Menu rozwijane

02 lutego 2010

Wystąpienie
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego
podczas noworocznego spotkania z Korpusem Dyplomatycznym

Eminencjo Księże Prymasie!
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie Nuncjuszu!
Ekscelencje Panie i Panowie Ambasadorowie!
Szanowne Małżonki, Małżonkowie Ambasadorów i ich Zastępców!

Rok, który się skończył, miał różne oblicza. Nie brakowało nieszczęść i napięć. Poza kryzysem, o którym za chwilę wspomnę, trzeba też pamiętać o tym, co spotkało Haiti, choć to już był początek tego roku. Był też rokiem niezmiernie ważnym, jeśli chodzi o struktury, do których Polska należy - w pierwszym rzędzie Unię Europejską, w mniejszym stopniu Pakt Północnoatlantycki, choć i tam nastąpiły istotne zmiany. Kilka spraw podstawowych, o których już wspominał Ksiądz Nuncjusz, wyznaczało sytuację roku 2009. Na pewno kryzys ekonomiczny, który ma źródła finansowe i przed którym świat bronił się dość skutecznie. Bronił się dość skutecznie, ponieważ odrzucono dogmaty – te dogmaty, które w latach 80. i 90. ukształtowały się i sprawdziły. Ale w świecie ekonomii nic nie jest wieczne i nowy system oparty o zasady ściśle liberalne, jak sądzę, został przez wydarzenia ostatnich lat podważony. Nie było jeszcze odpowiedniej rozmowy teoretyków, głos zabrali praktycy i w istocie oni przede wszystkim podjęli decyzje. Te decyzje, chodź ryzykowne, w zasadzie należy uznać za słuszne, ale jednocześnie w wielkim stopniu wyznaczające nie tylko sytuację ekonomiczną, ale i sytuację polityczną na świecie.

Olbrzymie zapotrzebowanie na kredyt, olbrzymia pomoc publiczna w Stanach Zjednoczonych, w Unii Europejskiej spowodowały zmianę niejednej wizji politycznej. W niektórych przypadkach ta zmiana być może będzie dobra i trwała, w innych lepiej byłoby ją uznać za jedynie przejściową, związaną z trudnościami, z których w ciągu najbliższych lat trzeba będzie próbować wyjść. Bo nic oczywiście nie dzieje się za darmo. Pomoc publiczna była wielka, ale gwałtownie wzrosło też zadłużenie. Moja ojczyzna, o czym mówił Ksiądz Nuncjusz, nie jest w sytuacji złej. Mamy jako jedyni w Europie dodatni wzrost gospodarczy. Są problemy, ale pod tym względem Polska i tak ma warunki lepsze od przeciętnych. Mamy kłopoty, jeśli chodzi o finanse publiczne, ale nie można ich porównywać z kłopotami wielu innych. Te kłopoty będą przezwyciężone, ale one niewątpliwie ograniczają coś, co jest światu niezmiernie potrzebne, a mianowicie solidarność. Solidarność wobec tych zjawisk, o których mówił Ksiądz Nuncjusz: głodu, chorób, przemocy, zasadniczych nierówności. Trzeba wierzyć, że w tym zakresie zmiany są jedynie przejściowe, że w ciągu kilku lat po osiągnięciu równowagi ta solidarność znacząco się zwiększy – w interesie tych, którym trzeba pomagać, ale także w interesie tych, którzy pomagają. Bo tylko tą drogą możemy dojść do względnej równowagi w świecie.

