Menu rozwijane

06 lutego 2010

Demokracja, Pamięć, Prawda i Odpowiedzialność – Warszawa wobec Kijowa po wyborach prezydenckich na Ukrainie

Zbliżająca się II tura wyborów prezydenckich na Ukrainie skłania do refleksji nad tym, co przez ostatnie kilka lat zostało osiągnięte w kontaktach z najbliższym sąsiadem ze wschodu. Nadszedł właściwy moment na refleksję i zastanowienie się, czego polska polityka nie zrobiła, co zrobiła zbyt późno, zbyt wolno, co się udało osiągnąć, a co zostało zmarnowane w relacjach z Kijowem. Refleksja ta wpisuje się w toczoną od jakiegoś czasu dyskusję na temat przyszłości i kierunków polskiej polityki wschodniej i niezmiennie towarzyszącej jej dyskusji nad realizacją paradygmatu rozszerzenia UE i NATO. Dyskusja ta nie może odbyć się także bez pochylenia się nad dialogiem historycznym z władzami Ukrainy, dotykającym najboleśniejszego rozdziału naszej historii, jakim jest męczeństwo polskiej ludności Wołynia.

Zbliżamy się do nowego otwarcia na Ukrainie. Obecny Prezydent Wiktor Juszczenko zdobył w I turze niewiele ponad 5 procent głosów. To mało jak na lidera pomarańczowej rewolucji, która 5 lat temu rozgrzewała ducha Ukraińców, ale i wielu Polaków, na Majdanie Nezależnosti. W grze wprawdzie pozostała inna bohaterka wydarzeń sprzed 5 lat – Julia Tymoszenko, będąc jednak w opozycji do swojego dawnego „pomarańczowego” sojusznika. Po drugiej stronie jest zwycięzca I tury – Wiktor Janukowycz, były premier i były przegrany kandydat sprzed 5 lat. Kto wygra, w jaki sposób zmieni kraj, w którą stronę pociągnie Ukrainę – wszystko się wyjaśni za kilka dni.

Zwycięstwo demokracji, wyzwanie dla gospodarki

Ukraina stała się dzięki „Pomarańczowej Rewolucji” krajem w pełni demokratycznym, gdzie nie sprawdza się stalinowska zasada: „nie ważny jest ten, kto głosuje, ale ten, kto liczy głosy”. Ostatnie wybory parlamentarne i prezydenckie pokazują, że walka na Majdanie była skuteczna. Nie mają miejsca już masowe fałszerstwa, wycieczki autokarowe od komisji do komisji, cudy nad urną, czy rozbieżności w protokołach wyborczych. To duże osiągnięcie, nie powinnyśmy tego ani dezawuować, ani pomniejszać. Budowa stabilnej demokracji na Ukrainie, z dobrze funkcjonującymi instytucjami, jest w końcu jednym z kryteriów kopenhaskich – warunków przystąpienia do Unii Europejskiej.

Na Ukrainie dzisiaj możemy śmiało powiedzieć o demokratycznych wyborach, wolnej prasie, swobodzie słowa, wolności stowarzyszania się i manifestowania swoich poglądów. „Pomarańczowa rewolucja” obudziła w Ukraińcach ogromną obywatelską i społeczną aktywność. To zjawisko niespotykane w dotychczasowej historii tego narodu. Przez ostatnie pięć lat powstało wiele różnych organizacji, gazet, portali internetowych, które zajmują się najpilniejszymi dla obywateli kwestiami. Jest to ogromna wartość i kapitał na przyszłość. Rozwijające się ukraińskie społeczeństwo obywatelskie jest jednym z gwarantów, że Kijów nie skręci na drogę autorytarną.

Niestety w dziedzinie gospodarczej nie został zanotowany znaczny postęp. Wprawdzie lata 2006-2007 były czasem szybkiego wzrostu gospodarczego i dużego napływu inwestycji zagranicznych, to nie zostały one należycie wykorzystane do wdrożenia zasadniczych reform ekonomicznych. Wprawdzie Ukraina została przyjęta do WTO na początku 2008 r., otrzymała status kraju o gospodarce rynkowej w 2005 r. oraz rozpoczęła negocjacje z UE na temat pogłębionej strefy wolnego handlu, to jednak nie uporała się z istotnymi problemami. Wśród nich na pierwsze miejsce wysuwają się korupcja, zawiłość przepisów prawnych, zwłaszcza podatkowych, czy też wzrost fiskalizmu i obciążeń dla przedsiębiorców. Klimat inwestycyjny nie uległ niestety zasadniczej poprawie. Zaniechanie reform gospodarczych wyraźnie ujawniło się podczas kryzysu gospodarczego, który w sposób dramatyczny dotknął gospodarkę – zanotowano spadek PKB o 20 procent. Jest to przestrogą dla każdego następnego Prezydenta Ukrainy. Jest też wielkim wyzwaniem dla rządów w Kijowie, które bez sukcesów reform gospodarczych nie będą mogły przeprowadzić Ukrainy.

