Menu rozwijane

05 maja 2023

– Z polskiej perspektywy najważniejsza jest dziś kontynuacja adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do nowej sytuacji i rozbudowa potencjału odstraszania na wschodniej flance NATO, bo zagrożenia dla struktur euroatlantyckich pochodzą obecnie głównie z kierunku wschodniego. Wschodnia flanka NATO, będąc rubieżą, musi być wzmacniana – ocenił Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz w wywiadzie dla „Sygnałów Dnia”, zapytany o oczekiwania wobec lipcowego szczytu NATO w Wilnie.

Jak sprecyzował Minister Przydacz, kluczowe jest obecnie wzmocnienie wyposażenia wojskowego. – Stałe bazy wojskowe już są, teraz musimy je rozbudowywać o jak najbardziej zaawansowany sprzęt – dodał. 

– W sprawie państw leżących na wschód od Polski, głównie Ukrainy, potrzebny jest progres. Nie możemy tylko powtarzać, że jesteśmy za polityką otwartych drzwi dla Ukrainy. W duchu jedności musimy wykonać krok zbliżający Ukrainę do NATO, mając świadomość, że w ciągu dwóch miesięcy decyzja o pełnym członkostwie Ukrainy zapaść nie może, zwłaszcza, że trwa na jej terytorium wojna – zastrzegł Szef BPM.

Jak dodał, najlepszą drogą byłoby w przyszłości doprowadzenie do pokoju i stabilności na Ukrainie i włączenie jej w struktury Paktu Północnoatlantyckiego. – Tu nie chodzi tylko o sympatię do ofiary rosyjskiej agresji, ale o nasz strategiczny interes bezpieczeństwa. Chcemy mieć strefę stabilności na wschód od naszej granicy – wyjaśnił.

Minister przypomniał, że już na ubiegłorocznym szczycie NATO w Madrycie – m.in. w wyniku działań polskiej dyplomacji – „Sojusz wyciągnął wnioski z nowej sytuacji geopolitycznej i nazwał rzeczy po imieniu”.  – Rosję nazwano strategicznym adwersarzem, a nie partnerem do budowania wspólnej architektury bezpieczeństwa – przypomniał.

Może Cię zainteresować Prezydent: Szczyt NATO w Madrycie sukcesem całego Sojuszu [PL/EN] Deklaracja Szczytu NATO w Madrycie

Zapytany o niedawne wypowiedzi polityków Federacji Rosyjskiej na temat Polski, szef BPM odparł: – Ostatnie tygodnie powodują nerwowość wśród elit kremlowskich, bo wiedzą one, że nie osiągną już swoich strategicznych celów na Ukrainie, nie mają szans na zwycięstwo w krótkiej perspektywie. Ta nerwowość daje szanse na poznanie prawdziwych motywacji – widzimy, jak rosyjskie elity patrzą na suwerenne państwo polskie – dodał. – Znów okazuje się, że mieliśmy rację, że rację miał Pan Prezydent Lech Kaczyński piętnaście lat temu ostrzegając, że Rosja wciąż myśli w kategoriach imperialnych.

Poproszony o komentarz do informacji o likwidacji pomnika Armii Czerwonej na Opolszczyźnie, szef BPM wyraził zdziwienie, że takie działania dokonywane są dopiero teraz. – Każdy, kto ma choć drobną wiedzę na temat historii, wie, co działo się podczas II wojny św., nie może być dziś zwolennikiem jakichkolwiek pomników gloryfikujących Armię Czerwoną, bo za Armią Czerwoną szedł NKWD, szedł SMIERSZ, mordował polskich patriotów, ustanawiał tak naprawdę system komunistycznego zniewolenia. To nawet nie chodzi o to, z kim walczyła Armia Czerwona, ale o co walczyła. Nie walczyła przecież o wolność Polski, tylko przyniosła zniewolenie komunistyczne – podkreślił Marcin Przydacz.

– Nie ma dziś miejsc na pomniki gloryfikujące Armię Czerwoną. Czym innym są cmentarze żołnierzy, którzy polegli w czasie II wojny; to nie tylko byli Rosjanie, też Ukraińcy, Uzbecy, Kazachowie – ginęli ludzie, więc krzyżyk i tabliczka z nazwiskiem im się należy – dodał.