Menu rozwijane

05 lutego 2025

– Czyżby było tak, że dzisiaj wybory w poszczególnych krajach – demokratycznych wydawałoby się – mogą wygrać tylko tacy, którzy są zaakceptowani w Brukseli? Mam takie wrażenie i to mi się bardzo nie podoba – mówił Prezydent RP podczas wywiadu dla Kanału Zero na YouTube. Ponad dwugodzinną rozmowę przeprowadził Robert Mazurek, pytania zadawali też telefonujący do Pałacu Prezydenckiego widzowie.

Komentując zawiadomienie złożone przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego o podejrzeniu popełnienia zamachu stanu przez m.in. Premiera, Marszałków Sejmu i Senatu oraz niektórych sędziów i prokuratorów, Prezydent stwierdził: – Na pewno mamy do czynienia z całą serią powtarzających się, rażących naruszeń prawa ze strony różnych osób, które sprawują dziś władzę wykonawczą, są członkami rządu. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

CAŁY WYWIAD >>

Prezydent dodał, że Bogdan Święczkowski jest bardzo doświadczonym prokuratorem, nie miał więc zapewne problemu z napisaniem takiego wniosku. Jak dodał, nie widział samego zawiadomienia. – Mogę się tylko domyślać, że Panu Prezesowi Trybunału Konstytucyjnego chodzi o te sytuacje, z którymi mamy do czynienia na bieżąco, kiedy rząd de facto nie uznaje Trybunału Konstytucyjnego, że orzeczenia TK nie są publikowane, że przedstawiciele obozu rządzącego twierdzą, że jedna z izb Sądu Najwyższego nie jest sądem, choć sami łapczywie przyjęli jej orzeczenie zatwierdzające ważność ich wyborów. To sytuacje tragikomiczne.

Przypominając sytuację Dariusza Barskiego – Prokuratora Krajowego, któremu rząd uniemożliwia wykonywane obowiązków, forsując w jego miejsce prokuratora działającego na podstawie dekretu Premiera, Andrzej Duda ocenił, że „to na pewno są rażące naruszenia prawa, rażące naruszenia konstytucji i choćby artykułu 7, którym mówi o praworządności”.

– Wniosek Prezesa Trybunału Konstytucyjnego został złożony, stanowi teraz przedmiot obrotu prawnego, także obrotu urzędowego, w związku z powyższym zakładam, że nie zginie – powiedział. – Wierzę, że prędzej czy później to państwo będzie państwem praworządnym. 

Zapytany o losy ustawy, którą przygotowuje dziś rząd w sprawie sędziów awansowanych po 2018 r. Prezydent zapowiedział weto. – Ponieważ nie ma żadnych neosędziów – podkreślił Prezydent RP. – To poniżające określenie, które zostało wymyślone, by prześladować ludzi, którzy w uczciwy sposób realizują kariery w wymiarze sprawiedliwości i przeszli przez cały proces weryfikacyjny, włącznie z nominacją prezydencką – dodał. Zwrócił uwagę, że do tej pory nominacje prezydenckie były niepodważalne.

Zwrócił uwagę na to, czym różnią się obecne działania rządzących od zmian dokonywanych przez poprzedni rząd – tamte były dokonywane w majestacie prawie, zgodnie z konstytucją, zaakceptowane przez większość parlamentarną i w większości zaakceptowane też przez Prezydenta RP.  

– Jeśli ktoś twierdzi, że jakieś ugrupowanie w Polsce nigdy nie przejmie władzy, to ja zadaję sobie pytanie, dlaczego on tak twierdzi? Czyżby miał zamiar doprowadzić w Polsce do takiego stanu, że demokracja stanie się całkowitą fasadą i w istocie będzie tak, że nikt inny wyborów nigdy nie będzie mógł wygrać, bo tak zostanie przygotowany system? – pytał.

Jak dodał, ma wiele wątpliwości w związku z niedawnymi wyborami w Rumunii, gdzie Trybunał Konstytucyjny unieważnił pierwszą turę wyborów prezydenckich z powodu zaskakujących wyników.

– A jeśli w maju będzie podobnie? Zadaję sobie takie pytanie i to zupełnie poważnie, bo słyszałem też wypowiedzi prominentnych członków Komisji Europejskiej, którzy mówili, że ingerowali w sprawę rumuńską. I to mi się bardzo nie podoba, ponieważ oni ingerowali wcześniej też w polskie sprawy – stwierdził.

Czyżby było tak, że dzisiaj wybory w poszczególnych krajach – demokratycznych wydawałoby się – mogą wygrać tylko tacy, którzy są zaakceptowani w Brukseli? Mam takie wrażenie i to mi się bardzo nie podoba – podsumował.

