Panie Premierze,
Panie Przewodniczący Parlamentu Europejskiego,
Panie Prezesie,
Panie i Panowie!
Muszę powiedzieć, że miałem zamiar mówić o troszkę czymś innym, ale Pan Prezes swoim wstępnym wystąpieniem nakłonił mnie do tego, żeby swoje plany nieco zmienić. Ale zacząć chcę od gratulacji: 18 lat działalności w okresie niezwykle istotnym dla Polski, w okresie odzyskania niepodległości i odzyskania wolności, w tym również, przy wszystkich ograniczeniach, wolności gospodarczej. I sukces polskiej transformacji, która była trudna, chwilami, można powiedzieć, zbyt trudna, ale która zakończyła się powodzeniem. Mamy dzisiaj PKB, licząc na jednego mieszkańca, około 95 procent, czyli zgrubnie można powiedzieć, że dwukrotnie wyższy niż w roku 1989, ostatnim roku realnego socjalizmu w naszym kraju. To bardzo zasadnicza zmiana. Mamy dzisiaj także odwróconą strukturę gospodarki. Wtedy, 20 lat temu, usługi stanowiły mniej więcej jedną trzecią PKB. Dzisiaj się to prawie dokładnie odwróciło – blisko dwie trzecie naszego produktu krajowego brutto to usługi. To struktura nieporównywalnie nowocześniejsza niż wtedy. To bardzo dobrze, to jest nasz sukces, niejednokrotnie większy niż w innych krajach. Tego wszystkiego możemy sobie pogratulować, możemy pogratulować polskim przedsiębiorcom.
Powstawanie polskich przedsiębiorstw to przede wszystkim lata 90. W roku 2000 było ich już ponad 3 miliony 100 tysięcy. W kolejnych latach ta liczba jeszcze się zwiększyła i dzisiaj mamy 3 miliony 700 tysięcy. Jeżeli porównamy to z liczbą gospodarstw domowych w naszym kraju, których jest 13 milionów 300 tysięcy, to na każde niespełna cztery gospodarstwa domowe przypada jeden podmiot gospodarczy. Myślę, że to sprawa natury Polaków, natury indywidualistycznej, natury, która była bardzo niedostosowana do socjalizmu, a jest dobrze dostosowana do gospodarki rynkowej.
Chciałem Państwa zapewnić, że takiej właśnie gospodarki jestem zwolennikiem. Wierzę w wolną konkurencję – pod jednym warunkiem: że jest to wolna konkurencja uczciwa, a więc że wszyscy działają w takich samych warunkach. To warunek sukcesu takiego właśnie systemu. Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w kraju, w którym ciągle istnieje znaczna ilość ograniczeń, jeżeli idzie o rynek. Mówił o tym pan prezes Goliszewski, wymieniając liczbę ustaw i reglamentacji. Trzeba sobie zdawać sprawę, że jeżeli ktoś z Pań bądź Panów uważa, że modelem idealnym jest zero reglamentacji, to tego nie osiągniemy na pewno. Ale ich liczbę na pewno da się zmniejszyć. Można tutaj wykazywać więcej niż dotąd energii. Taka energia jest potrzebna, szczególnie jeżeli wziąć pod uwagę to, że po latach szybkiego rozwoju w warunkach światowego kryzysu nastąpiło bardzo znaczne spowolnienie.
W Polsce, jeżeli wziąć pod uwagę definicję, kryzysu nie ma. Mamy w dalszym ciągu wzrost PKB – niewielki, ale jednak. Ale jeżeli porównamy prawie siedmioprocentowy rozwój z roku 2007, to mamy cofnięcie o prawie sześć procent. Powtarzam: gdzie indziej bywa dużo gorzej, to polski kapitalizm okazał się sprawny. Ale to nie są wyniki zadowalające. Musimy pamiętać o tym, że potrzebna jest nam wielka dyskusja, w której stanowisko zaprezentowane nam przed kilkunastoma minutami ma swoje istotne znaczenie. Ale oczywiście w tej dyskusji będą prezentowane także inne stanowiska. Jest w Polsce olbrzymia potrzeba dialogu, starcia różnych punktów widzenia, starcia różnych koncepcji. Rzeczywiście potrzebna jest nam wizja związana ze społeczną współpracą.
