Menu rozwijane

23 czerwca 2026

Nie można budować relacji, żadnych – gospodarczych, biznesowych, bezpieczeństwa – jeżeli one nie są oparte na fundamencie prawdy, jeżeli nie są oparte na wzajemności i szacunku – podkreślał szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki w porannej rozmowie w RMF FM.

– A wzajemności, szacunku i prawdy zabrakło nie po stronie Pana Prezydenta czy jego administracji, nie po stronie polskiej, Polaków, tylko po stronie ukraińskiej, to jest oczywiste – zaznaczył.

Minister powtórzył, że nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA” to było „po prostu złe rozwiązanie, skandaliczne, krzywdzące dla Polaków i uderzające w naszą pamięć, pamięć tych ofiar”. – Czy to było zaplanowane? Mam nadzieję, że nie, bo to świadczyłoby jeszcze gorzej – dodał. 

Zbigniew Bogucki podkreślał, że strona polska dała Ukraińcom czas na refleksję. – Ta refleksja nie przyszła, nie wycofali się z tej skandalicznej decyzji dotyczącej nazwania jednej z jednostek imieniem jednego ze zbrodniarzy, którzy mordowali Polaków na Wołyniu – dodał. 

Dopytywany, czy istnieją jakieś kanały komunikacji między administracjami Prezydentów Polski i Ukrainy, odpowiadał: Kanały dyplomatyczne zawsze funkcjonują; w czasie różnych konfliktów funkcjonują ambasady, bo kanały dyplomatyczne powinny funkcjonować. – Natomiast ten kontakt i relacje są w złym stanie, ale nie dlatego, że tak czy inaczej postąpił Prezydent Nawrocki. A dlatego że strona ukraińska postanowiła tak naprawdę zlekceważyć pamięć ofiar, pewne ustalenia z Warszawy.

Minister ocenił, że ruch Prezydenta Ukrainy dotyczący nazwania jednostki wojskowej imieniem „bohaterów UPA” jest „niedopuszczalny z punktu widzenia polskiej polityki, z punktu widzenia wartości, które są dla Europejczyków, dla cywilizowanego świata wspólne”.

Wskazał na pozytywny efekt tej sprawy, jakim jest zainteresowanie się kwestią zbrodni wołyńskiej mediów w Europie i na świecie.

Myślę, że to w jakiejś mierze zmusi – w dobrym tego słowa znaczeniu – władze Ukrainy i część Ukraińców do tego, aby przyznać się do tej zbrodni, rozliczyć z nią i na nowo budować na prawdzie relacje ze swoim wielkim sąsiadem, wielkim przyjacielem – podkreślił.

Minister zauważył, że decyzja Prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu ma poparcie trzech czwartych Polaków. – To pokazuje, jak wielkie poparcie jest dla prawdy historycznej i obrony polskich interesów – mówił.

– Czy mamy się godzić na takie relacje, które są nieprawdziwe, pozorne? One nigdy do niczego nie prowadzą, one nie dają realnych rezultatów ani w wymiarze bezpieczeństwa, ani w wymiarze gospodarki – wskazywał.

Zauważył, że Polski, polskiego rządu nie ma przy stołach, przy których dyskutuje się o odbudowie Ukrainy.

– Dzisiaj mamy informacje, najprawdopodobniej – nie wiem, czy one się będą materializować – że Prezydent Ukrainy ma nie być obecny na tym spotkaniu [na konferencji ws. odbudowy Ukrainy w Gdańsku]. My jako kancelaria, mówił o tym wczoraj Marcin Przydacz, nie mamy takiej wiedzy, nie jesteśmy w tym procesie. Jak rozumiem, tutaj pełną odpowiedzialność wziął rząd, premier, MSZ i okazuje się, że nie potrafią prowadzić tych spraw. I tak było zarówno przed odebraniem orderu przez Prezydenta, jak i najwyraźniej po tym odebraniu – przekazał.

Może Cię zainteresować Prezydent RP: Podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy [PL/EN] Rzecznik Prezydenta: Ukraińcy próbują relatywizować swoje zbrodnie

W poniedziałkowym programie „Gość Dzisiaj” w Telewizji Republika minister Bogucki podkreślał, że „rana wołyńska może się zabliźnić wtedy, kiedy władze Ukrainy czy ci, którzy wyznają Banderę, staną w prawdzie i odejdą od tej zgubnej ideologii”.

Odnosząc się do zwracania przez ukraińskich polityków polskich odznaczeń, powiedział, że dziwi go ta reakcja. – To pokazuje bardzo niepokojącą tendencję na Ukrainie, że inni politycy ukraińscy, ważni, obecni lub byli, tak lekką ręką zwracają oznaczenia, które dostali od Polski, zapominając, że te same ręce były wyciągnięte i nadal są wyciągnięte po pomoc – mówił, przypominając, że setki tysięcy, a później miliony uchodźców wojennych znajdowały schronienie w Polsce, w naszych domach, a nie w obozach. 

Ocenił też, że „przynajmniej w części kręgów politycznych ukraińskich widoczny jest kompletny brak zrozumienia, brak wrażliwości na to, co dla Polaków jest ważne, co jest ważne dla historii, co jest po prostu prawdziwe”. 

– Kiedy Ukraina mówiła: Polsko, zbuduj koalicję po to, żebyśmy nie zostali sami, to polski rząd, rząd Prawa i Sprawiedliwości, polski Prezydent budowali tę koalicję. Wtedy wszystko jest w porządku. Wtedy, kiedy napływają setki tysięcy, a później miliony uchodźców ukraińskich, uciekających przed piekłem wojny Putina, Ukraina mówi: Polsko, pomóż. I my pomagamy. Jest w porządku. Wtedy, kiedy przekazujemy sprzęt wojskowy, kosztujący naprawdę ciężkie pieniądze, bo Ukraina mówi: potrzebujemy tego sprzętu, Polsko, pomóż. Jest w porządku. Wtedy, kiedy dajemy pieniądze na to, żeby pomagać Ukrainie, ale także kładziemy pieniądze na utrzymanie uchodźców wojennych u nas w kraju z pieniędzy polskich podatników, ciężko zapracowanych, Ukraina mówi: okej – mówił minister. 

Natomiast wtedy, kiedy Polska mówi słowami swojego Prezydenta, że nie ma zgody na sławienie banderyzmu i nie ma zgody na sławienie zbrodniarzy, którzy mordowali Polaków, strona ukraińska mówi: nie – wskazywał. 

– Myślę, że to bardzo wiele mówi o tym, w jakim miejscu znaleźliśmy się. I to nie jest kwestia jakiegoś wypominania. To nie jest kwestia jakiejś niechęci ze strony Polski. Jest dokładnie odwrotnie – podkreślił szef KPRP.