Szanowny Panie Premierze,
Szanowni Państwo Ministrowie,
Magnificencjo, Wielce Szanowny Panie Rektorze,
Wszyscy Szanowni Państwo,
Drodzy Zgromadzeni!
Przede wszystkim bardzo dziękuję, że zechcieli Państwo przyjąć zaproszenie na to spotkanie i do tej debaty, ale także bardzo dziękuję – bo mam dzisiaj tę sposobność – za codzienną Państwa działalność. Bo realizują Państwo działalność, która polega na służbie drugiemu człowiekowi – jestem za to bardzo wdzięczny. Cieszę się, że – mówiąc nawet górnolotnie – w imieniu Rzeczypospolitej mogę Państwu dzisiaj za tę codzienną działalność podziękować.
Może Cię zainteresować Kongres Poradnictwa z udziałem Prezydenta To bardzo interesujące. Dziękuję za wszystkie głosy, które przed chwilą padły w dyskusji. Sam – no, w porównaniu z Państwem, to pewnie niewielkie – mam jakieś tam doświadczenie w dziedzinie poradnictwa. Dlatego że przez cztery lata, prowadząc biuro poselskie, świadczyłem właśnie razem z moimi współpracownikami porady prawne, bo akurat na tym się znaliśmy i w miarę możliwości staraliśmy się pomagać ludziom.
Jeden element był właściwie cały czas charakterystyczny: przychodzili do nas ludzie w sytuacjach trudnych, żeby nie powiedzieć – absolutnie, całkowicie beznadziejnych. Byli już wszędzie, to na samym końcu przychodzili do biura poselskiego. Przejawia się w tym wiele elementów i wątków, które padły w tej dyskusji. Otóż przede wszystkim ludzie przychodzili zazwyczaj za późno – wtedy, gdy już rzeczywiście nic nie dało się zrobić, wszystko było przedawnione, wszystkie instancje odwiedzone itd.
Brak świadomości, że można przyjść po poradę wcześniej – zanim czegoś się dokona albo na samym początku, gdy pojawia się problem. Jest to – obawiam się – jedną z większych bolączek całego systemu. A mianowicie właśnie to, że ludzie nie działają w sposób – nazwijmy to – profilaktyczny. Czyli nie przychodzą, zanim dojdzie do szkody.
Mamy przecież u nas takie powiedzenie „Mądry Polak po szkodzie”. Ono nie wzięło się znikąd. Niestety – jest to jakaś nasza cecha społeczna, być może narodowa, że rzeczywiście zaczynamy szukać pomocy, gdy sytuacja jest beznadziejna. Więc pojawia się pytanie: co zrobić, żeby to zmienić? Żeby ludzie przychodzili wcześniej? Żeby pytali, jak uniknąć problemu?
Ta dyskusja toczy się dzisiaj na bardzo wielu polach. Chociażby wskażę przykład z ostatniego czasu: przygotowujemy Narodową Strategię Onkologiczną, czyli narodową strategię walki z rakiem. Program długofalowy – mam nadzieję, kilkudziesięcioletni – który będzie prowadził nas do tego, byśmy zapobiegli jak największej liczbie zgonów. Ponieważ wszystkie dane statystyczne i przewidywania wskazują na to, że liczba zgonów związanych z chorobami onkologicznymi będzie lawinowo wzrastała w najbliższych dziesięcioleciach, a nawet już w najbliższych latach.
Niezwykle ważną rolę pełnią tam edukacja i informacja. Tzn. co zrobić, jak żyć, żeby w jak największym stopniu uniknąć chorób o charakterze onkologicznym. Wydaje mi się, że prowadzenie polityki informacyjnej jest czymś niezwykle ważnym i jest to jeden z tych elementów – gdy mówimy o szeroko pojętym poradnictwie – na które powinniśmy postawić.
Natomiast patrząc już na sam moment, gdy człowiek przychodzi po poradę. Co nasuwa się w pierwszej kolejności? Przede wszystkim trzeba zidentyfikować, jakiej porady tak naprawdę ten ktoś potrzebuje. Bo oczywiście w wielu przypadkach, gdy przychodzili ludzie do mnie – do nas – po poradę, była to rzeczywiście porada prawnicza. Ale w wielu przypadkach była to porada psychologiczna.
