Menu rozwijane

08 października 2023

Witam serdecznie, Panie Prezydencie.

Prezydent Andrzej Duda: Dzień dobry Panie Redaktorze, witam w niedzielny poranek. Pan Redaktor się pojawił w Krakowie i akurat w tym momencie wyszło słońce. Po raz pierwszy dzisiaj.

Czyli jesteśmy stacją telewizyjną, która wszędzie wprowadza słońce. Cieszymy się bardzo. W końcu słoneczko.

Słoneczną atmosferę.

Dokładnie tak. Panie Prezydencie, ale zacznijmy od tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Sytuacja jest wstrząsająca, te obrazy są wstrząsające, które widzimy od wczorajszego poranka. Na początek, czy ma Pan jakieś informacje dotyczące Polaków? Czy któryś z naszych rodaków ucierpiał?

Z tego, co wiemy w tej chwili z informacji przekazywanych przez MSZ, a także Polski Kontyngent w Libanie, żaden Polak nie ucierpiał, nie ma takich informacji, żeby jakikolwiek nasz obywatel ucierpiał w tych dotychczasowych atakach Hamasu na Izrael, na szczęście. Natomiast niestety, są grupy Polaków i to niemałe w tej chwili w Izraelu. Także z tego, co wiem, są grupy polskie na Zachodnim Brzegu Jordanu, to są liczby idące w setkach, więc te grupy są duże.

Czy jest szansa na to, że polscy dyplomaci zaopiekują się tymi grupami, że nic im się nie stanie. I co w związku z tymi kolejnymi? Jak wiemy, co jakiś czas są pielgrzymki. Czy Pan odradza Polakom wyjazd do Izraela?

Oczywiście, że w tym momencie należy się wstrzymać przed wyjazdami do Izraela. I to absolutny apel jest. Dopóki sytuacja się nie wyjaśni, a przede wszystkim dopóki nie dojdzie do zaprzestania walk i ataków, więc to jest oczywiste. Natomiast chcę zapewnić, że polskie służby dyplomatyczne, konsularne robią w tej chwili wszystko, co w ich mocy, żeby po pierwsze, ustalić miejsce obecności wszystkich naszych obywateli w miarę możliwości, a po drugie, oczywiście się nimi zaopiekować. Także te działania są prowadzone na bieżąco. Prowadzimy także w tej chwili tutaj rozmowy i rozważania na temat tego, w jaki sposób doprowadzić do tego, by obywatele nasi znaleźli się z powrotem w Polsce.

Panie Prezydencie, czy to, co zdarzyło się wczoraj, co rozpoczęło się od inwazji palestyńskiego Hamasu na Izrael, a kończy się tak naprawdę trwającym wciąż odwetem sił Izraela może być początkiem trzeciej wojny światowej?

Ja bym nie przesadzał, to nie jest pierwsza sytuacja wojenna tam, na Bliskim Wschodzie. Pamiętajmy, że na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci takie sytuacje już były. Tam się toczyły wojny, które nie doprowadziły do żadnej wojny światowej, więc ja bym aż tak daleko nie szedł. Natomiast jest to sytuacja rzeczywiście od dawna bardzo tam nieoglądana i groźna. Nie ma co się oszukiwać, bardzo groźna. Ten zmasowany atak rakietowy, jaki Hamas przypuścił na Izrael wczoraj w godzinach wczesnoporannych, to są rakiety idące w tysiące, które spadły na Izrael. I tu rzeczywiście czegoś takiego nie obserwowano od bardzo dawna. Zresztą Izrael poniósł duże straty. Mówi się, że w efekcie tego ataku, który był przeprowadzony w nocy na sam Tel Awiw również w sumie ponad 300 osób zginęło. Trzystu obywateli Izraela zginęło. Prawie 1800 osób jest rannych. W związku z powyższym te straty są bardzo poważne i jest w jakimś sensie sprawą oczywistą, że Izrael będzie prowadził działania, po pierwsze, będzie na pewno starał się zapobiec kolejnym atakom, a po drugie, będzie prowadził działania odwetowe. Tak to wygląda.

Panie Prezydencie, wiem, ze rozmawiał Pan z Panem Prezydentem Herzogiem. Czy rozmawialiście na temat udziału innych sił oprócz Palestyńczyków w tym, co się stało? Czy tutaj pewną rolę odgrywał Iran, czy także Rosja?