Przed chwilą rozdawali Państwo nominacje do nagród. Różne były motywacje. Motywacją w dzisiejszych warunkach niezwykle słuszną są dobre wyniki gospodarcze. To dzisiaj w Polsce szczególnie ważne. Ale były przecież także argumenty inne: dobra współpraca społeczna, szczodrość wobec potrzebujących. Bardzo się z tego cieszę – to jest społeczna odpowiedzialność biznesu. To jest społeczna odpowiedzialność tych, którym się udało, a Państwo ich właśnie reprezentują. I oby jak największej liczbie Polaków się udawało, oby takich jak Panie i Panowie było z roku na rok więcej.
Trzeba też pamiętać, że w żadnym kraju na świecie wszyscy nie są przedsiębiorcami. W Polsce jest ich istotnie bardzo dużo, mówił o tym przed chwilą prezes Goliszewski, ale nigdy nie będą stanowili większości. Potrzebna jest równowaga pomiędzy różnymi interesami społecznymi i ta równowaga jest gwarancją szybkiego i dobrego rozwoju. Ta równowaga jest potrzebna także dlatego, żebyście, Panie i Panowie, mogli działać w dobrych warunkach, w dobrym, spokojnym otoczeniu społecznym. Tego Wam i całej Polsce życzę.
Przed Polską roku 2010 stoi, jak już mówiłem, wiele problemów. Wymieniłbym kryzys finansów publicznych, wydaje mi się jednak, że nie liczby bezwzględne, ale dynamika wzrostu zadłużenia w ostatnich latach w sektorze publicznym jest groźna. Był czas w roku 2007, że ten sektor miał minimalną nadwyżkę – miliard 700 milionów złotych. W roku 2010 jego deficyt według planu – daj Boże, będzie niższy – to 80 miliardów złotych. To dynamika, którą trzeba określić jako groźną. W tym samym 2007 roku, gdy finanse publiczne osiągnęły minimalną nadwyżkę, deficyt budżetowy wyniósł 16 miliardów złotych. Na rok 2009 był planowany na ponad 27 miliardów, ale dochodzą do nas pozytywne informacje, że w istocie będzie mniejszy: w przedziale od 24 do 25 miliardów. Bardzo się z tego cieszę. Ale na ten rok, który zaczął się przed dwoma tygodniami, planowany deficyt budżetu państwa wynosi już 52 miliardy 200 milionów złotych. To jest dynamika, którą trzeba ograniczyć. Jak ją ograniczyć, to niełatwy problem i nie ma tutaj prostych rozwiązań. Chciałbym nawiązać do tego, o czym mówiłem na początku: do równych warunków konkurencji. Myślę, że jedną z rezerw jest efektywność pobierania podatków. Powtarzam: nie wzrost podatków, tylko ich efektywność. Równość między wszystkimi, którzy prowadzą interesy i wszystkimi, którzy są podatnikami, a jesteśmy nimi wszyscy. Nie może być tak, że jedni tych podatków potrafią unikać, a inni muszą je solennie płacić. To jest istotna rezerwa.
Panie i Panowie!
