaczył Lech Kaczyński, zaznaczając, że order dla Sławika to także akt oddania honoru Śląskowi, z którym Sławik był związany.

Odznaczenia odebrali wnukowie Antalla seniora i Sławika. Wnuczka węgierskiego bohatera, Klara Hejj, odczytała list swojej matki, w którym wyraziła ona szczególną radość, że wyróżniono jednocześnie Antalla i Sławika - współpracowników i przyjaciół. Wnuk Sławika, Zbigniew Kutermak, podkreślał, że bez pomocy Antalla działalność jego dziadka nie byłaby ani tak rozległa, ani tak skuteczna.

Prezydenci Polski i Węgier otworzyli w gmachu katowickiej Akademii Muzycznej wystawę, poświęconą tysiącleciu stosunków polsko-węgierskich. Podkreślali tradycyjną przyjaźń i współpracę Polaków i Węgrów oraz zadeklarowali jej kontynuowanie. Złożona w większości z fotografii i komentarzy historycznych ekspozycja kładzie nacisk na losy uchodźców polskich na Węgrzech w latach II wojny światowej oraz 90-lecie nawiązania polsko-węgierskich stosunków dyplomatycznych.

Po zakończeniu uroczystości w Katowicach prezydent Lech Kaczyński pojechał do swojej rezydencji w Wiśle, gdzie w piątek rano spotka się z dwukrotnym wicemistrzem olimpijskim w skokach narciarskich, Adamem Małyszem.

(PAP, inf. własna)