Menu rozwijane

10 grudnia 2016
List Prezydenta RP na uroczystościach pogrzebowych płk. Ignacego Matuszewskiego i mjr. Henryka Floyar-Rajchmana (fot. Krzysztof Sitkowski /KPRP) (1)
o1968835837.jpg

 Uczestnicy uroczystości pogrzebowych

                                                                       płk. dypl. Ignacego Matuszewskiego

                                                                       i mjr. dypl. Henryka Floyar-Rajchmana

                                                                       w Katedrze Polowej Wojska Polskiego

                                                                       i na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach

                                                                       w Warszawie

„Naród, który traci pamięć, przestaje być Narodem.” Te słowa Józefa Piłsudskiego przypominają się dzisiaj, kiedy wypełniamy obowiązek pamięci względem dwóch wiernych żołnierzy Rzeczypospolitej. Pamiętając o przestrogach Marszałka powinniśmy oddawać cześć wszystkim naszym rodakom, którzy swoje życie poświęcili służbie dla dobra narodu i Ojczyzny. Żaden z nich nie może pozostać zapomniany, każdy godny jest zająć poczesne miejsce w annałach historii narodowej i otrzymać godne miejsce wiecznego spoczynku na ojczystych nekropoliach. Ich zasługi położone w walce i pracy na rzecz niepodległej Polski muszą zaś zostać uhonorowane i upamiętnione. Może Cię zainteresować Uroczystości pogrzebowe płk. Matuszewskiego i mjr. Floyar-Rajchmana

Dlatego bardzo się cieszę, że u progu roku 2017, który Sejm Rzeczypospolitej ustanowił Rokiem Marszałka Józefa Piłsudskiego, do kraju powracają doczesne szczątki dwóch jego wybitnych podkomendnych: śp. pułkownika Ignacego Matuszewskiego i majora Henryka Floyar-Rajchmana. Długo musieli oni czekać na tę chwilę. Od ich śmierci minęło już 70 i 65 lat. Nie było to możliwe w czasach komunistycznego zniewolenia, obaj byli przecież nieprzejednanymi wrogami bolszewizmu, z którym walczyli zbrojnie i nigdy nie pogodzili się z sowiecką dominacją nad naszym krajem. Także wolna Polska nie od razu pospieszyła złożyć im należny hołd. Dzisiaj jednak nasze na powrót suwerenne państwo przyjmuje ich wreszcie na swoje łono i uroczyście włącza w poczet bohaterów.

Uważam za szczególnie piękny symbol, że pułkownik Matuszewski i major Floyar-Rajchman zostają pochowani w kwaterze swoich towarzyszy broni – żołnierzy Wojska Polskiego, którzy polegli w wojnie 1920 roku. Ramię w ramię stawali do boju na polach bitewnych, walcząc o niepodległość kraju, i razem obronili go przed nawałą bolszewicką. Niech więc odtąd także razem śpią w braterskich mogiłach. Niech się im tu, na warszawskich Powązkach Wojskowych, przyśni Polska. Polska, której oddali swoje siły i talenty, umiejętności i wiedzę, mądrość i doświadczenie, nade wszystko zaś swoje gorące patriotyczne serca.

Jestem przekonany, że losy obu chowanych dzisiaj bohaterów stanowią doskonałą lekcję, jak nie tylko w wyjątkowym okresie zmagań wojennych, ale też w zwykłej praktyce lat pokoju wyrażać się powinna miłość Ojczyzny. Ich długoletnia praca w strukturach cywilnych i wojskowych odrodzonego państwa – w sztabach i wywiadzie, parlamencie i dyplomacji, resortach skarbu i gospodarki – może nam, współczesnym, służyć za wzorzec całkowitego oddania sprawom publicznym. Wytrwale, dzień za dniem podejmowali ten wysiłek, zawsze z myślą o dobru wspólnym, bez baczenia na osobiste korzyści, a nierzadko też – pomimo sprzeciwu i braku zrozumienia ze strony tych, którzy inaczej pojmowali interesy i racje stanu.

Rok 1939 był dla tamtego pokolenia, które wywalczyło niepodległą Rzeczpospolitą, czasem najtrudniejszej próby. W ogniu wojny obronnej pułkownik Matuszewski i major Floyar-Rajchman podjęli się misji wyjątkowej: ocalenia skarbu Banku Polskiego i Funduszu Obrony Narodowej. I wypełnili to zadanie doskonale, chociaż ich droga roiła się od niebezpieczeństw. Mieli jednak świadomość, że to, co wywożą z Polski, nie jest tylko kosztownym kruszcem. W tym złocie zawierał się bowiem trud milionów rodaków. Skarb, który powierzono ich pieczy, był w istocie właśnie – dobrem wspólnym. Nie abstrakcyjną ideą, lecz dotykalnym owocem 20 lat starań Polaków. Kapitał, uratowany przez nich przed grabieżą najeźdźców, pozwolił później działać na uchodźstwie Rządowi i Polskim Siłom Zbrojnym. Ale nie mniej ważne jest to, że w ten sposób władze Rzeczypospolitej – w osobach tych dwóch bohaterów – dopełniły obowiązku szacunku dla pracy i dbałości o dorobek całego narodu.

Chciałbym dzisiaj życzyć Polsce i wszystkim nam, Polakom, aby pamięć o pułkowniku Ignacym Matuszewskim i majorze Henryku Floyar-Rajchmanie pozostała zobowiązaniem dla rządzących Rzecząpospolitą do szczególnej odpowiedzialności za dobro wspólne. Niech sprawujący władzę w naszym kraju na różnych poziomach administracji centralnej i lokalnej zawsze kierują się najgłębszą troską o sprawy państwa i narodu. Niechaj postępują tak odpowiedzialnie, jak ci dwaj bohaterowie, i nigdy nie zapominają o tym, że w ich rękach spoczywa pomyślność i bezpieczeństwo Polaków. Chwała bohaterom!

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Andrzej Duda