Jak dodał, „trzeba będzie bronić wyników wyborów w Polsce, jeśli się okaże, że w podobny sposób, jak w Rumunii ktoś ma zamiar te wyniki zmanipulować”. – Może trzeba będzie po prostu demonstrować? Korzystać z praw gwarantowanych konstytucyjnie, choćby prawa do gromadzenia się, do wolności słowa? – zastanawiał się Andrzej Duda. Przyznał, że dzieje się tak w wielu krajach. – Może komuś zależy, by burzyć ten porządek, który jest?

Zdaniem Prezydenta RP, istnieje dziś „realne zagrożenie dla demokracji, przykład Rumunii pokazuje to bardzo plastycznie”. – A zabawa w blokowanie pieniędzy z KPO dlatego, że rząd się nie podobał członkom Komisji Europejskiej, którzy byli z innej partii – to co to jest? To przecież było ewidentne – przypomniał.

Polska konstytucja jest najwyższym aktem prawnym w Polsce, wyższym niż przepisy europejskie – stwierdził Andrzej Duda.

004_Andrzej_Duda_wywiad_Kanał_Zero_05-02-2025_LB_12098.jpg.JPG [595.00 KB]

Komentując trudną sytuację w naszym regionie i obawy o bezpieczeństwo, Prezydent RP przyznał, że bywa pytany, co robić, „czy trzeba się pakować i uciekać”. – Powtarzam jedno: przede wszystkim trzeba się zachować odpowiedzialnie – przekazał. – Dzisiaj odpowiedzialność oznacza pilnowanie polskich spraw w bardzo wielu obszarach naszego życia, bo Polska jest w sytuacji stabilnej, natomiast trzeba realizować takie procesy, by Polska była wystarczająco silna, by nie została zaatakowana.

Odpowiadając na pytanie o obchody 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz, Prezydent RP podkreślił, że ponieważ to w Polsce są miejsca naznaczone (z powodu niemieckiej okupacji) „traumą narodu żydowskiego, mamy obowiązek przyjąć tutaj każdego Żyda, by mógł oddać hołd pomordowanym”. – Dlatego uważałem, że w tym jednym dniu nie możemy uniemożliwić przyjazdu na to wydarzenie Premierowi Izraela – wyjaśnił.

Przypomniał, że trudno porównywać Władimira Putina, który zdecydował o napaści na Ukrainę z sytuacją w Izraelu, bo to nie Premier Izraela Benjamin Netanjahu zainicjował atak na Palestyńczyków, a siły Hamasu zaatakowały Izrael.

Może Cię zainteresować Prezydent dla „The Jerusalem Post”: Żadnemu Żydowi nie wolno odmówić możliwości oddania hołdu ofiarom Auschwitz

Zastanawiając się, dlaczego – mimo wielkiego wsparcia dla zaatakowanej przez Rosję Ukrainy – obecne relacje polsko–ukraińskie są dziś znacznie chłodniejsze niż trzy lata temu, Andrzej Duda zauważył, że „Ukraińcy uważają, że bronią Europy i nie uważają, że są nam cokolwiek winni”. 

Przypomniał, że nie raz rozmawiał o rzezi wołyńskiej z poprzednim Prezydentem Ukrainy Petro Poroszenko i nie przynosiło to żadnego rezultatu. Rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim – mówił Andrzej Duda – wyglądały inaczej. Prezydent Ukrainy przyznał, że jego świadomość na temat rzezi wołyńskiej była niewielka, sam dowiedział się o niej w kampanii prezydenckiej, nie uczono o tym w szkole. 

Zwrócił uwagę, że wspólnie z ukraińskim przywódcą podjął kroki, by temat rzezi „nie był powodem do gniewu, zranionej pamięci, nienawiści między naszymi narodami” – temu m.in. służyła wspólna obecność Prezydentów Polski i Ukrainy w Łucku na Wołyniu. W 80. rocznicę rzezi wołyńskiej w łuckiej Katedrze św. Apostołów Piotra i Pawła Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski wzięli udział w nabożeństwie ekumenicznym.

Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Polska jako pierwsza udzieliła jej pomocy na masową skalę, nie stawiając żadnego ultimatum w sprawie upamiętnienia ofiar zbrodni wołyńskiej, co wciąż dzieli Polaków i Ukraińców. 

Kieruję się przede wszystkim racją stanu Rzeczypospolitej Polskiej, a ta racja to przede wszystkim bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej. Jego fundamentalnym elementem jest to, byśmy nie mieli obok siebie okupowanej przez Rosję Ukrainy. Biorę za to na siebie historyczną odpowiedzialność, że nie postawiłem wtedy ultimatum: albo Wołyń albo nie pomożemy Wam i zostaniecie sami – oświadczył.

003_Andrzej_Duda_wywiad_Kanał_Zero_05-02-2025_LB_22366.jpg.JPG [984.97 KB]