Obecnie w Polsce około 75 procent PKB, a nawet nieco więcej, wytwarzane jest w sektorze prywatnym. To jest procent, który pozwala powiedzieć, że mamy gospodarkę rynkową – to nie ulega wątpliwości. Powstaje pytanie o drogę dalszej prywatyzacji. Ja mogę powiedzieć, że w Polsce jeszcze niejedno pozostało do sprywatyzowania. Ale trzeba też pamiętać, że ta prywatyzacja musi być realizowana pod dwoma warunkami – jeden z nich jest ściśle związany z Państwa interesami. Po pierwsze, nie może ona doprowadzić do osłabienia polskiego kapitału w jego własnym kraju. Po drugie, ta prywatyzacja nie może czynić z państwa wydmuszki. Pan prezes Goliszewski mówił o przewidywaniach Friedmana, niezwykle dla Polski pięknych, ale na razie wolałbym, żeby Polska była w G20 – a miałaby szanse, żeby być. Nie jestem pewien, czy będziemy jedną z największych potęg na świecie. Jestem jednak pewien, że inny z proroków końca XX wieku, Fukuyama, miał rację w swej książce Budowanie państwa. Państwo nie może być wydmuszką choćby dlatego, że wtedy nie jest w stanie ochronić reguł wolnego rynku, wolnej konkurencji. I to też należy brać pod uwagę, to drugi warunek dalszej prywatyzacji. I jest jeszcze warunek trzeci. Przeżywamy problemy z finansami publicznymi. Inny przeżywali je w jeszcze większym stopniu, na przykład Węgrzy. Ale jeżeli mamy rozwiązać ten problem, to przychody z prywatyzacji nie mogą być tutaj dobrym sposobem, bo one z istoty rzeczy się kończą. Powtarzam: to nie jest dobre rozwiązanie, trzeba szukać innych. Trzeba szukać innych, związanych z racjonalizacją wydatków. Słusznie mówił pan prezes Goliszewski, że liczba osób, które w Polsce korzystają nie tyle z emerytur, co z rent, jest nadmierna – prawie 11 milionów świadczeniobiorców. To nie jest stan naturalny. Ale żeby ten stan ograniczyć – to apel również do Pań i Panów – trzeba z nieporównanie większą odwagą zatrudniać ludzi starszych. Program „50 plus” powinien znajdować dużo większe zrozumienie. Z drugiej z kolei strony mamy w Polsce problemy z osobami, które jeszcze nie ukończyły 25. roku życia.
Polska ma dzisiaj 12 procent bezrobocia. W ostatnim roku liczba bezrobotnych wzrosła o 419 tysięcy. Można powiedzieć, że to niewiele, ale dla tych 419 tysięcy ludzi – a licząc od jesieni 2008 roku dla znacznie większej ilości, bo wtedy było tylko 8,4 procent bezrobocia – to tragedia. Dla tych ludzi w Polsce jest kryzys. O tym trzeba pamiętać. Stąd bardzo dziękuję za to, że podmioty gospodarcze nominowane do wyróżnień były nominowane także ze względu na to, że zwiększały zatrudnienie. To dobra droga, ale zwiększanie zatrudnienia – czasami jest konieczne także zmniejszanie – powinno się łączyć z dialogiem społecznym.
Jeżeli chciałbym odpowiedzieć na pytanie, co było największym, najboleśniejszym kosztem naszej w rezultacie zwycięskiej transformacji, to powiedziałbym, że tym największym kosztem była sytuacja z pierwszych lat obecnego stulecia, kiedy w Polsce było ponad 19 procent bezrobotnych, a według Spisu Powszechnego nawet więcej niż 20 procent. To było nieszczęście. Wydawało się w pewnym momencie, że to nieszczęście zostało uchylone. Dzisiaj wzrost bezrobocia nie jest olbrzymi, ale jeszcze raz chciałem powtórzyć: za duży. Milion 900 tysięcy bezrobotnych to za dużo. To coś, co pogarsza strukturę społeczną, co poszerza społeczny margines, co odbiera milionom naszych rodaków nadzieję. Nadzieję, która też jest narzędziem rozwoju, bo marzenie o sukcesie czy choćby o średnim powodzeniu jest jednym z najważniejszych ludzkich motywów.
Szanowni Państwo!
Polska od niedawna ma Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. To niewątpliwy sukces naszego kraju. Dzisiaj Pan Przewodniczący, najdłużej urzędujący premier II i III Rzeczypospolitej – przynajmniej jak dotąd – uzyskał Waszą główną nagrodę. Chciałem Panu Przewodniczącemu najserdeczniej pogratulować, życząc powodzenia w pełnieniu tej trudnej i zaszczytnej funkcji; funkcji, którą przedstawiciel „nowej” Europy pełni po raz pierwszy. Samych tylko sukcesów, drogi Jurku!
Dziękuję Państwu bardzo.