Tej równowagi w zeszłym roku ciągle brakowało. Jej brak to drugi element wyznaczający sytuację na świecie. Tu trzeba wskazać na Afganistan, gdzie zaangażowanie, także i Polski, niezależnie od sytuacji finansowej musi się zwiększyć. Ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim Polski. Musi się zwiększyć i zwiększy się zaangażowanie Stanów Zjednoczonych i wielu innych państw. Jest to konieczne dla próby – powtarzam: próby, mam nadzieję, że udanej – uzyskania w tym regionie stabilizacji i pokoju. Mówię: w tym regionie, bo Afganistan to jeden problem. Ale mamy też problem Pakistanu, a właściwie pogranicza pakistańsko-afgańskiego. Chciałbym wyrazić tu nadzieję, że władze Pakistanu podejmą odpowiednio energiczne działania dla przywrócenia porządku, który jest warunkiem przywrócenia porządku także na terenie Afganistanu. A to z kolei jest kluczem do rozwiązania wielu innych spraw – choć nie jest to klucz jedyny.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie w dalszym ciągu jest wysoce napięta. Miejmy nadzieję, że wszystkie problemy związane z Islamską Republiką Iranu da się rozwiązać w sposób pokojowy. Polska jest zwolennikiem tego rodzaju rozwiązania i chcemy wierzyć, że to rozwiązanie jest możliwe. Podobnie jak rozwiązanie innych konfliktów na Bliskim Wschodzie. W szczególności, jeżeli idzie o kwestię Palestyny i Izraela. Wierzymy, że strony, niezależnie od olbrzymich kłopotów, wkrótce siądą do rozmów. To też jest problem o charakterze globalnym – on nie dotyczy tylko tego niewielkiego terytorium, ale dotyczy równowagi w skali nieporównanie szerszej. Jeżeli naszemu światu grozi kataklizm – choć jego prawdopodobieństwo nie jest dzisiaj na szczęście wielkie – to może on wyjść przede wszystkim z tego regionu. Wierzmy więc wszyscy i czyńmy wysiłki. Polska jest do nich gotowa, aby i tam po wielu dziesięcioleciach w końcu zapanował pokój.

Eminencjo Księże Prymasie!
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie!
Panie i Panowie!

Polska od sześciu już blisko lat jest członkiem Unii Europejskiej. W Unii nastąpiły w roku 2009 bardzo istotne zmiany. Po pierwsze, wejście w życie traktatu lizbońskiego. O kryzysie i silnej na ten kryzys reakcji Unii jako całości, ale przede wszystkim poszczególnych państw narodowych, już wspominałem. Ale istnieje problem sposobu implementacji traktatu lizbońskiego, istnieje problem podstawowych celów Unii na najbliższe dziesięciolecie, w końcu istnieje też problem poszerzenia Unii Europejskiej.

Praktyka najbliższych dwóch, może trzech lat odpowie nam na pytanie, czym naprawdę jest traktat lizboński. Polska w sposób niezmienny opowiada się za tym, aby ten traktat, który jest wynikiem kompromisu, wieloletnich negocjacji, sukcesów, ale i porażek tak zwanej konstytucji europejskiej, był podstawą do ściślejszej integracji niepodległych państw. Unia nie jest dziś federacją i nic nie wskazuje, aby mogła nią się stać w dającym się przewidzieć czasie. Nie oznacza to jednak, że w wielu sprawach przed Unią nie stoi problem pogłębionej integracji. Idzie tu o rynek pracy, który w dalszym ciągu nie jest zintegrowany. Nadal nie ma pełnej integracji w sferze usług. W dalszym ciągu nie ma integracji w dziedzinie wiedzy i innowacji, daleko do niej, a problem jest niezmiernie wręcz istotny. Jeżeli pytamy o podstawowe kierunki działania Unii Europejskiej, to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wielki program modernizacji Unii Europejskiej będzie pogłębiał różnice w Unii Europejskiej, czy będzie pogłębiał jej spójność. Nie tylko w swoim imieniu, ale w imieniu wszystkich państw, które niedawno weszły do Unii, mogę powiedzieć, że postęp, jeżeli chodzi o innowacyjność i modernizację, jest niezmiernie potrzebny. Ale spójność jest również potrzebna Europie. Jest potrzebna dla równowagi i harmonijnej współpracy.

Unia od strony prawnej i faktycznej wymaga pogłębienia wewnętrznej demokracji, rozumianej także jako relacja między państwami mniejszymi, średnimi i większymi. I tutaj Polska jako kraj największy z przyjętych w ciągu ostatnich sześciu lat też ma prawo powiedzieć, że powinny nastąpić pewne zmiany, zmiany w wewnętrznym, faktycznym funkcjonowaniu Unii, ale także szerzej. Ostatnie lata w skali globalnej, jeżeli idzie o gospodarkę przyniosły pewne zmiany, które należy uznać za korzystne. Funkcję grupy G7  przejmuje grupa G20, której znaczenie jest coraz większe. Według naszych obliczeń polska gospodarka jest 18. na świecie. Jako prezydent Rzeczypospolitej nie zamierzam owijać tu sprawy w bawełnę: miejsce mojego kraju jest w G20. To jest postulat prosty, wynikający, po pierwsze, z rozmiaru polskiej gospodarki, po drugie, z tego, że Polska jest największym krajem pewnego regionu i największym krajem, który przeżył historię transformacji.

