Menu rozwijane

01 czerwca 2026

Dziś mogę to powiedzieć z perspektywy czasu: Karol Nawrocki był jedynym kandydatem, który był w stanie rok temu wygrać te wybory – mówił Szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker w „Rozmowie Wikły” na antenie wPolsce24.

1 czerwca mija rok od drugiej tury wyborów prezydenckich, w której Polacy wybrali Karola Nawrockiego na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

– To wielkie zwycięstwo było możliwe dzięki odwadze prezesa Jarosława Kaczyńskiego, dzięki wielkiej determinacji i sile woli Prezydenta Karola Nawrockiego – wspominał minister, który w tamtym czasie pełnił funkcję szefa sztabu obywatelskiego kandydata na Prezydenta RP.

Komentując pierwsze chwile po zamknięciu lokali wyborczych, stwierdził: było kilka osób, które były przekonane, że wygraliśmy. Taką osobą był Karol Nawrocki i taką osobą był prezes Jarosław Kaczyński. – Ja też bardzo głęboko w to wierzyłem – dodał.

Zwrócił uwagę, że od momentu ogłoszenia obywatelskiego kandydata w wyborach prezydenckich Karola Nawrockiego, kandydat i szef jego kampanii codziennie rozmawiali. – Myślę, że te pół roku kampanii było jak kilka–, kilkanaście lat znajomości. Codziennie utwierdzałem się w tym, że to, co robiliśmy, jest dobre, że kandydat to uniesie. (...) Karol Nawrocki był niezwykle zmotywowany, czasami mówiliśmy, że nie ma układu nerwowego, nie zwracał uwagi na krytykę – ocenił.

– Jestem przekonany, że z każdym atakiem na Karola Nawrockiego, ci wszyscy, którzy go popierali, jeszcze bardziej się konsolidowali – stwierdził Paweł Szefernaker. Zauważył, że wbrew intencjom atakujących, to paradoksalnie pomogło wygrać wybory, choć byli i tacy, co wątpili.

Może Cię zainteresować Rok od wyboru Karola Nawrockiego na Prezydenta RP Szef BPM gościem Polsat News

Pytany, co mogłaby oznaczać przegrana Karola Nawrockiego, odpowiedział: – Dziś, będąc współpracownikiem Prezydenta Nawrockiego (…), zastanawiam się często, jak by to było, gdyby wygrał Rafał Trzaskowski. Dziś Polska jest w zupełnie innym miejscu, niż w momencie, gdyby system się domknął. Bylibyśmy w dużo gorszej sytuacji – powiedział.

Jak podkreślił, Prezydent realizuje to, co obiecał Polakom. – Na dużym wiecu w Warszawie do blisko 200 tys. osób mówił: będę waszym głosem. I bardzo często, siadając do podejmowania decyzji, prosi, by analizy przygotowywane w Kancelarii, uwzględniały perspektywę życia zwykłych Polaków – mówił minister.

Przypomniał, że parę dni temu w Sejmie premier Donald Tusk dostał od jednej z posłanek partii Razem podpisy mieszkańców Leska w ważnej dla nich sprawie szpitala, i widać było, jak odwrócił się, a później odłożył te podpisy gdzieś na ziemię. – To symboliczna scena, która pokazuje, jak wyglądałaby Polska, gdyby Prezydentem nie był Karol Nawrocki – zauważył Szef prezydenckiego gabinetu.

Prezydent Karol Nawrocki szedł do prezydentury z hasłem: Po pierwsze Polska! Po pierwsze Polacy! I od pierwszego dnia realizuje to nie jako zwykłe zdanie z kampanii, tylko jako zadanie dla nas wszystkich, dla całego zaplecza, dla Gabinetu Prezydenta - mówił.

– Jestem przekonany, że to otwarcie kolejnego etapu do kolejnych zwycięstw – podsumował.

Odnosząc się do trudnej współpracy z rządem, minister powiedział: – Pamiętam, jak przed zaprzysiężeniem Prezydenta straszono w kontekście Święta Wojska Polskiego, że nie będzie żadnych nominacji generalskich, bo przecież Prezydent się nie zgodzi. Tymczasem [Prezydent mianował] do dziś 27 generałów. To pokazuje, że można na wniosek rządu akceptować pewne działania, współpracować, jeśli jest chęć tej współpracy z obu stron dla dobra Polski.

Minister skomentował, że przeciwne nastawienie prezentuje szef MSZ Radosław Sikorski. – On ewidentnie nie chce, żeby Polska miała ambasadorów za granicą, bo gdyby chciał, to byłoby pole do współpracy z Prezydentem – tak jak przy nominacjach generalskich - mówił.

Odnosząc się do ostatnich wypowiedzi szefa resortu dyplomacji, w których czynił analogie do katastrofy smoleńskiej, powiedział: – Spór polityczny ma swoje granice. (…) Ten człowiek sam wyklucza się z debaty publicznej. Uważam, że z takimi ludźmi nie powinno się debatować, bo tylko się ich w ten sposób uszlachetnia. Na pewno Radosław Sikorski jeszcze jakiś czas będzie ministrem, bo taka jest fanaberia Donalda Tuska, ale tego typu wypowiedzi wypisują go z debaty publicznej, z pewnych możliwości honorowych. Myślę, że prędzej czy później będzie żałował tej wypowiedzi – ocenił.