Szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak powiedział w piątek, że choć prezydent podpisał tę ustawę i wejdzie ona w życie, to "niepokój budzi" wysokość deficytu budżetowego. - Chodzi o 52 mld 214 mln zł, deficyt jest właściwie dwukrotnie większy niż w 2009 roku - podkreślił minister.
Ponadto - jak zastrzegł - wielu analityków i publicystów zwraca uwagę na to, że realnie deficyt budżetowy jest znacznie większy. Chodzi m.in., jak powiedział, o finansowanie budowy dróg poprzez Krajowy Fundusz Drogowy. - Co z tego, że zostało to przesunięte poza budżet i inaczej nazwane, skoro i tak jest to dług sektora publicznego - zauważył minister Stasiak.
Szef prezydenckiej Kancelarii odniósł się również, w kontekście budżetu na 2010 r., do przedstawionego w piątek przez premiera Donalda Tuska Planu Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010-2011.
Jak ocenił, tegoroczna ustawa budżetowa jest pewną powtórką tego, co było wcześniej odnośnie sztywnych wydatków budżetowych i pewnie nie pozwoli na podejmowanie jakichkolwiek innych wyzwań pozwalających na realne usprawnienie sektora publicznego.
Zdaniem Stasiaka, plan jest powtórzeniem elementów debaty, tego co mówiono wcześniej na temat usprawnienia sektora publicznego. Jak mówił, chciałby np. wiedzieć, co konkretnie kryje się pod postulatem racjonalizacji wydatków. - Poważna rozmowa może się odbyć wtedy, kiedy wyliczy się skutki dla budżetu państwa - ocenił. - Mnie w tym wszystkim brakuje konkretu - dodał.
Uchwalona przez Sejm 22 stycznia ustawa budżetowa na 2010 r. przewiduje, że tegoroczny deficyt nie przekroczy 52 mld 214 mln 216 tys. zł. Dochody mają wynieść 249 mld 006 mln 601 tys. zł, wydatki - nie więcej niż 301 mld 220 mln 817 tys. zł.
Przychody z prywatyzacji osiągną ok. 25 mld zł. Ministerstwo Finansów przewiduje, że w 2010 r. z podatków ma wpłynąć do budżetu ponad 223 mld zł. Z tego z VAT - 106,2 mld zł, z akcyzy - 53 mld zł, z podatku od hazardu - 1,5 mld zł, CIT - 26,3 mld zł, PIT - 36 mld zł.(PAP, inf. własna)