Rafał Stefaniuk, Nasz Dziennik: Prezydent Karol Nawrocki wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim zaproponowali nowy mechanizm finansowania rozwoju polskiej armii – program „Polski SAFE 0%”. Co w istocie stoi za tym pomysłem?
Adam Andruszkiewicz, Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta RP: U podstaw tej propozycji zbiegają się dwie bardzo konkretne kwestie. Po pierwsze, mamy dziś sytuację, w której rząd forsuje przystąpienie do unijnego programu kredytowego SAFE. To finansowanie w euro, oprocentowane na poziomie kilku procent, które w praktyce oznaczałoby dla Polski zobowiązanie rozłożone na długie dekady. Mówimy o ogromnych pieniądzach, liczonych w dziesiątkach miliardów euro, które – przynajmniej w deklaracjach – miałyby zostać przeznaczone na modernizację polskiej armii. Problem polega jednak na tym, że taki kredyt nie jest darmowy ani neutralny politycznie. Obwarowany jest szeregiem warunków, kosztów i mechanizmów, które w dłuższej perspektywie mogą okazać się dla państwa bardzo obciążające.
Dlatego pojawiła się propozycja alternatywy?
Wspólnie z Narodowym Bankiem Polskim zaproponowaliśmy rozwiązanie, które można nazwać polską odpowiedzią na ten mechanizm – program „Polski SAFE 0%”. Jego logika jest prosta: skoro państwo musi inwestować w bezpieczeństwo, a wszyscy zgadzamy się, że w obecnej sytuacji geopolitycznej wydatki na armię są absolutnie kluczowe, to warto poszukać narzędzia finansowego, które nie będzie obciążało Polski kosztownym, wieloletnim kredytem w obcej walucie. Nasza propozycja polega na uruchomieniu krajowego mechanizmu finansowania, pozbawionego tych wszystkich negatywnych elementów, które towarzyszą projektowi przygotowanemu w Brukseli. Krótko mówiąc: skoro można sfinansować rozwój polskiej armii taniej, bez wieloletniego uzależniania się od zagranicznego długu i bez dodatkowych kosztów odsetkowych, to trudno znaleźć racjonalny powód, by z takiej możliwości nie skorzystać.
Do tego dochodzi kwestia samej konstrukcji finansowania z UE. Nie jest Pan przekonany do kredytu?
Mówimy o kredycie opartym na zmiennym oprocentowaniu, który w praktyce oznacza wieloletnie zobowiązanie rozciągnięte na kolejne dekady. Można to wyjaśnić w bardzo obrazowy sposób: przyjęcie takiego rozwiązania oznaczałoby spłacanie tego długu jeszcze w czasach, gdy obecny premier mógłby mieć już dużo ponad 110 lat. W tym skrócie myślowym kryje się jednak poważna refleksja: decyzje finansowe podejmowane dziś, będą obciążać kolejne pokolenia. Dlatego trzeba je podejmować z maksymalną ostrożnością i przede wszystkim z myślą o tym, by Polska zachowała pełną kontrolę nad własnym bezpieczeństwem.
Może Cię zainteresować Spotkanie Prezydenta RP z Sekretarzem Generalnym NATO [PL/EN] Spotkanie Prezydenta RP z gen. Kukułą i gen. dyw. KuptelemCzyja to była inicjatywa – Kancelarii Prezydenta czy Narodowego Banku Polskiego?
To była inicjatywa Kancelarii Prezydenta. Projekt powstał przede wszystkim z inicjatywy samego Prezydenta, przy istotnym wsparciu ministra Pawła Szefernakera. Sprawa jest zresztą dość oczywista: rolą Kancelarii Prezydenta jest szukanie rozwiązań, które wzmacniają polską suwerenność i bezpieczeństwo państwa. Tymczasem unijny kredyt SAFE – wbrew temu, jak bywa przedstawiany – wcale tej suwerenności nie wzmacnia, lecz ją ogranicza. Jest bowiem powiązany z mechanizmem tzw. warunkowości unijnej. W praktyce oznacza to, że w określonych okolicznościach politycznych Bruksela mogłaby po prostu wstrzymać wypłatę środków. Wystarczy zmiana rządu w Polsce na taki, który nie będzie odpowiadał aktualnej większości w instytucjach unijnych, a pojawia się ryzyko politycznego nacisku.
