– Dla partyjnych rozgrywek, dla osobistych i partyjnych korzyści premier Tusk wykorzystuje politykę międzynarodową, która powinna być przedmiotem jedności – powiedział minister Wojciech Kolarski w stacji TV Republika.
Rozmowę rozpoczął temat wizyty prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Gdańsku. Wojciech Kolarski zaznaczył, że Prezydent Karol Nawrocki powinien móc spotkać się ze swoim odpowiednikiem, ale rząd Donalda Tuska taką możliwość zablokował.
– Nie mam żadnych wątpliwości, że intencją zorganizowania spotkania przez premiera Tuska, bo on był zapraszającym do Polski prezydenta Emanuela Macrona, jak i cała formuła tego spotkania, było pozbawienie Prezydenta Rzeczpospolitej możliwości pokazania, że Polska mówi jednym głosem, że ten głos Polski jest mocny, zdecydowany i wspólny – powiedział.
Dodał, że bliska współpraca z Francją, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa, leży w interesie Rzeczpospolitej, natomiast zachowanie premiera Donalda Tuska i jego otoczenia, w tym MSZ, te interesy osłabia.
Stwierdził ponadto, że obecne relacje pomiędzy Kancelarią Prezydenta a Radą Ministrów, pomiędzy Prezydentem a Premierem wynikają z samego faktu wyniku wyborów prezydenckich. – To jest nieustający problem dla Donalda Tuska i dla całego obozu na czele którego stoi. Miał być inny Prezydent, jest taki Prezydent i trzeba z nim walczyć, bo on przeszkadza – dodał.
Może Cię zainteresować Rzecznik Prezydenta w Wirtualnej PolsceNadmienił, że Prezydent Karol Nawrocki prowadzi politykę międzynarodową realizując polskie interesy, a sytuacją niezwykle niekorzystną dla Polski, jest wykorzystywanie przez rząd Donalda Tuska spraw międzynarodowych w rozgrywkach partyjnych.
Dla partyjnych rozgrywek, dla osobistych i partyjnych korzyści premier Tusk wykorzystuje politykę międzynarodową, która powinna być przedmiotem jedności. Sprawy bezpieczeństwa to jest to miejsce, w którym powinniśmy ze sobą współpracować. I nawet w tym momencie premier nie jest skłonny do współpracy – dodał.
Drugim tematem poruszonym w rozmowie były nominacje ambasadorskie. Odpowiadając na pytanie o możliwość kolejnego spotkania Prezydenta i szefa MSZ, Wojciech Kolarski stwierdził, iż mimo, że obecnie aktualne są ustalenia z ostatniego spotkania, to nie są realizowane przez stronę rządową.
– Drzwi do Pałacu Prezydenckiego są zawsze otwarte, ale takie rozmowy muszą mieć sens. Kryzys rozpoczął się w marcu 2024 roku, kiedy usunięto ponad 50 ambasadorów, ponieważ MSZ zaczął realizować politykę partyjną. Prezydent zaproponował pewne rozwiązania, żeby Polska miała dobrych przedstawicieli, a nie partyjnych działaczy – zaznaczył i jednocześnie dodał, że „nie będzie zgody Prezydenta na takie nazwiska jak Klich, ani na dyplomatów kształconych w Moskwie”. – Piłka jest po stronie ministra Sikorskiego – dodał.
Prezydencki minister odniósł się także do słów ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka dotyczących łamania prawa przez Prezydenta i jego doradców w sprawie sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
– To jest kpina z urzędu i kpina z traktowania państwa polskiego w sposób poważny. Minister sprawiedliwości, który zarzuca szefowi Kancelarii, że działając w ramach przepisów wykonuje swoją pracę, podczas gdy sam w sposób bezwzględny prowadzi partyjną politykę powiedział dodając, że minister Waldemar Żurek powinien zajmować się obecnie aferą ZondaCrypto i zaniedbaniami prokuratury w tej sprawie, a nie „gadaniem o Kancelarii Prezydenta”.
Problemy poszkodowanych to zaniedbanie rządu i administracji Donalda Tuska, który przez kilkanaście miesięcy nic nie robił w tej sprawie. Próbuje się przerzucić (odpowiedzialność) na Prezydenta, a sama ustawa nie ma nic wspólnego z sytuacją poszkodowanych, bo jej przepisy zaczęłyby obowiązywać w lipcu, a dzisiaj mamy kwiecień. Zarzuty o łapówkach czy pisaniu prawa za kasę to szukanie afery i obarczanie nią Prezydenta z premedytacją – podsumował.
Komentując akt oskarżenia przeciwko zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta ministrowi Adamowi Andruszkiewiczowi, Wojciech Kolarski porównał tę sytuację do oskarżeń wobec Szefa BBN. – To jest dokładnie to samo, (…) używanie absurdalnych zarzutów wobec człowieka, który został pozbawiony dostępu do informacji niejawnej w momencie, w którym został ministrem prezydenckim. Sprawa ministra Andruszkiewicza dotyczy rzekomego fałszowania podpisów sprzed 12 lat – dziwnym trafem postępowanie przyspieszyło, gdy został bliskim współpracownikiem prezydenta. To próba zastraszenia – zakończył.
Może Cię zainteresować Szef KPRP w TV Republika: Po tych aktach bezprawia przyjdzie czas sprawiedliwego osądzenia