Czcigodni Odznaczeni,
Wielce Szanowni Panowie Ministrowie,
Szanowni Państwo Ministrowie,
Szanowna Pani Poseł Przewodnicząca,
Czcigodni Księża,
Wszyscy Dostojni Zgromadzeni Goście,
Szanowny Panie Ambasadorze,
Szanowni Panowie Ambasadorowie!
To dla mnie bardzo wzruszający moment z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że spotykam się z Polakami i Polonią mieszkającą tutaj, w Kazachstanie, po 10 latach od czasu, gdy spotkali się Państwo – a przynajmniej pewnie większość z Was – z panem prezydentem prof. Lechem Kaczyńskim. Kancelaria pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego trochę później, bo od 2008 roku, była miejscem mojej służby dla Rzeczypospolitej i tam po raz pierwszy miałem ten zaszczyt i możliwość spotkać się właśnie z moimi rodakami, którzy mieszkają w Kazachstanie.
To do Kancelarii Prezydenta na spotkania m.in. z moim przyjacielem ministrem Pawłem Wypychem przychodzili polscy studenci urodzeni w Kazachstanie, którzy studiowali w Warszawie i innych miastach. Paweł jeździł do Kazachstanu, spotykał się z Państwem, z polską młodzieżą. Być może są na sali osoby, które kiedyś w tych spotkaniach uczestniczyły i nawet nie pamiętają, że ja także brałem w nich udział. Byłem wtedy po prostu zwykłym podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej.
Dzisiaj jako Prezydent Rzeczypospolitej spotykam się tu z Państwem i mam ten zaszczyt, żeby wręczyć w imieniu naszej ojczyzny, w imieniu polskiego państwa, odznaczenia tym, którzy zasłużyli się w swojej pracy, w swojej służbie dla współobywateli, dla swoich rodaków, dla Polaków mieszkających tutaj, w Kazachstanie. Dlatego jest to właśnie dla mnie bardzo wzruszający moment. Także z tej przyczyny, że jest Państwa tak wiele tu, na tej sali, że zechcieli Państwo przyjechać do Astany czasem z bardzo daleka, bo Kazachstan jest olbrzymim krajem, a Państwo są rozrzuceni po różnych jego częściach. Że są Państwo na tej sali, że jesteśmy tu razem jako wspólnota Polaków, którzy chcą być z sobą i wzajemnie cieszą się swoją obecnością. Jestem za to ogromnie wdzięczny, naprawdę jest to dla mnie wzruszające.
Są Państwo spadkobiercami tych, którzy kiedyś tutaj najczęściej zostali przywiezieni. Oczywiście była taka fala Polaków – to była ta pierwsza fala – która przyjechała tutaj dobrowolnie, szukając dla siebie nowych szans na życie, szans rozwoju. To był ich życiowy wybór – ale stanowili oni niewielką grupę. Potem Kazachstan, te stepy, był już tylko symbolem polskiej gehenny ‒ ludzi, którzy byli przymuszani, ładowani najczęściej do wagonów jak zwierzęta, upychani, z jakimś drobnym dobytkiem, który pozwolono im zabrać. Czasem rozdzielano rodzinę, przywożono tutaj i niejednokrotnie wyrzucano z wagonów zimą na pusty zaśnieżony step, gdzie nie było nawet najmniejszej szopy – i zostawiano. Tysiące ludzi po prostu umarło. Przeżyli ci, którzy byli najsilniejsi, którzy mieli po prostu więcej szczęścia, więcej siły, byli zdrowsi, mocniejsi. I Państwo są właśnie ich potomkami.
