Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Polsat News odpowiadał na pytania związane z polityką zagraniczną Prezydenta Karola Nawrockiego. Odniósł się do sytuacji geopolitycznej w Europie i na świecie, a także do aktualnych informacji dotyczących sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Minister Marcin Przydacz podczas rozmowy z Przemysławem Szubartowiczem poproszony został o komentarz do medialnie nagłośnionego tematu zamiaru przyjęcia przez Prezydenta Karola Nawrockiego ślubowania od dwojga sędziów spośród sześciorga wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego. Minister odpowiedział, że wprawdzie nie miał jeszcze możliwości potwierdzenia doniesień medialnych u kierownictwa Kancelarii, ale może wyrazić swoją opinię na temat sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym.
Koalicja rządząca rzeczywiście przez dwa lata lekceważyła, blokowała funkcjonowanie Trybunału, a jednocześnie nie wybierała konkretnych sędziów na konkretne kadencje. Teraz hurtowo chce przejąć wpływ na Trybunał, co powoduje brak zaufania do tej strony – przekonywał.
Dodał, że próba zablokowania TK poprzez wybór wielu sędziów jednocześnie, bez określenia ich kadencji, może być niezgodna z prawem. Marcin Przydacz odpowiadał także na pytania dotyczące polityki międzynarodowej. Odniósł się do słów Donalda Tuska, który uważa, że Prezydent spotykając się z premierem Węgier Viktorem Orbanem, udzielił poparcia w kampanii wyborczej politykowi prorosyjskiemu.
– Mówi to człowiek, który ma najwięcej fotografii z Władimirem Putinem, tym mordercą, zbrodniarzem. To ten człowiek, który przyjmował Putina na Molo w Sopocie. Poziom bezczelności premiera przekracza jakiekolwiek granice. Próbuje robić z polskiej prawicy, z Prezydenta Nawrockiego, człowieka ściganego przez Putina, jakąś twarz prorosyjskiej polityki. Sam (Donald Tusk) jest twarzą prorosyjskiej polityki, bo ją realizował i mówił, że Rosji trzeba sprzedawać polskie spółki, a on nie będzie sypał piachu z tryby – przypomniał Marcin Przydacz.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej wyjaśnił, że spotkanie Karola Nawrockiego w ramach obchodów Dnia Przyjaźni Polsko– Węgierskiej nawiązywało do wieloletniej tradycji i wcale nie oznaczało politycznego poparcia premiera Węgier.
Prezydent Nawrocki nie uczestniczy w kampanii wyborczej na Węgrzech. W przeciwieństwie do premiera Tuska, który poparł wprost Petera Magyara i mówił, że chce, żeby wygrał wybory. Tak jak zresztą Ursula von der Leyen kiedyś mówiła, że chce, żeby Donald Tusk wygrał wybory – argumentował.
Minister poinformował, że do Donalda Tuska została wysłana notatka ze spotkania Karola Nawrockiego z Viktorem Orbanem. Wymienił tematy, jakie podczas rozmowy obu przywódców były poruszane.
– O Rosji, o współpracy energetycznej rosyjsko–węgierskiej, jak krytycznie do niej Prezydent podchodził i jak zachęca do odejścia od tej współpracy. Rozmawiano o Ukrainie i nasza postawa wobec Ukrainy jest taka, że się nie zgadzamy z Węgrami. Ale to nie znaczy, że tradycja, która jest od wielu, wielu lat w dni polsko–węgierskie miałaby nie zostać zachowana – przekonywał.
Minister dodał, że Węgry są członkiem zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO a zarzuty kierowane w stronę Prezydenta Karola Nawrockiego, są próbą odwracania uwagi od tego, w jak katastrofalnej sytuacji jest stan finansów publicznych. Przypomniał, że Polskę i Węgry łączy wiele interesów.
– Na przykład jeśli chodzi o politykę europejską. My mówimy, że ETS to są dodatkowe koszty dla polskiej gospodarki, trzeba zmienić ten system, Viktor Orban mówi dokładnie to samo. Dlaczego nie możemy w ramach Unii Europejskiej rozmawiać o sensownych tematach, w których łączą nas interesy, tylko się obrażać, bo Pan Tusk sobie wymyślił, że będzie nas teraz „okładał” tematyką Orbana – pytał Marcin Przydacz.
Dodał, że Prezydent ma świadomość tego, iż część zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej prawicy ulega złudzeniu stawiania Rosji jako przykład „siły pseudokonserwatywnej”. Przypomniał ostatnie przemówienie polskiego Prezydenta podczas konferencji CPAC w Stanach Zjednoczonych, gdzie Karol Nawrocki jednoznacznie przestrzegał środowiska konserwatystów przed zwodniczymi działaniami Władimira Putina.
Prezydent mówił o tym, że Rosja jest zła, że Rosja jest skorumpowana. Próbując wykorzystywać swój autorytet w tym środowisku, jako przyjaciel polityczny Donalda Trumpa, człowiek, który reprezentuje Polskę, czyli też państwa zaprzyjaźnionego, mówił – nie wierzcie w te wszystkie kłamstwa, które propaganda rosyjska może przy pomocy swoich narzędzi wam starać się wtłaczać do głowy, bo Rosja to zło i zniewolenie – zaznaczył minister.
Marcin Przydacz przestrzegł, że charakterystyczne dla działań Federacji Rosyjskiej jest wykorzystywanie do osłabiania demokratycznej Europy różnych środowisk politycznych, zarówno prawicowych, liberalnych, jak i ugrupowań lewicowych.
Pytany o opinię na temat aktualnych prób zakończenia wojny na Ukrainie, przyznał, że konflikt militarny na Bliskim Wschodzie powoduje, że sytuacja Ukrainy jest daleka od stabilności.
– To jest niestety problem, na to zwracaliśmy uwagę, że oczy świata mogą się przekierować w sposób naturalny na Iran, bo tam są dzisiaj problemy. Ukraina pozostaje trochę z boku, choć dobrym krokiem ze strony ukraińskiej jest chęć wsparcia Amerykanów w zakresie wojsk dronowych. Będą mieli większy argument do tego, żeby oczekiwać pewnego wsparcia na przyszłość – mówił.
Pytany, czy Polska będzie pomagać militarnie w rozwiązaniu konfliktu na Bliskim Wschodzie odpowiedział, że nie było takich próśb. Jednocześnie przyznał, że pomoc krajów Europy Zachodniej posiadających dużą flotę Marynarki Wojennej, mogłaby pomóc odblokować Cieśniny Ormuz i Perską, a w rezultacie ustabilizować dostawy surowców energetycznych.
Może Cię zainteresować Minister Leśkiewicz: Prezydent RP nie ulega żadnej presji w sprawie sędziów Wystąpienie Prezydenta RP podczas Conservative Political Action Conference [PL/EN]Ceny energii szybują i albo to jakoś wspólnie postaramy się rozwiązać, albo zostawimy to i efekty gospodarcze będą dalekie od naszych oczekiwań. Zachęcałbym te państwa, które mają zdolności, mają swoje lotniskowce, fregaty, żeby Amerykanów w tym wypadku wesprzeć. To będzie budowało zaufanie na przyszłość. Jeżeli my dzisiaj powiemy jako Europa, a zwłaszcza Europa Zachodnia – ten Iran to jest wasz problem – to na czym będzie ta relacja transatlantycka polegała? – zastanawiał się.