Szanowni Państwo,
Drogie Dzieci!
Chciałbym zacząć od noworocznych życzeń. Wprawdzie to trochę późno, bo dziś już mamy 26 dzień stycznia, ale to jednak jeszcze początek roku. Chciałem wszystkim Paniom, Panom, wszystkim Dzieciom złożyć życzenia jak najszczęśliwszego roku 2010 – jak najwięcej radości, jak najwięcej powodzenia i jak najmniej trosk, bo te, niestety, zdarzają się zawsze, więc żeby ich było mało, a sukcesów jak najwięcej.
Szanowni Państwo!
Zdaję sobie sprawę, jak skomplikowane były losy Państwa i Państwa przodków, Waszych rodzin. Zdaję sobie sprawę, że są one częścią dziejów naszego narodu; dziejów, które w ostatnim dwudziestoleciu są już w miarę ustabilizowane, ale wcześniej, przez półtora wieku z dwudziestoletnią zaledwie przerwą na okres międzywojenny były wielce złożone.
To dzieje państwa i narodu, które musiały się przesunąć na mapie w kierunku zachodnim. A przecież Polacy mieszkali na Litwie, Ukrainie, Białej Rusi i to nie tylko na tych terenach, które weszły w skład II Rzeczypospolitej – także dalej na wschód. Z tych okręgów, które pozostały za wschodnimi granicami II Rzeczypospolitej w latach 30. wywożono Polaków do Kazachstanu. Kolejna wywózka to lata 1939-41, kiedy więcej niż połowa terytorium II Rzeczypospolitej została zajęta przez Armię Radziecką i znalazła się pod sowiecką okupacją. Setki Polaków zostało wtedy wywiezionych do Kazachstanu, na Syberię i w inne miejsca. Wspomnieć należy o wcześniejszych czasach, o tych, których zesłano się na Syberię po powstaniu styczniowym, którzy byli wywożeni później w ramach zwalczania kolejnych konspiracji. Taki był polski los. Można sięgać jeszcze wcześniej, choć po powstaniu listopadowym tych wywózek na Syberię było mniej.
Państwo znaleźli drogę do Polski. Tego przede wszystkim chciałem Wam, Panie i Panowie, pogratulować. Najlepiej żyć we własnej ojczyźnie. To jest rozwiązanie, które nie jest proste – czasami nawet całe pokolenia żyły na obczyźnie. Ale po jakimś czasie, jeżeli nie po dwóch, to po dziesięciu latach, okazuje się, że to rozwiązanie optymalne.
Dlatego zaprosiłem tu Państwa, bo traktuję Was jako swoistą forpocztę. Polska dzisiaj potrzebuje obywateli. Mamy wiele sukcesów, ale są rzeczy, które nam się nie udały. Tym, co nam się na pewno nie udało, jest to, że Polaków w obecnym czasie właściwie nie przybywa, a przez dziesiątki lat ich przybywało. Jeszcze wielu Polaków mieszka poza granicami naszego kraju.
Chciałbym, żeby takich ludzi jak Panie i Panowie było jak najwięcej, żeby Polacy z Kazachstanu, z Syberii, z innych republik sowieckich, dzisiaj już niepodległych państw, wracali do Polski. Wracali do Polski, bo są tu potrzebni, bo są nam potrzebni obywatele. W jednoczącej się Europie, w której istniejemy i będziemy istnieć, bardzo się liczy to, ile naród ma obywateli.
Zdaję sobie sprawę, że niejedna rodzina miała kłopoty, a nawet chwile zwątpienia. Ale droga, którą Państwo torują, jest jednoznacznie słuszna. Myślę, że Polska będzie to rozumiała w coraz większym stopniu.
Istnieje Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, które po wielu latach prezesowania śp. prof. Stelmachowskiego ma nowego szefa, czołowego polskiego polityka. To jest dowód, jaką wagę przypisuje się do spraw opieki nad Polonią. Ale gdy jej członkowie wracają do kraju, to jest bardzo dobrze.
Jeszcze raz chciałem życzyć wszystkiego najlepszego – w tym roku i w roku przyszłym. I oby takich jak Państwo z roku na rok było więcej.
Dziękuję bardzo.