Menu rozwijane

26 maja 2026

W porannym programie „Tłit” w Wirtualnej Polsce minister Rafał Leśkiewicz odniósł się do wczorajszej uroczystości powołania Zbigniewa Kapińskiego na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. – Nie doszukiwałbym się tutaj żadnego drugiego dna. Nie szukałbym jakichś dodatkowych podtekstów związanych z decyzją, którą podjął Pan Prezydent, bo to jest jego suwerenna i autonomiczna decyzja – zapewniał w rozmowie.

Rzecznik Prezydenta przypomniał, że prerogatywa głowy państwa w tym zakresie została określona w artykule 183 ust. 3 polskiej konstytucji. W dokumencie jest wprost zapisane, że to Prezydent RP dokonuje wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Wyjaśnił również, że „szereg czynników wpłynęło” na tę decyzję.

– Sędzia Zbigniew Kapiński – Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego jest człowiekiem o długoletnim doświadczeniu prawniczym. Był długoletnim sędzią, który przeszedł wszystkie szczeble drogi zawodowej – od Sądu Rejonowego, przez Wojewódzki, później Okręgowy i Apelacyjny – zaznaczył Rafał Leśkiewicz. Dodał, że to osoba o „ogromny doświadczeniu merytorycznym, ale też dydaktycznym”.

Rzecznik Prezydenta zwrócił uwagę, że w tej konkretnej sprawie przeważyły też inne okoliczności dotyczące dorobku sędziego. Przypomniał, że we wrześniu 2024 roku Izba Karna Sądu Najwyższego, której przewodniczył sędzia Zbigniew Kapiński podjęła uchwałę stwierdzającą, że odwołanie Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego odbyło się „ze złamaniem przepisów prawa”. Dodał, że sędzia też w sposób jednoznaczny wypowiada się na temat określania sędziów mianem „neosędzia” czy „paleosędzia”, co jest rzeczą niedopuszczalną w polskim porządku prawnym.

Odnosząc się do zarzutów pojawiających się w przestrzeni medialnej dotyczących orzeczenia Sądu Apelacyjnego z sierpnia 2000 roku w sprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy stwierdził, że „sprawa jest sprzed dwudziestu sześciu lat”. – Ona budzi emocje do dzisiaj – zauważył.

Przypomniał, że wówczas sprawa toczyła się w skróconej formule w tzw. „trybie prezydenckim” przed wyborami prezydenckimi. – To był ten czas, kiedy faktycznie nie istniał jeszcze Instytut Pamięci Narodowej. Wszystkie akta komunistycznej bezpieki znajdowały się w archiwach służb specjalnych – wskazał minister.

– W lutym 2016 roku do zasobu archiwalnego IPN trafiły dokumenty oryginalne, akta „Bolka”, dokumenty potwierdzające współpracę Lecha Wałęsy ze służbą bezpieczeństwa. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że Wałęsa był tajnym współpracownikiem służby bezpieczeństwa – powiedział.

Kontynuując tłumaczył, że w 2000 roku również były dokumenty, z których wynikało, że Lech Wałęsa podjął tajną współprace, ale w dużej części były to kopie dokumentów, wydruki z elektronicznych baz danych, takich jak zintegrowany system kartotek operacyjnych, były też dokumenty wskazujące na to, że istniały akta tajnego współpracownika „Bolka”. – Ale nie było tych kluczowych materiałów – zauważył.

Zapytany o wczorajszy wpis profesora Sławomira Cenckiewicza w mediach społecznościowych, w którym krytycznie odniósł się do decyzji Prezydenta RP, Rafał Leśkiewicz stwierdził, że „każdy może mieć swój pogląd w tej sprawie”. Zapewnił, że to jedynie dyskusja i nikt się ze sobą nie pokłócił. – Pan profesor wyraził swoją opinię do czego ma prawo – zaznaczył minister. 

– Szanuję pana profesora Sławomira Cenckiewicza, jego dorobek naukowy, jego dokonania w sferze publicystycznej, bo to dzięki panu profesorowi wiemy o przeszłości Lecha Wałęsy w zasadzie już wszystko, jeśli chodzi o jego kontakty ze służbą bezpieczeństwa – mówił.

Może Cię zainteresować Zbigniew Kapiński Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Min. Marcin Przydacz: Zakończmy dyskusję o neosędziach