Można być Prezydentem wszystkich Polaków, a jednocześnie być wiernym tym zasadom, z którymi się szło w wyborach – podkreślił Szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker w rozmowie na kanale „PRZEkanał” na YouTube.
– Bardzo wiele rzeczy złożyło się na zwycięstwo; nie byłoby tego zwycięstwa bez takiego kandydata, bez jego cech charakteru, które pozwoliły na to, żeby prowadzić kampanię w taki sposób i przekonać do siebie Polaków. Myślę, że te pierwsze dni i tygodnie prezydentury też na to wskazują – zaznaczył minister.
W ciągu stu dni Prezydent złożył 11 inicjatyw ustawodawczych, 13 ustaw zawetował i 70 podpisał. Prezydent mianował 22 oficerów na stopnie generalskie, powołał 64 sędziów i asesorów sądowych. Odbył 11 wizyt zagranicznych, w tym dwukrotnie do Stanów Zjednoczonych, a także przyjął 6 Prezydentów i premierów państw. Złożył ponad 20 wizyt krajowych.
– Zdecydowana większość zobowiązań przez te 100 dni została spełniona – ocenił Paweł Szefernaker.
Może Cię zainteresować 100 dni dla Polski, 100 dni dla Polaków Prezydent: Każdy ze 100 dni wypełniłem ciężką pracą dla Polaków 100 dni prezydentury Karola Nawrockiego [PL/EN]Zauważył też, że Karol Nawrocki „stawia na dialog, wbrew temu, co się mówi”. Jak dodał, z jednej strony Prezydent współpracuje ze środowiskiem, które poparło go w kampanii, a z drugiej strony spotyka się także z Adrianem Zandbergiem, z ministrami rządu Donalda Tuska, z posłami i liderami Konfederacji. – Taka jest rola Prezydenta – zaznaczył.
Minister pytany o odmowę przez Prezydenta nominacji 46 sędziów, odpowiedział, że Karol Nawrocki już 6 sierpnia podczas expose z mównicy sejmowej powiedział, że „nie będzie awansów dla sędziów, którzy są rozpolitykowani”. – To jest Prezydent, który dotrzymuje słowa i będzie w takim trybie działał – dodał.
Każdy z tych 100 dni pierwszych prezydentury był zaplanowany i jestem przekonany, że także kwestie związane z awansami sędziowskimi to jest coś, na co Polacy oczekiwali, takich działań Prezydenta – ocenił.
Wspominał też czas kampanii wyborczej. Jak mówił, wszedł do nie z nastawieniem: wygramy te wybory. – Z takim nastawieniem od pierwszego dnia podchodził też kandydat na prezydenta – mówił. – Zasadniczo ci którzy na pierwszym froncie walczyli w tej kampanii wierzyli w zwycięstwo – dodał.
– Ruszyliśmy w drogę, dzień po dniu, powiat po powiecie, wiedzieliśmy, że kandydat na prezydenta musi odbyć dużą liczbę spotkań, musi spotkać się z Polakami, porozmawiać z nimi, uścisnąć dziesiątki tysięcy dłoni, zrobić dziesiątki tysięcy zdjęć. Wiedzieliśmy, że to jest pewna praca, którą trzeba odrobić na tym etapie ona zaowocuje później – wspominał.
Wiedziałem o tym, że jeżeli świat pozna Karola Nawrockiego takiego, jakiego ja go poznałem, to my wygramy te wybory – podkreślił minister.
Choć przyznał, że były też momenty ciężkie w tej kampanii. Ale, jak dodał, bardzo często miał poczucie, że z tym właśnie kandydatem na prezydenta udało się prowadzić kampanię na własnych zasadach w momencie, kiedy cały świat chciał ją wywrócić.