Nie, nie rozmawialiśmy na ten temat, Panie Redaktorze. To nie była zresztą długa rozmowa. Ja przede wszystkim przekazałem nasze kondolencje, wyrazy współczucia dla narodu izraelskiego, dla samego Pana Prezydenta również, i powiedziałem, że jesteśmy gotowi udzielić pomocy, gdyby było potrzebne wsparcie humanitarne. Powiedziałem, że Polska służy tutaj pomocą w każdej chwili, tak jak zawsze w takich sytuacjach my naszą pomoc oferujemy naszym sojusznikom. Izrael jest państwem, z którym jesteśmy zaprzyjaźnieni. I tę pomoc, przede wszystkim dla ludzi, dla osób cywilnych, które zostały poszkodowane, poranione, dla ich rodzin, gdyby była taka potrzeba, jesteśmy w stanie zaoferować. Ale usłyszałem, że władze Izraela mają tę sytuację opanowaną, radzą sobie, że w tej chwili żadna pomoc nie jest im potrzebna. No i że będą się zdecydowanie bronili, że nie poprzestaną na bezradnym przyjmowaniu tego, że są atakowani, i że mobilizują w tej chwili wszystkie siły i będą przeciwdziałać tym atakom.

003_Andrzej_Duda_Wywiad_Polsat_20231008_JSZ_2272.jpg [280.26 KB]

Jak ta sytuacja, jak to, co się stało na Bliskim Wschodzie, wpłynie na bezpieczeństwo Polski? Wiele opinii jest już takich, że odwrócą się oczy od Ukrainy.

To na pewno tak. Więc to na pewno sprzyja Rosji i rosyjskiej agresji na Ukrainę. To odwraca uwagę świata. To jedno. Natomiast przede wszystkim to, obawiam się, niestety, wywoła kolejną presję migracyjną na Europę. Będziemy mieli pewnie znowu fale migrantów z Bliskiego Wschodu, która uderzy w Europę i te tematy, o których rozmawialiśmy ostatnio, w Grenadzie Pan Premier Mateusz Morawiecki i ja na spotkaniu Grupy Państw Arraiolos w Porto w Portugalii stają się tym bardziej jeszcze aktualne. I tutaj kwestia naszego bezpieczeństwa, ochrony granic Rzeczypospolitej  i oczywiście też granic Unii Europejskiej i strefy Schengen nabiera tym większego znaczenia. Musimy tutaj zwierać szyki, nasze bezpieczeństwo jest najważniejsze i tym z całą pewnością będziemy się kierować. Ta sytuacja też pokazuje słuszność tej polityki, którą prowadziliśmy w ostatnim czasie, bo nasze bezpieczeństwo i bezpieczeństwo naszych obywateli jest tutaj bezwzględnie najważniejsze.

Ale jakie mogą być konsekwencje dla świata. Mówi się o tym, że Palestyńczykom mogło zależeć na storpedowaniu porozumienia Izraela z Arabią Saudyjską. Jak zmieni się świat po tym, co stało się wczoraj?

Panie Redaktorze, spekulacji tutaj może być bardzo wiele. W tym kontekście wymienia się, wspomina się o Rosji i wspomina się o Iranie, więc tutaj spekulacje, spekulacje i jeszcze raz spekulacje. Oczywiście pamiętajmy, że to są różne splatające się ze sobą więzi interesów, i takie spekulowanie w tej chwili, szczerze mówiąc, niczego istotnego nie przynosi. My przede wszystkim powinniśmy obserwować tę sytuację z punktu widzenia naszych interesów i naszego bezpieczeństwa, bo to jest najważniejsze. Ta wojna dzieje się daleko bardzo od naszych granic, na szczęście dla naszych obywateli, w pierwszej kolejności musimy zabezpieczyć tych Polaków, którzy są tam, jak najszybciej sprowadzić do kraju wszystkich tych, którzy chcą wrócić. To jest jedno nasze zadanie. A drugie nasze zadanie to jest chronienie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, naszych granic, nieuleganie żadnej presji. Po prostu powinniśmy w tej sytuacji robić swoje. Natomiast różne wielkie interesy, które tam się toczą, to są też wielkie gry interesów na Bliskim Wschodzie. My nie jesteśmy w nie zaangażowani i też musimy pilnować tego, żebyśmy się niepotrzebnie nie dali wciągnąć.

