Menu rozwijane

28 stycznia 2010

Czy Polska jest gospodarką wschodzącą? I tak, i nie. Dlaczego? Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i z tego punktu widzenia nie jesteśmy gospodarką wschodzącą. W porównaniu z Indiami czy Chinami PKB mamy oczywiście nieporównanie wyższy, ale dynamika wzrostu gospodarczego Polski w ostatnich 20 latach odpowiadała raczej dynamice państw po transformacji (choć była jak na te państwa szybka, od roku 1989 PKB w Polsce wzrósł mniej więcej dwukrotnie) niż dynamice chińskiej czy indyjskiej.

Poza tym Polska przeżywa kłopoty podobne do tych, z którymi zmagają się państwa Unii Europejskiej. I chociaż jesteśmy jedynym krajem w Unii, który w ubiegłym roku osiągnął wzrost PKB – być może nawet 1,7 procent, dotychczasowe szacunki wynosiły 1,1 procent – to jednak jest to bardzo silne spowolnienie. Jeszcze w 2007 r. mieliśmy 6,8 procent wzrostu (to był jeden z trzech najlepszych wyników po roku 1989). Przypływ inwestycji bezpośrednich także nieco się skurczył. Minimalnie – o 0,9% zmniejszył się popyt krajowy, sprzedaż detaliczna miała w 2009 roku dynamikę wzrostową, zwiększyła się 4,3%. Inwestycje zmniejszyły się tylko o 0,3%.

W zasadzie możemy powiedzieć, że w 2009 roku były na tym samym poziomie co w roku 2008, spadek był bowiem minimalny w granicach błędu statystycznego. Ale proszę pamiętać, że w roku 2007 inwestycje wzrosły aż o ponad 20 procent. Jest więc spowolnienie, ale nie ma wyraźnego bezwzględnego spadku. Tym różnimy się od wielu gospodarek europejskich. Wynika to z nikłej jak na Unię Europejską zależności od eksportu – to jest 42,8% procenta; także z tego, że szok systemu bankowego z lat 90. spowodował procesy ozdrowieńcze –na koniec 2008 roku było w Polsce zaledwie 3,5 procent zagrożonych kredytów. Na koniec 2009 roku jest więcej – 7,6 procent. Ale i tak jest to liczba niewielka w porównaniu na przykład z okresem, kiedy kierowałem kontrolą państwową. Wówczas było to ponad 30 procent ogółu udzielonych kredytów. Oczywiście charakter sektora finansowego od tego czasu również bardzo się zmienił.

Mamy więc do czynienia z sytuacją, którą z punktu widzenia państw Unii Europejskiej możemy uznać za dobrą, choć z punktu widzenia perspektyw, jakie mieliśmy w roku 2007, oczywiście są kłopoty. I one, jak wszędzie w Europie, występują przede wszystkim w sektorze finansowym. Istnieje pewne zagrożenie, jeżeli chodzi o poziom zadłużenia. Chociaż jak na Unię Europejską jest on średni – jesteśmy na trzynastym miejscu, być może w roku 2010 będziemy na miejscu czternastym, to dynamika wzrostu zadłużenia, nawet w ocenie polityka tak mało liberalnego, jeżeli chodzi o gospodarkę, jak ja, jest zbyt duża. Polska stoi przed problemami: zapanowania nad sektorem finansów publicznych, przywrócenia dynamiki wzrostu takiej, jaka była w latach 2005–2007, ale też wcześniej, w latach 2003–2004, bo rok 2005 był pod tym względem pewną przerwą. Jesteśmy gospodarką niespełna 40-milionową, a więc jak na Europę dość dużą, ale oczywiście w porównaniu z gospodarkami krajów takich jak Brazylia, nie mówiąc już o Chinach i Indiach, jesteśmy gospodarką niedużą. Dziękuję bardzo.