Menu rozwijane

25 lutego 2026

Marcin Przydacz wyraził nadzieję, że minister Radosław Sikorski przedstawi w czwartek w Sejmie realne osiągnięcia w polityce zagranicznej, a nie tylko plany, będzie mówił o bezpieczeństwie państwa polskiego, a także zaprezentuje plan wyjścia z paraliżu służby dyplomatycznej. Szef Biura Polityki Międzynarodowej był gościem programu „Fakt live”.

W czwartek Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski przedstawi informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2026 roku. Wystąpienia wysłucha w Sejmie Prezydent RP Karol Nawrocki.

– Chciałbym, żeby pan minister nie tylko zarysowywał kolejne plany, ale mówił też o tym, co już udało się zrobić chociażby przez ten ostatni rok. W zeszłym roku też słyszeliśmy o konkretnych pomysłach i trochę mam wrażenie, że w realnych decyzjach brakuje panu ministrowi skuteczności – mówił Marcin Przydacz, pytany o oczekiwania wobec exposé szefa dyplomacji.

Życzyłbym sobie oczywiście – i to najpewniej minister będzie robił – rzeczowej rozmowy o bezpieczeństwie państwa polskiego. Ono dzisiaj jest kluczowe – zaznaczył.

Szef BPM wyraził nadzieję, że minister spraw zagranicznych „nie będzie tym razem w taki bardzo obcesowy sposób krytykował Prezydenta Stanów Zjednoczonych”.

Mam też nadzieję, że minister Sikorski powie coś o tym, jak widzi wyjście z tego paraliżu służby zagranicznej, do którego doprowadził własnymi decyzjami – podkreślił.

Jak zauważył, Polska nie ma dzisiaj ambasadorów w stolicach wielu ważnych państw.

Zwrócił uwagę, że w ostatnich 30 latach, mimo różnych kohabitacji, niekohabitacji, zawsze udawało się obsadzać placówki dyplomatyczne. – Aż przyszedł Radosław Sikorski wraz z Donaldem Tuskiem i jednym machnięciem pióra, pod polską publikę, w ramach zaostrzania sporu, zawrócił do kraju 50 ambasadorów bez zgody Prezydenta – mówił Marcin Przydacz. – I teraz z tego klinczu nie potrafi wyjść – ocenił.

Zaznaczył jednocześnie, że „jest pewna propozycja ze strony Prezydenta kompromisowego rozwiązania”. – Na razie minister Sikorski od kilku tygodni aktywnie analizuje tę propozycję. Rozumiem, że czeka, aż mu premier Tusk wyda zgodę – dodał szef BPM. 

Liczyłbym na to, że minister wyjdzie jednak jakoś z tego klinczu, do którego sam doprowadził – powiedział.

Minister przekazał, że ze strony Prezydenta, Kancelarii Prezydenta było już wiele propozycji rozwiązań kompromisowych – „wyjścia troszkę naprzeciw, pół kroku w bok, pół kroku w tył, z szacunkiem do litery prawa i z szacunkiem do tradycji”. – Ale – jak przekonywał – do tanga trzeba dwojga. – Jak druga strona nie chce się dogadać, a jednocześnie w mediach obrzuca błotem urząd Prezydenta i Kancelarię Prezydenta mówiąc, że to wszystko wina Prezydenta, to trudno, z taką postawą przyjętą przez ministra, liczyć na kompromis – ocenił.

Jak podkreślał szef BPM, Prezydent w duchu interesu państwa polskiego uważa, że tę sprawę po dwóch latach trzeba w końcu rozwiązać”.

Może Cię zainteresować Szef BPM: Prezydent wyciągnął rękę do rządzących, by porozumieć się w sprawie nominacji ambasadorskich Min. Przydacz dla DGP: Odwilż w relacjach z Prezydentem zależy od postawy MSZ