- Nie będziemy w Pałacu Prezydenckim, i mówię to też w imieniu pana prezydenta, nie będziemy się babrać w sprawach hakowych, mamy poważne sprawy do załatwiania, poważne problemy do rozwiązywania - deklarował Stasiak na poniedziałkowej konferencji prasowej.
W ten sposób szef Kancelarii Prezydenta skomentował słowa rzecznika rządu, który stwierdził, że premier oczekuje na stanowisko Lecha Kaczyńskiego ws. zarzutów wobec szefa MSZ.
- Zachęcałbym każdego, kto sobie w ogóle myśli i roi o hakach, o wywoływaniu haków (...) w sytuacji, w której mamy problem z Białorusią, do pomyślenia o tym, co mamy w Polsce do zrobienia – mówił minister Władysław Stasiak.
Chodzi o ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat szefa MSZ, które wywołały w miniony weekend polityczną dyskusję na temat zbierania "haków" przez PiS na Sikorskiego - potencjalnego kandydata PO na prezydenta.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił w poniedziałek dziennikarzom, że nikt nie zbiera "haków" na Sikorskiego. Użycie tego terminu uznał za nadużycie dziennikarzy "Newsweeka", którzy przeprowadzali z nim wywiad.
- My chcemy się zająć sprawami państwa polskiego, jego spójności. Czy to są haki, jeśli się pyta, jakie wnioski wynikają z prac komisji ws. śmierci (Krzysztofa) Olewnika? Przykre wnioski wynikają. To jest rozmowa o hakach? Albo jeśli mówimy o złym stanie służby zdrowia, to jest rozmowa o hakach? - pytał minister Stasiak.
Nawiązując do wywiadu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dla "Newsweeka" Stasiak powiedział, że lepiej naprawdę przeczytać ten wywiad i wtedy będzie się wiedziało o czym jest mowa.
- Prezes Kaczyński nie używał w ogóle słowa „haki”, o tym nie mówił. Dzisiaj się wypowiedział, jasno powiedział, że jego wypowiedź została zmanipulowana - podkreślił Stasiak. - Lepiej przeczytać, a potem mówić, lepiej się zająć tym, co ważne, a nie bawić się w jakieś tyrady, bo to jest po prostu żałosne - dodał.(PAP)