Chciałbym powrócić jeszcze do sprawy poszerzenia Unii Europejskiej. Oczywiście kryzys finansowy nie jest elementem przyspieszającym to poszerzanie, ale nawet jeżeli w tym zakresie nastąpiło pewne zahamowanie, to musi ono być przejściowe. Chcielibyśmy, jak najszybszej akcesji Chorwacji i Islandii. Europejskie aspiracje innych państw bałkańskich są równie uzasadnione. Uzasadnione są także ambicje Ukrainy, która niedługo zdefiniuje po raz kolejny swoje cele – mam nadzieję, że ta nowa definicja nie będzie się istotnie różnić od poprzedniej. To samo dotyczy państw nawet odleglejszych, takich jak Gruzja. Integralność terytorialna, bezpieczny rozwój są bardzo istotnymi warunkami pokoju i równowagi w całym regionie Kaukazu i dalej – Azji Środkowej. Tam Polska powinna nadal szukać współpracy i sojuszników. Ze szczególną mocą chciałem wskazać na współpracę z Ukrainą, Gruzją i Azerbejdżanem, chociaż oczywiście w ramach Partnerstwa Wschodniego Polska chce współpracować także z innymi państwami. Partnerstwo Wschodnie jest dobrym pomysłem, jest narzędziem skutecznym, ale nie może przekreślać innych planów, związanych choćby z rzeczywistą solidarnością energetyczną i dywersyfikacją źródeł energii.

Przejdźmy do kwestii związanych z Paktem Północnoatlantyckim. Tutaj ostatni rok postawił pytania, może ostrzej niż wcześniej, związane z charakterem tego paktu. Misja w Afganistanie jest niezmiernie istotna. Polska to docenia i Polska wkłada w to tyle wysiłku, ile w tej chwili może. Ale proszę pamiętać, że Pakt Północnoatlantycki musi pozostać paktem o charakterze obronnym, że artykuł piąty traktatu waszyngtońskiego był, jest i pozostaje aktualny. Tylko wtedy ten Pakt może spełnić swoje podstawowe zadanie, jakim jest stabilizacja, pokój – to, co już niejednokrotnie określałem, także na tej sali, jako eksport pokoju i stabilizacji. Pakt Północnoatlantycki traktowany jako porozumienie polityczne, ewentualnie jako organizator korpusów ekspedycyjnych, tej roli spełnić nie jest w stanie, chociaż tę rolę pełnić również musi i tego nie negujemy.

Jesteśmy w fazie bardzo istotnej dyskusji. Ona też w jakimś zakresie jest uwarunkowana przez sytuację ekonomiczną na świecie. Ale ta sytuacja kończy się szybciej, niż można było przewidzieć roku temu, i miejmy nadzieję, że się skończy. A podstawowe problemy tego świata pozostaną. Polska jest, była i będzie zwolennikiem poszerzenia Paktu Północnoatlantyckiego. Są ambicje państw bałkańskich, ale chciałbym też przypomnieć nieuchylone postanowienia szczytu w Bukareszcie z marca 2008 roku, które dotyczyły Ukrainy i Gruzji. Tam padło jasne stwierdzenie, że te państwa będą członkiem Paktu Północnoatlantyckiego. Powtarzam: jest bardzo istotne, aby owe postanowienia pozostały w mocy.

Panie i Panowie!

Polska, jak każdy inny kraj, utrzymuje stosunki bilateralne ze swoimi przyjaciółmi w Unii Europejskiej, w NATO, ale także z krajami, które nie należą ani do Unii, ani do NATO. Chcemy tych stosunków z krajami bałtyckimi, z Republiką Czeską – jak dotąd układają się one bardzo dobrze, z Republiką Słowacką, z Węgrami – mówię tutaj o Grupie Wyszehradzkiej. Polska chce mieć jak najlepsze stosunki z Federalną Republiką Niemiec. Są tutaj problemy do rozwiązania, problemy związane z kwestiami pewnej asymetrii w traktowaniu mniejszości, związane z pewnymi planami dotyczącymi historii. Nie chciałbym dzisiaj dłużej się nad tym zatrzymywać, ale te problemy muszą być rozwiązane po partnersku, niezależnie od tego, jaką rolę w Europie odgrywają Niemcy jako największy kraj Unii Europejskiej – nikt tego faktu nie neguje.

