Menu rozwijane

19 sierpnia 2018

Czcigodni weterani tamtej bitwy o Tobruk w 1941 roku,

Wielce  Szanowni Przedstawiciele władz stanowych, władz miejskich,

Wielce Szanowni przedstawiciele parlamentu,
Wszyscy Dostojni Zebrani Goście!

To wielki zaszczyt dla mnie stanąć tutaj, pod tym pomnikiem, wśród ludzi o których śmiało można powiedzieć, że są towarzyszami broni. Jeżeli można powiedzieć, że coś buduje przyjaźń i tworzy więzi, które trwają przez całe życie, a może i dłużej, to z całą pewnością jest to wspólnie przelana krew. I to właśnie stało się państwa udziałem. W tamtych dniach 1941 roku żołnierze 9. Dywizji Australijskiej i polscy żołnierze Samodzielnej Brygady Karpackiej twardo stanęli i oparli się niemieckiej nawale. Żeby zrozumieć, co tamto zwycięstwo znaczyło dla polskich żołnierzy i dla Polaków, trzeba sobie uświadomić, jaka do tamtego momentu była nasza historia.

Od końca XVIII wieku aż do 1918 roku Polski nie było na mapach, była rozdarta przez zaborców. Nasz naród przeżył 123 lata zaborów, w 1918 roku po ciężkiej walce w I wojnie światowej Polakom udało się odzyskać własne państwo na powrót. To był moment tak niezwykły, szczęśliwy przed stu laty, że wielu ludzi nie mogło w to uwierzyć.

Skrwawieni wojną Polacy musieli stanąć potem do obrony Polski przed sowiecką nawałą w 1920 roku i zwyciężyli. Niestety, po 21 latach od 1918 roku Polska została napadnięta przez dwóch napastników – przez hitlerowskie Niemcy i przez Związek Sowiecki jednocześnie.

Rosja nie chce pamiętać do dzisiaj o tym, że w tamtym czasie, w 1939 roku kooperowała z hitlerowskimi Niemcami, napadając na Polskę. Niemcy napadły 1 września 1939 roku, a Rosja – 17 września. Polacy znowu stracili swoje państwo, polscy żołnierze uciekali z Polski po to, żeby móc walczyć poza jej granicami o jej wyzwolenie.

Mówię to po to, żeby zobrazować, jakie znaczenie miały słowa wypowiedziane przez jednego z żołnierzy, którzy walczyli pod Tobrukiem, przez porucznika Tomasza Skrzyńskiego, który powiedział, że w ciemności pojawiło się wtedy światło nadziei, że jednak uda się zwyciężyć.

Tamto zwycięstwo w tamtej strasznej bitwie, strasznej, bo przecież były takie sytuacje, kiedy wróg był zaledwie 150 metrów od pozycji naszych żołnierzy. Niemcy prześmiewczo nazwali obrońców Tobruku szczurami Tobruku, oni kpili, a to określenie stało się właśnie bohaterskim symbolem tamtego czasu i tamtej obrony i tamtego zwycięstwa. Szczury Tobruku, ale zarazem żołnierze wielkiej wiktorii.

Chylę dzisiaj czoła przed tymi wszystkimi towarzyszami broni, którzy w tamtej bitwie polegli, chylę czoła przed wszystkimi, australijskim i polskimi, bohaterami, obrońcami Tobruku.
Wszystkich australijskich weteranów chcę zapewnić, że co roku w Warszawie, czcząc kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego 1944 roku, pochylamy także czoła przed pamięcią bohaterskich australijskich lotników, tych, którzy walczyli, tych, którzy nieśli pomoc powstańcom warszawskim, i tych, którzy w trakcie tego niesienia pomocy zginęli.

I chcę podziękować, chcę podziękować Australii, że po II wojnie światowej, kiedy Polska była w komunistycznej niewoli, tutaj dom znalazło tak wielu polskich żołnierzy walczących w czasie II wojny światowej, także pod Tobrukiem.

Dziękuję, żeście ich tutaj przyjęli, dziękuję, że pozwoliliście im tu rozpocząć nowe życie, dziękuję, że uczyniliście wszystko, aby czuli się tutaj, w Australii, jak w swojej ojczyźnie i że stała się ona drugą, obok Polski, ojczyzną.

Cześć i chwała bohaterom, wieczna pamięć poległych.
Niech żyje Polska, niech żyje Australia.