I to bardziej z psychologiem ten człowiek powinien rozmawiać niż z prawnikami, bo on w rzeczywistości potrzebował takiej pomocy. Po prostu bardzo często potrzebował tego, aby go wysłuchać, być z nim, przysłowiowo poklepać go po plecach czy wręcz przytulić i powiedzieć: „Słuchaj, no, stało się. Nie zdołamy tego już odwrócić, ale jesteśmy z tobą”. I to jest też bardzo ważny element.
Co zrobić, żeby w związku z tym jak najsprawniej udzielić porady? Mówiliśmy tutaj przed chwilą o pewnym koordynowaniu. Właśnie myśląc o tym, żeby te porady były udzielane w sposób jak najbardziej wyczerpujący, sprawny, przygotowaliśmy razem z panem prof. Rymszą projekt ustawy o Centrum Usług Społecznych. Bo wydaje mi się, że próba umieszczenia tych usług w jednym systemie jest tutaj kwestią szczególnie istotną.
Burzą się różne środowiska na tę ustawę, obawiają się. Powiem tak: proszę Państwa, spokojnie – jest to pewien pomysł, który dzisiaj ma wyjściowo charakter pilotażowy. Chcemy to przygotować na zasadzie – po pierwsze – że nie będzie to obligatoryjne, tylko możliwe do skorzystania; myślę tutaj przede wszystkim o samorządach, o samorządzie gminnym. Ale myślę też o tym, że będziemy patrzyli, jak ten system zaczyna funkcjonować, na ile rzeczywiście to się sprawdza.
Wydaje mi się, że jest to rozwiązanie potrzebne. Dzisiaj, oczywiście, w największym stopniu świadczą te usługi organizacje pozarządowe – i bardzo dobrze, doskonale, że tak jest! Jestem za to ogromnie wdzięczny. I to także bardzo dobrze, że do tych pozarządowych organizacji garną się w szczególności młodzi ludzie, najczęściej właśnie jako wolontariusze.
Oczywiście profesjonalnej porady – jak tutaj już szereg osób zauważyło – nie da się de facto świadczyć za darmo, świat tak nie funkcjonuje. To zawsze w jakimś stopniu jest usługa, która kosztuje. Pytanie: kto ma pokryć jej koszty? Uważam, że rzeczywiście te koszty przede wszystkim powinien pokryć jakiś system pomocy. Bo jeżeli ktoś chce skorzystać z odpłatnej porady, pójdzie sobie do gabinetu – psychologicznego, psychiatrycznego czy do kancelarii prawniczej – i tam tę poradę za pieniądze uzyska. Jeżeli na to go stać, nie jest to problem.
Ta porada – tutaj – jest skierowana do osoby przede wszystkim zagubionej, która pomocy poszukuje i tak naprawdę nie do końca wie, gdzie ją znaleźć; a przede wszystkim najczęściej jest to osoba, której nie stać na pomoc. I tutaj uśmiecham się do pana premiera Glińskiego. Narodowy Instytut Wolności – to on powinien dysponować środkami, które powinny być dzielone pomiędzy organizacje pozarządowe, które tę pomoc świadczą. I te środki powinny być adekwatne do skali pomocy, która musi być świadczona. To jest element niezwykle ważny. Po prostu muszą się znaleźć w systemie państwa polskiego pieniądze na świadczenie pomocy osobom potrzebującym.
Bardzo często używam tego określenia, ale tutaj też go użyję, dlatego że jest to potrzebne: to jest właśnie nowoczesne państwo. Jeżeli chcemy budować nowoczesne państwo, to jest to państwo, w którym na takie rzeczy, będące ważnym elementem życia społecznego, pieniądze po prostu są i one się znajdują. Taka pomoc musi być świadczona. I jest to element, który – w moim przekonaniu – także jest niezbędny.
Bardzo dziękuję za te debaty i głosy w dyskusji. Nie będę przedłużał, bo są inni mówcy, a temperatura – może nie tyle dyskusji, ile rzeczywista temperatura powietrza – jest dosyć wysoka. Ale na zakończenie bardzo chcę podziękować także Panu Rektorowi, który jest naszym gospodarzem i dzięki któremu mogliśmy się spotkać w tej pięknej auli Politechniki Warszawskiej i dyskutować o tym, co ważne.
Mam nadzieję, że głosy, które tutaj padają, przyczynią się do udoskonalenia szeroko pojętego systemu pomocowego w naszym kraju. Jeszcze raz bardzo Państwu dziękuję za udział.