Panie Prezydencie, wspomniał Pan tutaj o presji migracyjnej, która może, po tym co zdarzyło się wczoraj na Bliskim Wschodzie, wzrosnąć. Unia Europejska uzgodniła pakt migracyjny. Przeciwko były Polska i Węgry. Ale to nie powstrzyma najprawdopodobniej jego wejścia w życie. Czy nowy polski rząd, który powstanie po wyborach, powinien respektować ustalenia tego paktu?

Nowy rząd, który powstanie po wyborach, przede wszystkim, mam nadziej, będzie rządem, który będzie respektował w pierwszej kolejności interesy Polski i Polaków, bo to jest obowiązek polskiego rządu i wierzę w to, że Rodacy przy urnach podejmą taką decyzję, żeby taka właśnie polityka w przyszłości była realizowana. Z mojego punktu widzenia to jest najważniejsze. Interes Polski, Polaków, nasze bezpieczeństwo to jest rzecz absolutnie fundamentalna. Natomiast ja liczę na to, że dla tych wszystkich, którzy uważają, że trzeba rozwiązywać skutki problemu, a nie zapobiegać problemowi, to mam nadzieję, że ta sytuacja, z którą mamy do czynienia od wczoraj na Bliskim Wschodzie, będzie tutaj istotnym jednak takim otrzeźwiającym elementem. Bo jeżeli ruszy kolejna fala migracji na Europę, to jest pytanie, czy rzeczywiście ten postulat, o którym my mówimy od samego początku, że należy poważnie traktować zobowiązania europejskie, że należy bronić granic Unii Europejskiej i strefy Schengen. I to jest tak naprawdę zapobieganie plus wspierać tam, gdzie są konflikty, gdzie są obozy uchodźców, gdzie jest potrzebna pomoc i tam powinniśmy środki kierować i tam powinniśmy pomagać ludziom, blisko tych miejsc, z których musieli się oddalić. Tak jak my w Polsce pomagamy uchodźcom z Ukrainy po to, żeby kiedy tylko się sytuacja uspokoi, mogli wrócić do siebie, bezpośrednio za naszą granicę do swojego kraju. Tak samo tam, w ościennych krajach powinna być ta pomoc realizowana. A jeżeli potrzeba wsparcia finansowego, to Europa, Unia Europejska powinna tego wsparcia udzielić. I my o to apelujemy od samego początku, bo to jest nasza polityka konsekwentnie realizowana od 2015 roku, odkąd ja zostałem prezydentem Rzeczypospolitej, Zjednoczona Prawica przejęła rządy, nie zgadzamy się na przymusową relokację migrantów. Nie zgadzamy się na żadne systemy kwotowe, na żadne sankcje związane z rozlokowywaniem migrantów po Europie, a zwłaszcza na naruszanie praw tych, którzy do Europy przybyli i przymuszanie ich do tego, żeby przebywali w jednych krajach czy w innych  krajach, nie wyrażamy na to zgody. Uważamy, że przede wszystkim tu powinniśmy przeciwdziałać tej migracji i przeciwdziałać zalewowi migrantów na Europę, bo to stwarza niebezpieczeństwo i to chyba dla nikogo nie budzi żadnych wątpliwości.

Ale czy rzeczywiście grozi nam przymusowa relokacja? Jak słuchamy polityków opozycji, oni mówią wprost trzeba było dogadać się z Brukselą. Poza tym z racji tego, że Polska przyjęła miliony uchodźców z Ukrainy nic nam nie grozi.

