Menu rozwijane

04 lutego 2026

W rozmowie z redaktorem Michałem Rachoniem na antenie Telewizji Republika Adam Andruszkiewicz odniósł się do zbliżającej się Rady Bezpieczeństwa Narodowego i skomentował relacje na linii Prezydent– rząd. Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta wyraził też opinię na temat spotkania ministra finansów Andrzeja Domańskiego z Larsem Klingbeilem, jego niemieckim odpowiednikiem, podczas wizyty w Warszawie dotyczącej rozmów na temat wydatkowania przez Polskę pieniędzy z programu SAFE. 

– Ten scenariusz jest tak rozpisany w mojej opinii, że środki, które pierwotnie miał wydatkować polski budżet na wzmacnianie Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego, ale także strategiczne kontrakty z naszym największym sojusznikiem, czyli Stanami Zjednoczonymi, teraz w to miejsce mają wjechać środki unijne, które będą wydawane głównie w koncernach niemieckich budujących swoją potęgę, swój przemysł, kosztem naszego sojuszu z USA – powiedział. 

Wiemy, że absolutnie Republika Federalna Niemiec i inne państwa zachodnie nie są w stanie wystawić wojsk, które będą w stanie zagwarantować Polsce bezpieczeństwo. Europa dzisiaj nie ma potencjału ani obronnego, ani przemysłowego do tego, żeby na równi konkurować chociażby z sojuszem rosyjsko– chińskim jeśli chodzi o tego typu moce produkcyjne – podkreślił. 

Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta był pytany o jakość współpracy z rządem i relacje na linii Rada Ministrów–Prezydent. Zauważył, że obecny rząd próbuje uszczuplać konstytucyjne prerogatywy Prezydenta:

– To Pan Prezydent decyduje o nominacjach jeśli chodzi o służby specjalne, ambasadorów, sędziów i Pan Prezydent jasno będzie mówił, kto zasługuje na to, żeby nosić tytuł polskiego oficera, a kto nie. (…) W najważniejszym kraju świata, który jest naszym strategicznym sojusznikiem, nie mamy odpowiedniego przedstawicielstwa dyplomatycznego, co skrajnie obniża nasze bezpieczeństwo reagowania w różnych kwestiach. To pokazuje jasno, że Donald Tusk poświęca bezpieczeństwo państwa i pozycję Polski na arenie międzynarodowej jako koszty swojej brudnej partyjnej rozgrywki przeciwko Panu Prezydentowi i obozowi patriotycznemu w Polsce – powiedział Adam Andruszkiewicz.  

Pan Donald Tusk nie będzie nam wyznaczał żadnych granic funkcjonowania, na pewno nie będzie wyznaczał Panu Prezydentowi, bo nie jest Jego szefem. Szefem Pana Prezydenta jest naród polski – dodał.

– Będziemy pracować codziennie nad tym, żeby pokazywać po pierwsze, jak sprawnego mamy dzisiaj Prezydenta i także jaką linię programową Pan Prezydent proponuje Polakom, jakie ustawy Pana Prezydenta mrozi Marszałek Czarzasty w Parlamencie a z drugiej strony pokazywać, jak beznadziejny rząd dzisiaj mamy w Polsce – podkreślił minister.

Może Cię zainteresować Zastępca Szefa KPRP w rozmowie z telewizją wPolsce24 Minister Andruszkiewicz na Konferencji „Szara strefa 2026: trendy i przeciwdziałanie”

Pytany o Marszałka Sejmu i ujawnione informacje o powiązaniach Włodzimierza Czarzastego z Rosją odpowiedział:

– Pan Prezydent oczekuje tego, że państwo polskie wyjaśni dogłębnie tę kwestię, czy funkcjonowanie na pozycji drugiej osoby w państwie, czyli Marszałka Sejmu, osoby, która z jednej strony ma taką przeszłość, z drugiej strony niejasne powiązania, nie zagraża w pewien sposób państwu polskiemu. Będziemy o tym rozmawiać. Wbrew temu, że on bardzo nie chce, żebyśmy o tym rozmawiali – dodał. 

Adam Andruszkiewicz poinformował też, że po 12 latach śledztwa otrzymał wezwanie do prokuratury w charakterze podejrzanego. 

– Przez 12 lat prowadzone jest śledztwo w wielokrotnie opisywanej sprawie fałszowania podpisów pod listami wyborczymi, w którym to śledztwie ja byłem insynuowany jako osoba, która brała w tym udział. Tylko, że przez tyle lat tego śledztwa, kiedy brałem udział w czynnościach, wzywany przez prokuraturę, to jeszcze w 2025 roku prokuratura twierdziła, że nie ma żadnych podstaw, żeby przedstawić mi zarzuty i wydano kilkanaście opinii grafologicznych stwierdzających, że nie brałem udziału w fałszowaniu podpisów – powiedział Sekretarz Stanu w KPRP.

Minister ocenił, że jego zdaniem działania prokuratury są inspirowane politycznie, a wznowienie śledztwa to atak na obóz prezydencki.

Donald Tusk ma jeden cel – zniszczenie swojej konkurencji politycznej. Zarówno tej parlamentarnej w ujęciu mojego środowiska politycznego, Prawa i Sprawiedliwości, jak i samej Kancelarii Prezydenta – wyjaśnił. 

– To są działania opresyjne, które są wymierzone stricte politycznie, bo ja nie wierzę, że po 11 latach i po wielu badaniach grafologicznych, po wielu działaniach prokuratury, nagle wydarzył się cud i w 12– tym roku tego śledztwa ktoś stwierdził, że jednak wzywamy tego podejrzanego. Śmierdzi wałkiem na kilometr – ocenił.