Żyjecie w tym kraju i w jakimś sensie uważacie go za swoją ojczyznę. Można zadać pytanie: dlaczego? Czy tylko dlatego, że trudno było stąd wyjechać w czasach sowieckich? Jak ktoś bardzo chciał, to pewnie się dało różnymi sposobami. Ale być może także dlatego, co często słyszałem, będąc w Kazachstanie: że ci ludzie, którzy z tej ziemi się wywodzą i którzy nie przyłożyli swojej ręki do tego strasznego losu Polaków przywożonych tutaj, okazali się życzliwi i w wielu przypadkach pomogli – że po prostu wśród takich ludzi chciało się żyć i dlatego zostali Państwo tutaj, bo mieliście to poczucie, że chociaż jesteście w obcym kraju, to jednak żyjecie na ziemi, która jest Wam życzliwa, bo to jest ziemia życzliwych ludzi.
Jestem za to ogromnie wdzięczny jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej narodowi kazachskiemu, który składa się z tak wielu grup etnicznych, bo przecież jest ich 130. Wśród nich Polacy są w związku z tym jedną z bardzo wielu. Ale jest Państwa tutaj – jak szacuje się w tej chwili – ponad 36 tys., to bardzo dużo. Cieszę się ogromnie, że możemy się spotkać, bo chciałbym, żeby mieli Państwo to wewnętrzne poczucie, że nie tylko pamiętacie o sobie nawzajem, że nie tylko pamięta o Was polski Kościół, przysyłając tutaj duchownych, ale że pamięta o Was także Rzeczpospolita ‒ tak jak Wy o Rzeczypospolitej pamiętacie, tak jak Wy w swoich rodzinach przenosicie cały czas tę polską tradycję, nawet jeżeli w tej chwili są to już rodziny mieszane. Czasem dobrze, że one są mieszane. I pewnie w związku z tym mają Państwo takie poczucie posiadania dwóch ojczyzn: tej dawnej ojczyzny, nazwijmy to – rodowej, czyli Polski, z której przyjechali rodzice, może dziadkowie, i tej ojczyzny, w której najczęściej się urodziliście, czyli już tutaj.
Jestem Państwu ogromnie wdzięczny za to, że kultywujecie polskość. To ‒ z mojego punktu widzenia ‒ rzecz najważniejsza. Że rodzice wysyłają dzieci po to, by uczyły się języka polskiego – czy to w szkole, czy w szkółce niedzielnej, czy przy parafii, czy przy różnego rodzaju stowarzyszeniach. Że cały czas to organizujecie, że Wam się – krótko mówiąc – chce poświęcać czas, często zmagać się z losem, bo np. trzeba dojechać. Jestem ogromnie wdzięczny, że polskość jest w rodzinach przechowywana razem w miarę możliwości z językiem, z obyczajem, z tym wszystkim, co dla nas, Polaków, jest tak ważne, i co stanowi o tym, że jesteśmy Polakami i czujemy się nimi. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy w tym procesie czynnie biorą udział, on jest wielowarstwowy.
Jestem wdzięczny rodzicom, którzy wysyłają dzieci, żeby uczyły się języka polskiego, i składam im głęboki ukłon. Jestem wdzięczny tym dzieciom, że chcą, że poświęcają swój czas, żeby się uczyć polskiego. Jestem wdzięczny nauczycielom, którzy ‒ żeby uczyć języka polskiego ‒ bardzo często dojeżdżają, mimo że jest to trud. Często przyjeżdżają tu specjalnie z Polski, żeby tego języka uczyć. Ministerstwo znowu będzie wysyłało dodatkową grupę nauczycieli i bardzo się z tego cieszę. Mam nadzieję, że jeszcze więcej polskich dzieci, polskiej młodzieży, Polaków będzie mogło skorzystać tutaj z lekcji języka polskiego. W tej chwili, o ile mi wiadomo, 1500 osób uczy się polskiego w 33 miejscach. To bardzo dużo jak na standardy uczenia języka polskiego poza granicami. Bardzo za to dziękuję.