Panie Redaktorze, przede wszystkim zacznijmy od tego, że z naszymi sąsiadami z Ukrainy jest tak, że rzeczywiście bardzo wielu z nich dobrowolnie pozostało w Polsce. I oni się przemieszczają. Wielu z nich też wróciło na Ukrainę. W związku z powyższym to są ludzie, którzy Polskę traktowali jako państwo, rzeczywiście w którym się schronili, jak powiedziałem, po to by wrócić do swoich domów, kiedy tylko sytuacja się uspokoi. Tymczasem migranci szukają dla siebie po prostu lepszego życia, wygodniejszego, bogatszego, łatwiejszych warunków. Taka jest prawda. I to wszyscy wiedzą, że w większości ci ludzie nie pochodzą z krajów, w których toczy się wojna. Oni po prostu szukają dla siebie lepszego życia. Oni wybierają najbogatsze państwa zachodnie. W związku z powyższym, ich krajem docelowym nie jest Polska i nie chcą pozostawać w Polsce. Zresztą nasze służby graniczne, Straż Graniczna czy policja, czy wojsko, które na granicy białoruskiej zatrzymuje tych migrantów, których służby białoruskie pchają na naszą granicę, tworząc ten hybrydowy atak, tam, kiedy ci migranci są zatrzymywani przez naszych funkcjonariuszy, to oni wprost mówią, że ich celem nie jest Polska, oni chcą iść dalej na Zachód, oni chcą iść do Niemiec, do Belgii.

Jasne, ale Panie Prezydencie, ja pytam o to, czy Pan to sobie wyobraża? Rzeczywiście mamy problem. Czy Pan wyobraża sobie, że ktoś tutaj chce relokować migrantów, do Polski, w sytuacji gdy Polska przyjęła miliony uchodźców z Ukrainy. Przecież są zapewnienia urzędników Komisji Europejskiej, że Polska będzie wyłączona spod tego mechanizmu.

Panie Redaktorze, oczywiście, że sobie wyobrażam, bo kiedy my przyjmowaliśmy tutaj miliony uchodźców z Ukrainy, Polacy z otwartym sercem przyjmowali ich do swoich domów. My jako władze polskie apelowaliśmy do instytucji europejskich, do Komisji Europejskiej o wsparcie, przede wszystkim wsparcie finansowe. Uważaliśmy, że jest naturalną sprawą, że dostaniemy takie samo wsparcie, jak kiedyś dostała Turcja, która przecież nie jest nawet krajem członkowskim Unii Europejskiej, kiedy zatrzymywała uchodźców, migrantów z Syrii i z Bliskiego Wschodu na swoim terytorium, to myśmy tej pomocy nie otrzymali. 

Ale może to nie jest wina Unii Europejskiej, tylko nieudolności polskich władz – tego, że polski rząd nie ma wpływów w Europie?

Panie Redaktorze, to ja rozumiem, że turecki rząd ma w takim razie wpływy w Europie i potrafił tę pomoc otrzymać. Więc ja powiem tak: potraktowano nas w taki sposób, że nie mamy teraz żadnych wątpliwości, że te opowieści o solidarności europejskiej to są bajki, które opowiadają nam w instytucjach europejskich. Biorąc pod uwagę to, co ja słyszałem od przywódców państw zachodnich na przestrzeni ostatnich lat, zwłaszcza wtedy, kiedy ta presja migracyjna była duża, w latach 2015–2016, kiedy my zdecydowanie broniliśmy naszego bezpieczeństwa i odmawialiśmy relokacji, na którą wcześniej zgodził się rząd PO–PSL – ja przypomnę, że oni zgodzili się na to, żeby przyjąć tysiące właśnie relokowanych w systemie kwotowym migrantów w Polsce. Myśmy tej zgody odmówili. I wtedy nikt się nie oglądał na to, gdzie ci ludzie chcą jechać. Mówiono nam: „Proszę przyjąć, obojętne nam jest, ci ludzie mają się znaleźć u was, ci ludzie mają w Polsce przebywać”. „Jeżeli przyjmiemy tych ludzi, to przepraszam bardzo – ja wtedy pytałem – to znaczy, że mamy ich zamknąć tutaj w jakichś obozach? Przetrzymywać ich wbrew ich woli?”. I teraz, Panie Redaktorze, jeżeli my będziemy ich przetrzymywali wbrew ich woli, to jest bez wątpienia naruszenie ich praw. Praw obywatelskich, po prostu. Natomiast jeżeli my potraktujemy ich, tak jak powinni zostać potraktowani, czyli pozostaną wolnymi ludźmi, będą mogli iść, gdzie chcą, to większość z nich natychmiast skieruje się do Europy Zachodniej, bo to Europa Zachodnia była ich celem, a nie Polska. I natychmiast będziemy mieli konflikt z krajami Europy Zachodniej, które będą zamykały granice i będą mówiły, że Polska pozwala migrantom nielegalnie się do nich przemieszczać. W związku z powyższym my się na to po prostu nie zgadzamy, bo uważamy, że jest to konfliktowanie Europy, stwarzanie problemów, niebezpieczeństwa, konfliktów pomiędzy państwami europejskimi. Kraje, które mają u siebie granicę Unii Europejskiej i strefy Schengen, mają obowiązek strzeżenia tych granic. My strzeżemy granicy Unii Europejskiej i granicy strefy Schengen. Realizujemy to w sposób zdecydowany, wykonując nasze obowiązki europejskie. Inni też powinni to robić. Jeżeli potrzebują naszej pomocy, jesteśmy gotowi ich wesprzeć i pomóc.