W tym kontekście pojawia się jeszcze jeden element, o którym rzadko mówi się wprost: rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego. Po to prezes Adam Glapiński je skupował, żeby teraz z niego korzystać?
Dokładnie tak. W ostatnich latach, dzięki bardzo konsekwentnej polityce banku centralnego, Polska zgromadziła imponujący zasób kruszcu, kupowanego w okresie, gdy jego cena była znacząco niższa niż dziś. To oznacza, że państwo dysponuje realnym, materialnym zabezpieczeniem finansowym. I pojawia się zupełnie naturalne pytanie: po co gromadzi się takie rezerwy, jeśli nie po to, by w momentach strategicznych móc z nich korzystać? Część tych zasobów może zostać wykorzystana właśnie do wzmocnienia zdolności obronnych kraju.
Ambicją Karola Nawrockiego jest zbudowanie najsilniejszej armii lądowej w Europie?
Tak, Prezydent mówi o tym wprost. Polska powinna dysponować najsilniejszą armią lądową w Europie. Dlatego że żyjemy w czasie wyjątkowo niespokojnym, w którym bezpieczeństwo przestało być abstrakcyjną kategorią z dokumentów strategicznych, a stało się twardą, codzienną koniecznością. Nasze położenie geopolityczne jest oczywiste i nie wymaga długich analiz. Dlatego państwo, które poważnie traktuje własną przyszłość, musi inwestować w realną siłę odstraszania. Jednocześnie Prezydent jasno stawia granicę: wzmacnianie armii nie może odbywać się kosztem politycznej zależności od UE, od kogokolwiek. Stąd sprzeciw wobec mechanizmów finansowych, które w praktyce oddają kontrolę nad kluczowymi instrumentami w ręce unijnych urzędników. Bo jeśli ktoś projektuje narzędzie finansowe, którym w przyszłości może regulować dopływ pieniędzy w zależności od politycznej koniunktury, to trudno nie dostrzec w tym potencjalnego mechanizmu nacisku. Polska nie chce znaleźć się w sytuacji, w której bezpieczeństwo jej armii będzie pośrednio uzależnione od decyzji zapadających poza Warszawą.
Prezydentowi i prezesowi NBP udało się tym samym przejąć inicjatywę w sporze o unijny SAFE?
Patrzę na to zupełnie inaczej niż w kategoriach politycznych. W mojej ocenie to nie jest żadne „szachowanie” rządu, tylko realna pomoc w sytuacji, w której na stole leży rozwiązanie zwyczajnie niekorzystne dla Polski. Dziś rząd chce przyjąć mechanizm finansowania, który – jak już mówiłem – obciążony jest całym katalogiem poważnych wad. W takiej sytuacji Prezydent nie staje z boku i nie ogranicza się do krytyki. Przychodzi z konkretną propozycją.
Panie Ministrze, na podstawie Pańskich słów można odnieść wrażenie, że w Pałacu Prezydenckim coraz poważniej rozważany jest scenariusz weta wobec ustawy dotyczącej programu SAFE. Czy decyzja już zapadła?
Procedura w takich sprawach wygląda zawsze podobnie. Każda ustawa trafiająca do Kancelarii Prezydenta jest szczegółowo analizowana przez ekspertów – prawników, ekonomistów czy doradców zajmujących się bezpieczeństwem państwa. Sprawdzane są zarówno skutki prawne, jak i konsekwencje gospodarcze czy polityczne. Oczywiście później rozmawiamy o tych kwestiach w węższym gronie, wymieniamy argumenty, wskazujemy możliwe scenariusze. Na końcu jednak odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na Prezydencie. On zostaje z tą decyzją sam i to on musi rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”. I zapewniam pana: dziś nie ma jeszcze żadnego rozstrzygnięcia. Prezydent nie podjął decyzji i byłoby nieuczciwe sugerować, że jest ona już przesądzona. Kiedy zapadnie – opinia publiczna dowie się o tym w odpowiednim momencie.
Dziękuję za rozmowę.
Może Cię zainteresować Minister Przydacz: „Polski SAFE 0%” jest lepszy niż brukselska propozycja Min. Leśkiewicz: Polacy nie zapłacą za „Polski SAFE 0%”