Polska tradycyjnie chciałaby mieć jak najlepsze stosunki z Francją i Wielką Brytanią. Z tą ostatnią w niejednej sprawie łączy nas podobna wizja obecnej rzeczywistości. To niezmiernie ważne, aby ta wizja była obecna zarówno w Pakcie Północnoatlantyckim, jak i w Unii Europejskiej. Stany Zjednoczone pozostają w dalszym ciągu podstawowym gwarantem stabilizacji, zarówno jako największe mocarstwo na świecie, jak i największe państwo Paktu Północnoatlantyckiego. W ostatnim okresie polityka Stanów Zjednoczonych uległa znaczącej ewolucji. Jestem przekonany, że ta ewolucja, jej przebieg, po pierwsze, związany będzie z narastającym doświadczeniem, po drugie, że przyczyni się do stabilizacji na świecie, do tego, aby pokój zwyciężał, a tendencje skrajne pozostawały w odwrocie.

Na świecie jednak, poza Stanami Zjednoczonymi, są jeszcze inni globalni gracze, jak to się dzisiaj określa. Takim graczem była, jest i pozostaje Federacja Rosyjska. W coraz większym stopniu jest nim dziś największy eksporter na świecie: Chińska Republika Ludowa. Coraz bardziej zwiększa się także rola Indii i Brazylii. Polska uznaje, że tego rodzaju przejaw globalizacji, a więc budowa potężnych struktur państwowych i potężnych struktur gospodarczych poza światem Zachodu jest zjawiskiem dobrym, naturalnym i mogącym przynieść bardzo pozytywne rezultaty – pod pewnymi warunkami, które zresztą w większości przypadków są spełniane, idzie tutaj przede wszystkim o kwestie demokracji i praw obywatelskich. Z istoty rzeczy państwa, które te prawa szanują, przejawiają mniejszą skłonność do ekspansji, są czynnikiem światowej stabilizacji, a nie światowych napięć. Chcielibyśmy, aby wszystkie kraje, którym przecież życzymy jak najlepiej, a które dziś w świecie odgrywają coraz większą rolę, tą drogą szły w sposób konsekwentny.

Panie i Panowie!

Polska nie zapomina także o kontynencie, którego przedstawiciele są licznie reprezentowani na tej sali – kontynencie afrykańskim. To ważna część naszego świata, to kraje bardzo zróżnicowane i my to zróżnicowanie dostrzegamy. Trzeba widzieć każdy kraj oddzielnie z jego historią, z jego uwarunkowaniami, z jego kulturą. To kraje, które niejednokrotnie potrzebują pomocy, ale przede wszystkim potrzebują współpracy. I Polska do tej współpracy na coraz większą skalę jest gotowa. W niektórych miejscach potrzebne są misje stabilizacyjne. Polska, jak wiadomo, w tego rodzaju misjach brała udział i nadal czynić to zamierza. W innych miejscach jednak potrzebna jest solidarność partnerskiej współpracy gospodarczej. Żaden kraj na świecie nie może być przedmiotem eksploatacji. Jeśli chodzi o zwalczanie niektórych groźnych zjawisk, takich jak przestępczość, ale i choroby, choćby AIDS, dzisiaj może nie mamy jeszcze wielkich sukcesów. Sądzę jednak, że w ciągu kilku lat to się zmieni. Państwa afrykańskie w coraz większym stopniu przygotowują swoją działalność, ich organizacje są coraz bardziej skuteczne. Liczymy, że ci, którzy przewidują złą przyszłość, przede wszystkim dla czarnej Afryki, bardzo głęboko się pomylą. Należy zrobić wszystko, aby tak było, w imię ogólnoludzkiej solidarności, ale także w imię tego, by nasz świat był spokojniejszy, zapewniający ludziom jak najwięcej bezpieczeństwa i aby wojna, handel śmiercionośną bronią, o czym Ksiądz Arcybiskup Nuncjusz mówił, stały się zjawiskami coraz bardziej marginalnymi, bo zapewne nie wyeliminujemy ich całkowicie, ale ograniczać je trzeba i czas pokazuje, że ograniczać je można.

Księże Prymasie, Księże Arcybiskupie!
Panie i Panowie Ambasadorowie!

Tak się w tym roku złożyło, że spotykamy się dopiero w lutym. W Polsce składa się życzenia w styczniu, ale 2 lutego to dzień Matki Boskiej Gromnicznej, zamykający okres świąt, okres związany z Nowym Rokiem. W ostatnich godzinach tego świątecznego czasu chciałem wszystkim Paniom i Panom złożyć życzenia wszelkiej pomyślności dla Was i dla Waszych narodów. Oby rok 2010 przyniósł jak najwięcej dobrego, a jak najmniej złego. Dziękuję bardzo.