Panie Prezydencie, relacje Pańskie i Prezydenta Zełenskiego. Dwa i pół tygodnia temu było to wystąpienie w Nowym Jorku. Wystąpienie, które dla wielu Polaków było szokiem. Czy od tego momentu Panowie ­– z Prezydentem Zełenskim – ze sobą rozmawiali?

Panie Redaktorze, przede wszystkim proszę pamiętać, że każdy z nas jest Prezydentem swojego kraju. Mnie Polacy wybrali, żebym reprezentował interesy Rzeczypospolitej, zabiegał o bezpieczeństwo i czynił wszystko, by Polacy mogli żyć spokojnie. I ja to robię. W związku z powyższym to są moje podstawowe obowiązki. Jeżeli sytuacja jest taka, że coś, co dzieje się na Ukrainie, stwarza jakieś niebezpieczeństwo dla Rzeczypospolitej, jakieś zagrożenia – jakiekolwiek: czy to zagrożenia militarne, czy to zagrożenia gospodarcze – ja podejmuję interwencję. Tak jak mimo różnych oporów, także ze strony ukraińskiej, powiedziałem otwarcie, że rakieta, która spadła kiedyś w Polsce, w Przewodowie – niestety była rakietą wystrzeloną przez ukraińską obronę przeciwrakietową. To był po prostu wypadek, że ona spadła na terenie naszego kraju – smutny wypadek, straszny wypadek. Ale jednak powiedziałem po prostu prawdę, bo uważam, że to się Polakom należy, że tak należy robić.
Tak samo tutaj – jeżeli ziarno z Ukrainy przychodziło do Polski, zalewało nasz rynek, szkodziło interesom polskich rolników, trzeba było to w sposób zdecydowany zatrzymać. I myśmy to po prostu uczynili.

Panie Prezydencie, to powtórzę pytanie: czy od tego momentu rozmawialiście ze sobą? Pan i Prezydent Zełenski. Czy planuje Pan taką rozmowę, choćby telefoniczną, w najbliższym czasie?

Rozmowy i relacje pomiędzy Polską a Ukrainą trwają. One nie uległy absolutnie żadnemu zawieszeniu. Nie ma żadnego konfliktu dyplomatycznego pomiędzy naszymi krajami, który powodowałby ograniczenie relacji dyplomatycznych.

Ale jednak, Panie Prezydencie, mamy pewne znaki. Wie Pan, że w ostatni poniedziałek było spotkanie szefów unijnych, ministrów spraw zagranicznych w Kijowie. Nie było tam polskiego ministra, Pana Zbigniewa Raua. Nie było też przedstawicieli polskich firm zbrojeniowych na spotkaniu z Prezydentem Zełenskim. Czy dobrze, czy źle?

Panie Redaktorze, przede wszystkim zacznijmy od tego, że był na tym spotkaniu Wiceminister Spraw Zagranicznych, Pan Wojciech Gerwel, bardzo doświadczony polski dyplomata. Więc – po pierwsze – Polska była na tym spotkaniu reprezentowana. Po drugie – jeżeli chodzi o nasze firmy zbrojeniowe, one w tej chwili realizują kontrakty, które zostały wcześniej zawarte z Ukrainą: po pierwsze, na dostawę armatohaubic Krab, dostarczanie tam tych armatohaubic cały czas trwa. Po drugie, to samo dzieje się z naszymi transporterami opancerzonymi Rosomak. Rakiety przeciwlotnicze – całe zestawy – Piorun, również są na Ukrainę dostarczane. Nasze karabinki Groty też są na Ukrainę dostarczane. Nasze firmy realizują kontrakty, które zostały zawarte z Ukrainą po to, żeby wspomóc obronę Ukrainy. My jesteśmy też jednym z absolutnie największych donatorów, jeżeli chodzi o wsparcie militarne dla Ukrainy. To przecież myśmy przekazali ponad 300 czołgów z naszych zasobów, to my przekazaliśmy Ukrainie samoloty odrzutowe jako jedni z nielicznych; myśliwce, które bronią Ukrainy – MiG–29 z naszych zasobów. Więc wspieramy Ukrainę w granicach zdrowego rozsądku, tak jak to jest potrzebne, żeby realizować obronę Ukrainy, ale jednocześnie – nasze interesy bezpieczeństwa.