Jednocześnie ukraińska gospodarka przechodzi samoistny proces modernizacji i globalizacji. Wspomniane inwestycje zagraniczne przynoszą na Ukrainę nowe technologie, nowoczesny model zarządzania biznesem, umiędzynaradawiają jej rynek poprzez zwiększenie handlu zagranicznego. Już dzisiaj kraje UE są największym partnerem handlowym Ukrainy, a obroty, co rok osiągają coraz to nowe rekordy.


 

Realizacja kolejnych projektów

Istotną bolączką nad Dnieprem są kwestie energetyczne, które przekładają się na bezpieczeństwo tak wewnętrzne jak i zewnętrzne Ukrainy. Będąc w ogromnym stopniu uzależniony od dostaw ropy i gazu z Rosji, Kijów znalazł się w krytycznym położeniu. Choć jest najważniejszym krajem tranzytowym dla rosyjskich surowców, z trudem jednak wynegocjowuje kontrakty i zostaje uwikłany w spory i „wojny”, które tylko niszczą jego pozycję międzynarodową. W niewystarczający sposób Kijów wykorzystuje także własne zasoby, które oceniane są, jako znaczące.

W ostatnich latach stosunki polsko-ukraińskie zanotowały w kwestii bezpieczeństwa znaczący postęp. Współpraca polityczna układała się znakomicie i to bez względu na to czy Prezydentem był Wiktor Juszczenko, a Premierem Julia Tymoszenko czy Wiktor Janukowycz. Duża liczba wizyt, konsultacji, konferencji i wspólnych komisji pozwoliły na wypracowanie zbieżnych stanowisk nie tylko na poziomie dwustronnym, ale również w ważnych kwestiach międzynarodowych. Polskie poparcie dla integracji europejskiej i euroatlantyckiej Ukrainy cementowało naszą współpracę i było wyznacznikiem dla wielu wspólnych działań, w tym tak istotnych działań pomocowych i wsparcia technicznego. To poparcie sięga wielu lat wstecz i rozpoczęło się tuż po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę i uznaniu jej przez Polskę za podmiot prawa międzynarodowego, co Warszawa uczyniła, jako pierwsza ze wszystkich stolic świata.

Nasze kraje stały się sobie gospodarczo bliskie poprzez znaczący wzrost handlu i inwestycji. Zaangażowaliśmy się we wspólne projekty energetyczne – Euroazjatycki Korytarz Transportu Ropy Naftowej, który może już w niedługim czasie umożliwić transport kaspijskiej ropy na Ukrainę, do Polski i Europy. Wspólnie popieramy projekt gazociągu White Stream, mający za cel dostawy kaspijskiego gazu do Europy. Polska aktywnie włącza się proces modernizacji ukraińskich gazociągów oraz podwyższanie efektywności energetycznej.
W ostatnim czasie pomyślnie przeprowadziliśmy także Rok Ukrainy w Polsce i Rok Polski na Ukrainie, podczas których odbyło się wiele ciekawych i wartościowych imprez kulturalnych. Język polski jest nauczany na wielu ukraińskich uczelniach, podobnie jak język ukraiński w Polsce. Wzrasta wymiana naukowa, studencka, a także na poziomie szkół średnich.

Polska i Ukraina osiągnęły spektakularny sukces zdobywając prawo do organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r. Było to impulsem do przyspieszenia prac nad połączeniami infrastrukturalnymi, usprawnieniem granicy, koordynacją działań w dziedzinie bezpieczeństwa. Owocuje to również nowymi inwestycjami, kontaktami gospodarczymi oraz sportowymi. Wydarzenie to może jeszcze bardziej spoić polskie i ukraińskie organizacje biznesowe, ale też społeczeństwo: ukraińscy kibice pragnący obejrzeć otwarcie mistrzostw będą musieli udać się do Warszawy, a polscy na finał – do Kijowa.


 

Pamięć, prawda i odpowiedzialność

Bez względu na to, kto wygra zbliżające się wybory prezydenckie, Ukraina pozostanie dla Polski niezwykle ważnym partnerem oraz filarem współpracy w Europie Wschodniej. Przemawiają za tym nie tylko względy geopolityczne i polska racja stanu, ale także dobrze pojęty interes naszych krajów. Jak uczy doświadczenie historii Polski i Ukrainy, nie może być wolnej Polski, bez wolnej Ukrainy. Testament polityczny Jerzego Giedroycia oraz Jana Nowaka Jeziorańskiego pozostają nadzwyczaj aktualne. Nasze państwa rzucone przez historię pomiędzy potężnych i ekspansywnych sąsiadów, są skazane na współpracę i strategiczne partnerstwo. To partnerstwo wymaga od obu stron tak zaufania jak i najdalej posuniętej wrażliwości, która szanuje też pamięć i prawdę o najtragiczniejszych momentach wzajemnego sąsiedztwa.