Szanowni Państwo, wczoraj w takim miejscu, gdzie uczy się języka polskiego tutaj, w Astanie ‒ a dokładnie w V Gimnazjum ‒ była moja żona, spotkała się z nauczycielami i uczniami. Przywieźliśmy im podarunki ‒ wyprawki dla polskich uczniów. Bardzo serdecznie chciałem też podziękować panu prezesowi Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, panu Piotrowi Woźniakowi, za przyłączenie się do tej akcji. Za to, że ta firma również dołożyła się do tego, aby te wyprawki powstały.
Szanowni Państwo, ale jest na sali obecna ‒ przede wszystkim w osobie dostojnego przedstawiciela ‒ grupa, której chciałem podziękować szczególnie: polskim księżom i polskim osobom konsekrowanym, ojcom zakonnym, zakonnicom. Za co? Za to, że tu zawsze, praktycznie od samego początku, byli z Polakami, byli z Państwem. Za to, że służyli wsparciem duchowym niejednokrotnie niezbędnym do tego, żeby w ogóle przetrwać. Wiara pozwalała bardzo często przetrwać najtrudniejsze momenty – nie tylko siła fizyczna, ale także siła ducha. Jestem za to ogromnie wdzięczny.
Wiem, że w zeszłym roku bardzo uroczyście uczestniczyli Państwo w beatyfikacji ks. Władysława Bukowińskiego ‒ osoby, która była tak ważna dla polskiego środowiska, która tak wiele z siebie dała po to, żeby właśnie Polacy utrzymali tutaj siłę ducha, aby byli silni w wierze i silni w polskiej tradycji, a tym samym silni w swojej wspólnocie – wspólnocie Polaków, wspólnocie ludzi wierzących. Bardzo serdecznie za to dziękuję – dziękuję za wszystko, co Państwo na co dzień czynią dla przetrwania polskości i także dla budowania dobrego imienia Rzeczypospolitej.
Mam nadzieję, że te dobre relacje, które pomiędzy Polską a Kazachstanem istnieją od lat – które tak mocno budował pan prezydent prof. Lech Kaczyński, co ja w tej chwili staram się kontynuować, bo uważam to za niezmiernie ważne – będą coraz lepsze, że coraz częściej będą Państwo widzieli też tu, w Kazachstanie, polskie firmy, że coraz częściej będziecie w związku z tym widzieli polską flagę, że będą Państwo coraz częściej słyszeli w Kazachstanie polski język i że polscy biznesmeni, przedstawiciele Rzeczypospolitej tutaj, będą nieśli jak najlepsze świadectwo o Polsce i w związku z tym będą Was – można powiedzieć – w tym dziele wspierali. Bardzo serdecznie dziękuję.
I na zakończenie chciałem powiedzieć jeszcze jedno. Być może jakaś część Państwa cały czas myśli o ojczyźnie ojców, dziadów, o Rzeczypospolitej jako o miejscu, w którym chciałaby zamieszkać. Zarówno ja, jak i polski rząd staramy się stworzyć lepsze warunki dla tego, co nazywa się repatriacją. Mam nadzieję, że jeżeli będą Państwo chcieli, to będziecie mogli – że takie możliwości zostaną stworzone i że Polska w znacznie większym niż dotychczas stopniu będzie mogła przyjmować Polaków mieszkających poza granicami. Zwłaszcza tych, którzy poza granicami nie znaleźli się z własnej woli i chcą ze swoją ojczyzną związać się również w ten sposób, że po prostu w niej zamieszkają.
A dziś życzę Państwu wszelkiego powodzenia. Składam głęboki ukłon i dziękuję za tę polskość, którą macie w sercach. Dziękuję Wam, Waszym rodzicom i dziadkom, nawet jeżeli już nie żyją. Proszę, żeby się Państwo ode mnie pokłonili nad ich grobami. Dziękuję, że o te polskie groby – nie tylko rodzinne, ale wszystkie – tutaj dbacie. Bo wiem, że dbacie. Jestem za to ogromnie wdzięczny.