Czy planuje Pan, Panie Prezydencie, rozmowę w najbliższym czasie z Wołodymyrem Zełenskim?

Panie Redaktorze, wtedy, kiedy jest potrzeba, to zawsze z Prezydentem Wołodymyrem Zełenskim rozmawiamy i nigdy nie był to problem. Mamy rzeczywiście w tej chwili kwestię zboża, która – mam nadzieję – w najbliższym czasie zostanie rozstrzygnięta. Cieszę się z tego, że Ukraina podjęła decyzję o zawieszeniu postępowania w Trybunale, gdzie złożyła skargę, bo te negocjacje, które się toczą, idą w dobrym kierunku. Boleję nad tym, że w systemie informacyjnym Ukrainy nie akcentowano tego, że tranzyt zboża ukraińskiego przez polskie terytorium cały czas się toczy; że ten tranzyt, który ma zapewnić dostawy do Afryki, do Ameryki Południowej, tam, gdzie to zboże jest rzeczywiście potrzebne, był cały czas realizowany, nieprzerwanie. Mało: został przeszło dwukrotnie zwiększony w ciągu ostatnich miesięcy przez nasze terytorium. Natomiast nie chcemy, żeby ukraińskie zboże, które szkodzi polskiemu rynkowi, wpływało – bardzo często w sposób nielegalny – na nasze terytorium i było sprzedawane w Polsce, bo to szkodzi interesom polskich rolników. My będziemy polskich rolników bronić, bo taki jest obowiązek polskich władz.

Panie Prezydencie, za tydzień wybory. Żałuje Pan, że nie dojdzie do oczekiwanej debaty Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska? Jutro w Telewizji Polskiej mają się spotkać Donald Tusk, inni liderzy, a Prawo i Sprawiedliwość będzie reprezentował Mateusz Morawiecki.

Panie Redaktorze, na szczęście to jest kampania, która toczy się obok mnie. Ja swoją kampanię miałem w 2020 roku. Jestem wdzięczny moim rodakom za to, że oddali na mnie prawie 10,5 mln głosów. To był fenomenalny wynik, niezwykły dowód zaufania przy wspaniałej w tamtych wyborach frekwencji. Życzę wszystkim politykom, żeby frekwencja w zbliżających się wyborach parlamentarnych też była równie wysoka, bo to daje bardzo silny mandat do sprawowania władzy. Sam namawiam wszystkich moich rodaków, by wzięli udział zarówno w wyborach w najbliższą niedzielę, jak również i w referendum, które wtedy będzie się odbywało – bardzo ważnym referendum dotyczącym naszego bezpieczeństwa i naszej przyszłości. Więc to są kwestie fundamentalne. Zarówno same wybory, jak i tematyka referendum są dla nas niezwykle ważne. Apeluję, by w jednym i drugim akcie głosowania brać udział. Natomiast powtarzam jeszcze raz: kampania toczy się obok mnie. Ja przede wszystkim realizuję sprawy państwowe, które dotyczą bezpośrednio moich Rodaków. To jest dzisiaj dla mnie najważniejsze. To jest zadanie, które mi powierzyli. Mam nadzieję, że wszystkie debaty będą się toczyły zgodnie z pewnymi zasadami przyzwoitości politycznej i że wszyscy zachowają w tym umiar. Bardzo bym chciał, żeby to była taka toczona z klasą kampania. No niestety, czasem tego brakuje.

Panie Prezydencie, to oczywiste – Pan nie startuje w tych wyborach, ale aktorzy tej kampanii bardzo dużo mówią o Panu. Zacytuję może Donalda Tuska sprzed kilku tygodni w Ustroniu. On powiedział tak: „Niektórym się wydaje, że Prezydent Duda będzie wielkim problemem dla tych, którzy wygrają i będą chcieli utworzyć rząd. Symboliczny zakład bym zaproponował – zobaczycie, jak Panu Prezydentowi rura zmięknie”. Czy ta prognoza Donalda Tuska się spełni?

Panie Redaktorze, na razie, to w 2020 roku Donaldowi Tuskowi zmiękła rura, skoro tak sam mówi – choć nie lubię tego określenia – kiedy trzeba było startować w wyborach prezydenckich. Wtedy nie miał odwagi, bo wiedział, że gdyby te wybory przegrał, to byłby koniec jego kariery politycznej; całkowity pewnie. Natomiast dzisiaj powiem tak: ja realizuję polskie interesy, dbam o te interesy i będę to robił w sposób nieprzerwany do końca misji, którą moi Rodacy mi powierzyli, zdecydowany – tak jak uważam, że polskie interesy powinny być bronione i powinny być realizowane, bo to jest dla mnie kwestia absolutnie fundamentalna i najistotniejsza. Mało, powiem tak: uważam, że generalnie Prezydent Rzeczypospolitej nie ma innego zadania, tylko i wyłącznie dbanie o interesy Rzeczypospolitej. Natomiast mam nadzieję, że będę robił to z ludźmi odpowiedzialnymi, którzy również te interesy Rzeczypospolitej będą mieli na względzie, dobro naszych sojuszy. A działania, które kiedyś prowadził Pan Donald Tusk jako Premier z naszymi sojuszami niewiele mają wspólnego, zwłaszcza tymi, które chcemy realizować. Choćby ostatnio widzieliśmy, że wyraził zgodę na podpisanie przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego umowy z rosyjskim FSB, na mocy której mieli przekazywać informacje na przykład o działaniach służb sojuszniczych wobec nas, jakie są realizowane wobec Rosji, co stanowi ewidentne naruszenie polskich sojuszy, także związanych z naszym członkostwem w NATO. Więc odpowiedzialność za polskie sprawy to jest kwestia podstawowa. Zapewniam moich Rodaków, że ja na pewno o ich bezpieczeństwo do samego końca będę dbał.

To ostatnie pytanie, Panie Prezydencie. Jeśli wybory wygra Koalicja Obywatelska, czy Pan powierzy Donaldowi Tuskowi misję stworzenia, sformowania rządu?

Panie Redaktorze, zwyczajem do tej pory w Polsce zawsze było, że zwycięskie ugrupowanie otrzymywało ten mandat do tego, by formować rząd. Nie sądzę, żeby w tym zakresie coś się zmieniło. To jest dzisiaj moje stanowisko.

Czyli jeśli wygra PiS, powierzy Pan misję politykowi PiS–u, a jeśli wygra Koalicja, powierzy Pan misję sformowania rządu politykowi Platformy, Koalicji, tak?

Panie Redaktorze, ja już odpowiedziałem na to pytanie.

A ja jeszcze nie usłyszałem odpowiedzi na to moje pytanie dotyczące telefonu do Prezydenta Zełenskiego. Rozumiem, że w tym momencie nie czas na rozmowę telefoniczną Prezydentów Ukrainy i Polski?

Panie Redaktorze, w tym momencie rozmawiam z Panem Redaktorem, więc – nie czas.

Ale nasz czas już się kończy. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie, za ten wywiad. To była rozmowa z Prezydentem Andrzejem Dudą prosto z Krakowa. Słońce – rozumiem – świeci nadal?

Panie Redaktorze, tak, będę rozmawiał z Prezydentem Zełenskim, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba. Zawsze rozmawiamy, gdy zachodzi rzeczywiście taka potrzeba, bo obaj realizujemy interesy swoich państw i naszych rodaków. Zapewniam o tym.

Bardzo serdecznie dziękuję. Prezydent Andrzej Duda specjalnie dla „Śniadania Rymanowskiego”. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiał Bogdan Rymanowski.

Może Cię zainteresować Porto. Spotkanie Prezydentów Państw Grupy Arraiolos Prezydent RP: Trzeba usprawnić mechanizmy obrony granic Unii Europejskiej