Zwracali już na to uwagę poprzedni prezydenci Polski i Ukrainy. Już Prezydent Kwaśniewski i Kuczma podejmowali pierwsze kroki, by wspólnie uczcić pamięć ofiar. 11 lipca 2003, w 60 rocznicę mordu w Porycku (od 1945 r. Pawliwka), odsłonili oni pomnik Polaków pomordowanych podczas rzezi wołyńskiej. Uczestnictwo w uroczystościach Prezydenta Ukrainy było wielkim aktem wrażliwości
i odpowiedzialności władz Kijowa. W powyższym kontekście nie możemy się zgodzić z ostatnimi decyzjami Prezydenta Juszczenko, tym bardziej, iż w kwestii upamiętnienia zbrodni, ujawniania prawdy oraz rozpoczęcia procesu pojednania polsko-ukraińskiego osiągnięto dość wiele.

Został otwarty oficjalnie Cmentarz Obrońców Lwowa, upamiętniający polskich obrońców miasta z 1918 roku, poległych w walkach z Ukraińcami. Miały miejsce uroczystości w Hucie Pieniackiej, upamiętniające męczeństwo wołyńskich Polaków w 1944 roku, gdzie Prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko oddali hołd ofiarom rzezi Wołynia w latach 1943 - 1945. Byli też obaj Prezydenci w Pawłokomie. Polska poparła ukraińskie zabiegi ws. uznania Wielkiego Głodu lat 1932-33 za ludobójstwo. Znamienne, iż podczas uroczystości w Hucie Pieniackiej Prezydent Juszczenko apelował, by historia nie odbierała Ukrainie szans na przyszłość. Ostatnie jego decyzje cofnęły nasz dialog. Dekrety gloryfikujące UPA i S. Banderę świadczą, iż dialog historyczny nie został oddzielony od polityki, nad czym usilnie pracowaliśmy przez ostatnie lata. Jest to przykra konstatacja.

Musimy pamiętać, iż nasze strategiczne partnerstwo wymaga, aby szanując prawdę, wykazywać się też większą wrażliwością wobec drugiego kraju. W rozmowach ze stroną ukraińską niejednokrotnie wyrażaliśmy sprzeciw wobec gloryfikacji OUN-UPA oraz Stepana Bandery. Zwracaliśmy się o rozwagę i wzięcie pod uwagę polskiego stanowiska i wciąż żywej pamięci tysięcy polskich obywateli o ludobójstwie na Kresach. Liczymy, że strona ukraińska z większą wrażliwością, wyczuciem etycznym oraz politycznym będzie podchodzić do trudnych spraw historycznych.


 

Przyszłość relacji

Historia naszych narodów nie powinna już więcej dzielić Polaków i Ukraińców. Politycy najwyższych szczebli powinni zachowywać większą wstrzemięźliwość i brać pod uwagę wrażliwość i historię drugiego kraju, wyciągając z niej wnioski dla przyszłości, nie angażując tej historii dla realizacji aktualnych interesów politycznych.

Polska uznając niepodległość Ukrainy 1991 r., jako pierwsze państwo na świecie wykazała się dalekowzrocznością, wyczuciem geopolitycznym a przede wszystkim solidarnością z sąsiednim narodem. Nie uznawaliśmy konkretnych osób, partii politycznych, ale suwerenny byt, państwowość i podmiot stosunków międzynarodowych.

Tak będzie i teraz. Polska będzie współpracować z każdym, demokratycznie wybranym prezydentem Ukrainy. Podstawy naszego strategicznego partnerstwa nie zależą bowiem od osób obecnie sprawujących władzę, lecz opierają się na silnym fundamencie wspólnoty zasad, interesów i wizji przyszłości naszych państw. Nasze kraje już dzisiaj łączy tak wiele więzi i zależności, że praktycznie niemożliwym jest ich rozdzielenie. Podstawą naszych stosunków jest wzajemne zrozumienie i zaufanie.

Chcielibyśmy widzieć Ukrainę, jako pełnoprawnego członka wielkiej europejskiej rodziny, jako państwo nowoczesne, szybko się modernizujące i w pełni demokratyczne. Tego życzylibyśmy tak sobie jak i naszym ukraińskim partnerom i przyjaciołom.
Od wielu wieków silne jest w Polsce przekonanie, iż suwerenna i niepodległa Polska nie może zapewnić swojego bytu bez wolnej i niepodległej Ukrainy. Podobnie - jak uczy nas historia – utrata przez Ukrainę niezależności i suwerenności przynosiła zawsze utratę wolności przez naród polski. Ta prawda dziejowa jest też na stałe wpisana wśród polskich racji stanu. Nie możemy o tym zapomnieć.

Mariusz Handzlik, Podsekretarz Stanu w KPRP