Menu rozwijane

07 stycznia 2026

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz podkreślił w TVN24, że ws. Grenlandii Polska, jako lojalny sojusznik w ramach NATO, ale też Danii – w UE, stoi na stanowisku konieczności dialogu, a nie wzajemnych nacisków.

Wierzę głęboko, że dialog pomiędzy Waszyngtonem a Kopenhagą – bo to Kopenhaga sprawuje dzisiaj zgodnie z prawem międzynarodowym władzę nad Grenlandią – okaże się skuteczny w tym sensie, że znajdą modus operandi jak funkcjonować – powiedział szef BPM.

– Z jednej strony, dla Amerykanów Grenlandia jest ważna geopolitycznie z perspektywy bezpieczeństwa i z perspektywy biznesowej, metali ziem rzadkich, potencjalnych nośników energii w Arktyce – to wszystko ma znaczenie. (...) Natomiast Duńczycy sprawują nad tym władzę, ale podlegają pewnym naciskom – dodał.

W jego ocenie, dziś Stany Zjednoczone rzeczywiście wywierają nacisk na Danię i pytanie, jak Dania sobie z tym poradzi. Podkreślił, że my, jako lojalny sojusznik stoimy na stanowisku konieczności dialogu, a nie wzajemnych nacisków.

Odnosząc się do akcji sił USA w Wenezueli szef BPM podkreślił, że patrzymy na to, co wydarzyło się w Wenezueli przez pryzmat polskiego interesu, bo to powinno być najważniejsze. – Potencjalna zmiana w Wenezueli, która ma szansę się wydarzyć będzie ukróceniem wpływów ewentualnych rosyjskich i chińskich rosnących w Wenezueli i uwolnieniem 300 mld baryłek ropy na rynek światowy. To z kolei spowoduje, że być może będą mniejsze zakusy na chęci pozyskiwania ropy z Rosji, co byłoby dla nas korzystne – ocenił.

Zwrócił też uwagę, że „demokratyzacja Wenezueli, ograniczenie szmuglu narkotyków może mieć pozytywny wymiar”.

Zdaniem ministra „Ameryka tą operacją udowodniła, że ma zdolności dużo większe do oddziaływania w polityce bezpieczeństwa niż jakiekolwiek inne państwo”. – W tym sensie, jako nasz sojusznik z NATO, jako państwo, które rozlokowało 10 tys. swoich żołnierzy, jako też dostarczyciel bezpieczeństwa i sprzętu, udowadnia, że „stawiamy na dobrego konia” – dodał.

Więc róbmy wszystko, żeby w tych relacjach polsko–amerykańskich Amerykanie mieli to przekonanie, że obrona Polski jest w ich interesie. I myślę, że tak teraz jest – podkreślił szef BPM.

Nawiązując do rozmów pokojowych zmierzających do zakończenia rosyjskiej agresji na Ukrainę wskazał, że życzyłby sobie oczywiście pokoju. – I myślę, że jesteśmy dzisiaj tego bliżej niż jeszcze pół roku czy rok temu. Natomiast nie jest do tego jeszcze tak blisko, jak niektórym się wydaje – ocenił.

Zauważył, że pokoju chce przede wszystkim Prezydent USA Donald Trump, żeby mieć sukces w polityce międzynarodowej. – Jestem przekonany, że Prezydent Zełenski również byłby gotów do pewnych działań celem uzyskania pokoju – mówił, dodając, że problemem jest postawa Putina, bo to on nie chce dziś tego pokoju. –  Putin chce jak najwięcej uzyskać tego, czego nie może uzyskać drogą militarną, poprzez drogę potencjalnych negocjacji. Nie widzę dzisiaj gotowości po stronie rosyjskiej do tego, aby realnie uspokoić sytuację nawet za cenę pewnych ustępstw – powiedział.

Może Cię zainteresować Prezydent Ukrainy z oficjalną wizytą w Polsce [PL/EN] Szef BPM: Trwały pokój to gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy

W Kanale Zero Marcin Przydacz pytany o obecny stan relacji polsko–ukraińskich wskazał, że „władze w Kijowie zrozumiały, że z sąsiedzką Polską warto utrzymywać dobre relacje, bo nic nie jest dane raz na zawsze”. – W ostatnim czasie w tych relacjach brakowało partnerstwa, solidarności okazywanej nie tylko w jedną stronę, ale i drugą – w stronę Polski, uwzględnienia naszego spojrzenia na kwestie historyczne, polityczne, gospodarcze. Wszyscy rozumiemy, w jak trudnej sytuacji znaleźli się Ukraińcy walczący z rosyjskim najeźdźcą, ale część decyzji establishmentu ukraińskiego nie uwzględniała polskiej wrażliwości, czego dobitnym przykładem były kwestie wizyt politycznych – Prezydent Zełenski, podróżując przez Polskę, nie pofatygował się przez wiele miesięcy, żeby zrealizować wizytę w Warszawie, okazując Polakom szacunek – dodał.

Szef BPM podkreślił, że w sprawie zbrodni wołyńskiej Polska oczekuje przede wszystkim szacunku dla pomordowanych – aby móc odnaleźć ciała pomordowanych, przywrócić im istnienie – imię i nazwisko oraz postawić krzyż.

To nie powinno być w ogóle przedmiotem żadnej dyskusji natury politycznej – to jest obowiązek moralny, cywilizacyjny wobec pomordowanych – wskazał.

Minister zaznaczył, że proces ekshumacji idzie bardzo opornie, ale po ostatniej wizycie Prezydenta Zełenskiego zapadły pewne decyzje, które „są krokiem w dobrą stronę”. – Jest też informacja z wczoraj, że Kościół św. Mikołaja został oddany parafii rzymskokatolickiej. To coś, o co polska strona zabiegała jako element symboliczny, jako element uszanowania naszej wrażliwości – powiedział.