Menu rozwijane

08 marca 2010

Mija pierwsza rocznica śmierci Prof. Zbigniewa Religi. Dla każdego, kto Go znał, nadchodzi chwila refleksji. Wracam pamięcią do minionych lat- przecież znałem Zbyszka bardzo dobrze. W tę rocznicę myślę o chyba najważniejszym okresie w życiu zawodowym lekarza, czterdziestolatka, po wielu już doświadczeniach zawodowych, z ambicjami, z nadzieją, że teraz nadchodzi czas na coś naprawdę wielkiego.

Zbyszka tak naprawdę poznałem właśnie w tym okresie. W roku 1980 powstał Instytut Kardiologii, pracowaliśmy razem prawie cztery lata. Zbyszek był Zastepcą Kierownika II Kliniki Kardiochirurgii a także Kierownikiem Oddziału Dzieci i Młodzieży. Ja wykonywałem ważne w moim życiu pierwsze zabiegi nieoperacyjne metodami śródnaczyniowymi.

Byliśmy razem w 1982 r na Światowym Kongresie Kardiologicznym. Wtedy w pociągu do Moskwy po raz pierwszy zrozumiałem, że to co robi, Mu nie wystarcza, że musi samodzielnie decydować, że jest typem lidera w najlepszym tego słowa znaczeniu. Wtedy dobrze rozumieliśmy się. Nie miał wątpliwości, że to co robię w kardiologii interwencyjnej ma sens i z przyjaźnią mnie wspierał.

Habilitację zrobił w końcu 1981 roku, stanowisko docenta uzyskał 1.06.1983. Po roku wyjechał do Zabrza. Byłem jednym z pierwszych w środowisku, który o tym wiedział. Rozmawialiśmy o przyszłości. Sporo wiedziałem o jego planach. Często bardzo szczerze rozmawialiśmy w latach 1981-1984. Zastanawiam się, dlaczego ten okres mojej znajomości ze Zbyszkiem przywołuję najczęściej. Może dlatego, że wszystko było przed nami! Zbyszek bardzo szybko odniósł sukces. Zadzwonił do mnie. Nigdy nie zapomnę Go z tamtego czasu. Szczęśliwy, rozrywany przez media. Udana transplantacja to był krok milowy w rozwoju polskiej kardiochirurgii. Wiedziałem, że odniesie sukces, ale nie przypuszczałem, że stanie się to tak szybko.

Piszę to w pierwszą rocznicę Jego śmierci. Dlaczego lata osiemdziesiąte tak głęboko utrwaliły się w mojej pamięci? Czy dlatego że byliśmy młodzi i pełni entuzjazmu? Ze obaj wróciliśmy z zagranicy, żeby pracować w Polsce? Zbyszek był ciepłym, odnoszącym się z wielkim szacunkiem do ludzi, człowiekiem. Mało kto Go zna z tego okresu tak jak ja. Kiedy myślę o Nim, to zawsze najpierw wracam do tamtych lat.

prof. dr hab. n. med. Witold Rużyłło
Dyrektor Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie