Christiane Amanpour, CNN: Panie Prezydencie, witam w naszym programie.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry.
CNN: Jak znaczący jest ten moment dla Pana? Przed przybyciem Prezydenta Bidena powiedział Pan, że jego przemówienie będzie miało znaczenie globalne.
Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta i nie da się odpowiedzieć na nie jednym zdaniem. Bo trzeba by przedstawić całą złożoność tego problemu, którą być może nie każdy widz w Stanach Zjednoczonych rozumie – co znaczy ta wizyta Pana Prezydenta Joe Bidena w tym momencie w Polsce.
Może zacznę od zestawienia tych dwóch dni – dnia dzisiejszego i dnia wczorajszego – ta zaskakująca obecność Pana Prezydenta Joe Bidena w Kijowie. Muszę powiedzieć, że – oczywiście – wiedzieliśmy tutaj, w Polsce, że Pan Prezydent wybiera się generalnie na Ukrainę. Nie wiedzieliśmy dokładnie gdzie, bo uważaliśmy, że sama informacja o tym, że Pan Prezydent jedzie na Ukrainę, jest dla nas wystarczająca.
Natomiast Kijów to rzeczywiście – mogę śmiało powiedzieć – była niesamowita wyprawa. Mówię to z własnego doświadczenia, bo sam jestem człowiekiem, który od wybuchu wojny czterokrotnie był pociągiem w Kijowie. Więc mam niejakie doświadczenie w podróżowaniu tym pociągiem. Pierwszy raz jechałem nim w nocy z 12 na 13 kwietnia zeszłego roku, gdy jeszcze przy linii kolejowej przed Kijowem były po prostu normalnie okopy ukraińskie, w których siedzieli żołnierze, bo linia frontu dotykała prawie linii kolejowej. Więc rzeczywiście było tak, że poczucie niebezpieczeństwa było wtedy dosyć spore.
Ale nadal jest to niezwykle ryzykowna podróż, bo przecież napaść potencjalnego oddziału dywersyjnego czy komandosów rosyjskich, którzy zostaliby zrzuceni… Proszę pamiętać, że Ukraina jest krajem w całości w stanie wojny. Rosja po prostu toczy normalną wojnę na Ukrainie. Więc gdyby pociąg został napadnięty, tak naprawdę nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego – po prostu jest to możliwe.
Więc samo takie przedsięwzięcie, samo ryzyko, które podjął Pan Prezydent Biden i wszyscy, którzy odpowiadają za jego bezpieczeństwo, jest niesamowite. I ta odwaga Prezydenta! Widziała Pani, jak jechaliśmy pierwszy raz pociągiem – i później właściwie za każdym razem – kładziono koło mnie wojskową kamizelkę kuloodporną plus hełm z ostrzeżeniem, że w przypadku jakiegokolwiek problemu, gdyby cokolwiek działo się z pociągiem, gdyby – nie daj Boże – gdzieś w pobliżu padł strzał, pierwsze, co mam zrobić, to natychmiast włożyć to wszystko na siebie. Więc nie jest tak, że tam jest bezpiecznie.
Samo to, że Pan Prezydent pojechał do Kijowa, że tam był, to nieprawdopodobnie silny sygnał polityczny oraz strategiczny i rzeczywiście pokaz siły Stanów Zjednoczonych, że lider amerykański, który w istocie jest liderem wolnego świata, może pojechać nawet tam, gdzie toczy się wojna, nawet tam, gdzie jest potencjalne niebezpieczeństwo. On się nie obawia, bo Stany Zjednoczone są na tyle silne, żeby go ochronić. To jest pierwsza rzecz.
I druga rzecz: był tam i dzisiaj jest w Warszawie, wygłasza swoje wystąpienie do całego świata – bo tak trzeba powiedzieć. Jest to wystąpienie Prezydenta Stanów Zjednoczonych – tak jak mówię: lidera wolnego świata – do całego świata pokazujące, że Warszawa jest miejscem bezpiecznym, gdzie Prezydent Stanów Zjednoczonych może wyjść, stanąć na wolnym powietrzu, stać dłuższą chwilę w jednym miejscu – ze względów bezpieczeństwa to jest oczywiste, jakie muszą być przedsięwzięte środki bezpieczeństwa zawsze, a już w takim momencie, gdy to jest szczególnie niebezpieczne miejsce; po prostu nie może stać w jednym miejscu tak długo. Więc to oczywiste, że Warszawa jest bezpieczna. I stąd idzie sygnał o obronie wolnego świata, o obronie NATO, każdej piędzi ziemi NATO – jak zresztą Pan Prezydent dzisiaj powiedział.
Więc dla nas, Polaków, w kwestii naszego bezpieczeństwa, spokoju tutaj, ten sygnał amerykański, sojuszniczy – nie tylko w ramach NATO, ale przede wszystkim największego mocarstwa militarnego na świecie, a naszego przyjaciela dzisiaj i alianta – jest bardzo istotny. Stąd to wystąpienie Pana Prezydenta i jego obecność u nas rzeczywiście mają dla nas tak ogromne znaczenie.
Nie wspomnę już o wszystkich miłych słowach, które Pan Prezydent powiedział pod naszym adresem w związku z pomocą, jakiej tutaj udzielono uchodźcom z Ukrainy itd. Ale aspekt jest najważniejszy. Jako Prezydent Polski patrzę na te wydarzenia z tego punktu widzenia. Dla mnie jest to rzeczywiście ogromnie ważny dzień.
CNN: Panie Prezydencie, był Pan bardzo uprzejmy i dał nam obszerny wgląd w to, co się dzisiaj dzieje. Wygląda na to, że wizyta prezydenta Bidena bardzo Pana poruszyła. Powiedział Pan, że jest pod wrażeniem jego odwagi i jej znaczenia. Proszę mi to opisać.
To właśnie, co przed chwilą powiedziałem: w bardzo trudnym momencie – a jesteśmy tutaj w trudnym momencie – trzeba być w Polsce, żeby czuć to, co dzieje się za granicą. Uchodźcy z Ukrainy są w Polsce widoczni, dzisiaj Ukraińcy są w Polsce wszędzie. Spotka ich Pani w autobusie komunikacji miejskiej, w transporcie publicznym, spotka ich Pani w pociągu, w urzędzie. Są wszędzie w Polsce. Są w sklepach, są w każdym miejscu. To uzmysławia, jak bardzo jest ich wielu. Wtapiają się w nasze społeczeństwo. Żyją pośród nas. Ale rozmawiają ze sobą w swoim języku, to słyszy się często. Więc już samo to pokazuje, że jeszcze półtora roku temu tego nie było. Byli – owszem – w Polsce, była jakaś tam grupa Ukraińców, ale nie była ona aż tak wielka. Dzisiaj język ukraiński słychać wszędzie.
Dzisiaj już nie ma takich widoków, jak mieliśmy rok temu – tych tłumów na granicy – gdy ludzie stali w rozpaczy: puste oczy przerażonych ludzi, którzy musieli zostawić cały swój dobytek. Szli na granicę. I tam rzeczywiście był wtedy ten odruch solidarności nas, Polaków – ludzi, którzy pojechali, prosto z granicy brali do swoich domów matki z dziećmi, nie pytając nawet o imię i nazwisko, nie pytając, skąd są. Wiadomo było tylko, że to uciekinierzy, którzy uchodzą przed wojną, przed rosyjską inwazją.
To jest też kwestia pamięci historycznej w Polsce. My wiemy, co to znaczy rosyjska inwazja, my wiemy, co to znaczy rosyjska niewola.
CNN: Dobrze – więc o to właśnie teraz zapytam. Wiem, że od kilkuset lat walczycie w Polsce z rosyjską i sowiecką dominacją i być może dla was jest to znacznie bardziej odczuwalne, niż dla Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. A i Wy, i kraje bałtyckie, i inne kraje Europy Wschodniej bardzo głośno wyrażają swoje poparcie dla Ukrainy. Czy to z powodu Waszej historii?
Na pewno. To nie tylko historia jako taka, ale proszę też pamiętać, że dla takiego człowieka jak ja – urodziłem się w 1972 roku, za żelazną kurtyną… Proszę pamiętać, że żelazna kurtyna upadła w latach 1989–1990. Pierwsze półwolne wybory w Polsce na skutek pokojowej rewolucji Solidarności były w 1989 roku, więc miałem wtedy 17 lat. Byłem prawie dorosłym człowiekiem. Wszystko znakomicie pamiętam. Pamiętam tę ogromną, gigantyczną różnicę.
Proszę sobie wyobrazić, że na zachodzie Europy byłem po raz pierwszy, mając 18 lat. Po 18 latach po raz pierwszy mogłem pojechać na zachód Europy. Bo nie mieliśmy – moja rodzina – żadnych koneksji komunistycznych, moi rodzice nigdy nie należeli do partii komunistycznej, mój ojciec był w opozycji. Nie mieliśmy właściwie możliwości wyjechać na zachód Europy. A poza tym nie mieliśmy pieniędzy. Do tego doprowadził nas komunizm. A komunizm był przyniesiony do Polski na rosyjskich bagnetach i narzucony nam przymusowo.
W związku z powyższym, jeżeli ktoś mówi mi: „Ruskij mir„, to odpowiadam: „Nie, dziękuję bardzo, spasiba, thank you very much, danke schön. Nein, nie. Nie chcę ruskiego miru! My nie chcemy ruskiego miru! Niech sobie Rosjanie swój ruski mir zabiorą dla siebie”. I to samo sądzą Ukraińcy. Dlatego się bronią.
CNN: Dokładnie tak, a czy w Pańskiej ocenie potrzebne były najpierw perswazje zarówno wobec kolegów z Europy, jak i z dalszego zachodu oraz Stanów Zjednoczonych, czy też uważa Pan, że udało się osiągnąć [to zrozumienie] zaraz na początku?
Czasami śmieję się do kolegów z zachodu Europy – do Francuzów. Mówię im: „Słuchajcie, czy wy w ogóle wiecie, skąd macie słowo »bistro«? Słowo »bistro« macie od czasów napoleońskich, kiedy – nie pamiętacie już tego w ogóle – przyszła armia rosyjska i wkroczyła do Paryża. Rosyjscy żołnierze krzyczeli wtedy w restauracjach: »Bystro, bystro!«, to znaczy »szybko, szybko!«”. I to im zostało. To jest jedyna pamiątka po najeździe rosyjskiej armii na Paryż. Gdyby rosyjska armia najechała ich 70–80 lat temu, gdyby przeżyli to ich dziadkowie i ojcowie, inaczej by dzisiaj patrzyli na Moskwę, inaczej by dzisiaj patrzyli na Rosję.
Zawsze podkreślam: „Słuchajcie, może wam Rosja kojarzy się z romantycznymi widokami, pięknymi krajobrazami, z wielkimi poetami, z wielkimi kompozytorami, z Czajkowskim, z wielkimi malarzami”. W Polsce tak się nie kojarzy. W Polsce Rosja kojarzy się z Sybirem, na który byli zsyłani nasi pradziadkowie i dziadkowie. Kojarzy się z –40 stopniami mrozu – i o gołych stopach idziesz po śniegu na wschód. Z tym kojarzy się u nas Rosja.
CNN: Więc Stany Zjednoczone i wszyscy nowi sojusznicy z NATO naprawdę postawili na jedność, tak by i Stany Zjednoczone, i wszyscy z tej części świata stali ramię w ramię. Tymczasem prezydent [Biden] powiedział dziś, że Władimir Putin nie zakładał takiej jedności wśród Was wszystkich, nie zakładał, że pozostaniecie tak silni, i że Ukraina nadal pozostanie w dużej mierze wolna. Co jeszcze trzeba zrobić – poza wysyłaniem tych wszystkich systemów uzbrojenia? Co jeszcze trzeba zrobić, aby zapewnić to, co określa Pan jako zwycięstwo Ukrainy w tej wojnie?
Różnica potencjału pomiędzy Ukrainą a Rosją jest ogromna i oczywista. Właściwie wszyscy spodziewali się przecież, że obrona Ukrainy będzie trwała co najwyżej 72 godziny i po 72 godzinach Ukraina upadnie, zostanie zajęta przez Rosję. 23 lutego 2022 roku byłem w Kijowie, rozmawiałem z Wołodymyrem Zełenskim dosłownie na kilka godzin przed rosyjską inwazją. Praktycznie w ostatniej chwili dojechaliśmy do polskiej granicy – bo byliśmy wtedy samochodem – żeby ją przekroczyć. I potem zaraz spadły rosyjskie pociski.
Pamiętam pożegnanie z Wołodymyrem. Powiedział do mnie: „Andrzej, nie wiem, czy się jeszcze zobaczymy” – to była bardzo przejmująca chwila. Po czym dodał: „Jeżeli Putin sądzi, że zdobędzie Ukrainę tak po prostu, tak jak kiedyś, w 2014 roku, zajmowali sobie Krym, to jest w wielkim błędzie. Mamy osiem lat doświadczenia bojowego i tysiące ludzi, którzy byli na froncie. Będziemy walczyli do ostatniej kropli krwi, do upadłego”. I tak się stało. Walczą do dzisiaj.
Więc – po pierwsze – potrzebują broni, bo różnica ilościowa w sprzęcie jest ogromna. To, co dzisiaj mają Rosjanie, to jest stary sprzęt, bardzo stary. Wyciągają z magazynów czołgi z lat 60. Ale je mają. I po prostu miażdżą Ukraińców tą przewagą ciężaru stali. Rosjan jest 140 mln, a Ukraińców niecałe 40 mln. To pokazuje, jaki jest potencjał mobilizacyjny Rosji, a jaki jest potencjał mobilizacyjny Ukrainy.
Wystarczy spojrzeć na te proste, jasne dane, żeby wiedzieć, że w normalnych warunkach – jeżeli Ukraina nie otrzyma wsparcia – nie ma szans się obronić sama przed Rosją. Dlatego to wsparcie Ukrainy jest niezbędne. Jakie wsparcie możemy zaoferować Ukrainie jako sojusznicy? No to, co robią Stany Zjednoczone, to, co także my robimy jako Polska. Myśmy darowali Ukrainie 300 czołgów z naszych zasobów. Teraz jeszcze dosyłamy Ukrainie kolejne. W tej chwili wysyłamy już najnowocześniejsze czołgi, jakie mamy w tym momencie, czyli leopardy – wysyłamy kompanię leopardów. Organizowaliśmy sojuszniczą zbiórkę czołgów dla Ukrainy – zostałem o to poproszony przez Wołodymyra Zełenskiego. Premier Ukrainy też nas prosił. Więc to zainicjowaliśmy.
Dzisiaj kluczem do tego, aby Ukraina obroniła się przed Rosją, jest to, by dostawała nowoczesne uzbrojenie, by żołnierze ukraińscy mogli walczyć wydajnie. By po prostu mieli czym odepchnąć Rosjan.
CNN: Nawet samoloty bojowe?
Jeżeli będzie taka potrzeba, to tak – oczywiście, że tak. Mamy jeszcze migi–29. Ukraińscy piloci są dzisiaj przygotowani, żeby je pilotować. Pytanie: kiedy ukraińscy piloci będą gotowi, żeby pilotować nowoczesne samoloty w standardzie NATO? Takie jak F–16 czy francuskie mirage’e, czy eurofightery, czy jakiekolwiek inne. To jest znak zapytania: kiedy do czegoś takiego będą gotowi ukraińscy piloci? Bo cykl przeszkolenia pilota jest znacznie bardziej skomplikowany i długi niż cykl przeszkolenia czołgisty. Tak po prostu jest. Więc tu jest znak zapytania: kiedy Ukraina będzie w stanie własnymi siłami wykorzystać takie samoloty?
CNN: Mam wrażenie, że wszyscy trzymają się tej linii. Ale chcę Pana zapytać o czołgi Leopard, które – jak powiedział Pan – zostaną wysłane. Polska głośno mówiła o potrzebie wysłania ich z Niemiec. A jednak w tym tygodniu na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa kanclerz Scholz powiedział mi, że tak naprawdę teraz próbują przekonać Pana do wysłania ich na Ukrainę, i że nastąpiło tu pewne spowolnienie. Kiedy Wasze czołgi Leopard wyruszą na Ukrainę?
Nasze czołgi są gotowe do wysłania. W tej chwili szkolimy u siebie ukraińskich żołnierzy, żeby mogli te czołgi obsługiwać. Dziwię się trochę tej odpowiedzi Pana Kanclerza Scholza. Mam nadzieję, że oni ze swoimi leopardami są już gotowi, bo my – szczerze mówiąc – mamy poważne problemy w ogóle z dostawami części zamiennych do czołgów z Niemiec. I to nie tylko my, te problemy są dosyć powszechne. Inne państwa też mają problemy z leopardami. Po prostu Niemcy mają poważny kłopot z dostarczaniem części zamiennych. Nie rozumiem tej sytuacji, ale tak jest.
Natomiast nasze czołgi Leopard są gotowe dla Ukrainy. Dzisiaj na czołgach Leopard trenują w naszym ośrodku ukraińscy czołgiści, przygotowujemy ich w tej chwili, trwa cykl szkolenia. W poniedziałek w zeszłym tygodniu byłem, spotkałem się z tymi żołnierzami. W tej chwili jest szkolonych stu żołnierzy, przyjechali prosto z frontu po to, żeby się przygotować do obsługi leopardów. Pracują z nimi nasi instruktorzy, pracują instruktorzy kanadyjscy, którzy specjalnie przylecieli z Kanady, pracują z nimi też instruktorzy norwescy – wszyscy razem przygotowują ukraińskich czołgistów. W ciągu miesiąca będą gotowi do tego, by razem z czołgami wrócić na Ukrainę.
CNN: Co można powiedzieć na temat roli Rosji w Europie po tej wojnie? Wiele osób mówi, że musi być jakieś miejsce dla Rosji. Co zrobić z Rosją po zakończeniu tej wojny?
Przede wszystkim dla nas najważniejsze jest to, aby Rosja porzuciła swoje imperialne ambicje. Dla nas oznaczają one nieustanną próbę wepchnięcia Polski z powrotem w rosyjską strefę wpływów, nieustanną próbę zawłaszczenia naszej ziemi, naszej gospodarki. W jakimś sensie uczynienia z nas niewolników. Po prostu Rosja jest imperium, które ma swoiste ambicje kolonialne, chce sobie podporządkowywać inne narody i państwa, czerpać z nich korzyści. Najlepszym tego przykładem jest dzisiaj Ukraina, ale także i inne państwa.
Przecież w ostatnich latach – w 2008 roku – Rosja zaatakowała Gruzję. Cały czas jest dzisiaj problem także w Mołdawii, bo tam, w Naddniestrzu, są rosyjskie oddziały. Rosja wysłała też swoje oddziały do Syrii. Więc Rosja destabilizuje wiele państw na świecie, a Ukraina została rzeczywiście zaatakowana przez Rosję frontalnie. Natomiast to jest pokaz powrotu Rosji do ambicji imperialnych. Rosja musi tego zaprzestać. Wolny świat musi Rosję po prostu do tego zmusić. Takie jest nasze stanowisko i właśnie dlatego wspieramy Ukrainę – ponieważ uważamy, że jeżeli Ukraina oprze się imperialnym ambicjom Rosji, to Rosja będzie musiała tych ambicji imperialnych zaprzestać.
CNN: Mniej więcej rok temu wszyscy byliście zaniepokojeni, że Rosja może posunąć się do otwartego ataku na państwo NATO. Nie dalej jak dzisiaj prezydent Biden powiedział: ani jednego cala, innymi słowy potwierdził ważność Artykułu 5., ostrzegł Rosję, aby nie próbowała czegoś takiego. Ponieważ jesteście tak blisko, czy niepokoi Was ta wizja cienkiej czerwonej linii, „wyprzedzającego spustu”, czy nadal obawiacie się, że Rosja może spojrzeć jeszcze dalej na zachód, dalej nawet niż Ukraina?
Człowiek, który jest w takim miejscu jak ja i pełni taką funkcję w takiej rzeczywistości, która mnie otacza, nie może nie brać pod uwagę przynajmniej niebezpieczeństwa, że coś takiego może nastąpić. Ja przede wszystkim widzę to w postaci na przykład jakiejś prowokacji ze strony Rosji.
Proszę pamiętać o tym, że na północy Polski znajduje się 65 km polsko–litewskiej granicy – bardzo wąski odcinek, który dzisiaj jest nazywany Suwałki corridor albo Suwałki gap; Suwałki to miasto, które leży tam w pobliżu. Jest to jedyny odcinek granicy, który łączy Litwę, Łotwę i Estonię, czyli trzy państwa bałtyckie, z resztą NATO i Unii Europejskiej. Jeżeli to połączenie, ten kawałek terytorium zostanie przecięty – po jednej stronie mamy okręg kaliningradzki, czyli Rosję, po drugiej Białoruś – to Litwa, Łotwa i Estonia utracą bezpośredni kontakt terytorialny z resztą Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej. To jest newralgiczne miejsce.
I tam niestety – musimy mieć świadomość – mogą się zdarzyć różne sytuacje, choćby prowokacje ze strony rosyjskiej. Uważam, i takie jest też przekonanie moich kolegów, że hybrydowe ataki na naszą granicę ze strony reżimu białoruskiego, które miały miejsce rok temu i ponad rok temu – to pchanie migrantów z Bliskiego Wschodu, którzy na Białoruś przylecieli samolotami ze swoich krajów zapraszani przez reżim białoruski, następnie byli przewożeni pod granicę i pchani przez białoruskie służby na naszą stronę, po prostu szturmowali naszą granicę, która jednocześnie jest granicą Unii Europejskiej i strefy Schengen; a więc my, jako Polska, mamy podwójny obowiązek strzeżenia jej wynikający po prostu z traktatów, broniliśmy tej granicy – to był test. Nie mamy wątpliwości, że to był test. Bo to była ta północna część granicy polsko–białoruskiej, właśnie bardzo blisko przesmyku suwalskiego.
I stąd spodziewamy się, że mogą wystąpić różne sytuacje. Zachowujemy tutaj szczególną czujność, także poprzez to, że cały czas właśnie ja zwracam uwagę sojusznikom – Sekretarzowi Generalnemu NATO – żeby jednostki NATO, które są w tym rejonie, ciągle zachowywały stan gotowości, bo ten rejon jest cały czas w potencjalnym niebezpieczeństwie. Jest to rzeczywiście bardzo sensytywne, bardzo specyficzne strategicznie miejsce.
Tak jak kiedyś, za czasów żelaznej kurtyny, było Fulda gap pomiędzy Niemcami Wschodnimi a Zachodnimi, tak dzisiaj jest to miejsce koło Suwałk na północy Polski – ten wąski kawałek granicy.
CNN: Chcę na koniec zadać Panu pytanie dotyczące polityki wewnętrznej w Polsce: jak wiadomo, toczą się pewne spory z UE dotyczące sądownictwa, wolności prasy, itp. I zastanawiam się, czy ta wojna zmieniła, złagodziła niektóre z Waszych polityk? Bo padały oskarżenia, że Polska i Węgry są nieliberalnymi demokracjami i są z tego dumne. Czy nadal zamierzacie pozostać demokracją nieliberalną, czy też ta wojna zmieniła niektóre z Waszych przekonań dotyczących niezależności sądownictwa i wolnej prasy?
Problem dla mnie jest następujący: albo wierzymy w demokrację, albo w nią nie wierzymy; albo uznajemy zasady demokracji, albo ich nie uznajemy. Jeżeli uznajemy zasady demokracji – sprawa jest prosta. Są wybory powszechne, w wyborach powszechnych ludzie głosują i dokonują wyboru. Głosują na program, głosują na ludzi, którzy kandydują w tych wyborach.
Zawsze otwarcie głosiłem swój program. W Polsce panuje pełna wolność słowa i wolność przedstawiania swoich poglądów. Ja i moi konkurenci polityczni nigdy nie mieliśmy z tym żadnych problemów. A nasi rodacy wybierają. Moi rodacy podjęli decyzję przy urnach – zarówno, gdy wybrali mnie za pierwszym razem w 2015 roku, jak i później, gdy wybrali mnie po raz drugi na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej w 2020 roku – całkowicie swobodnie.
Podobnie jest z dzisiejszym obozem rządzącym w Polsce. Po raz pierwszy zostali wybrani jesienią 2015 roku, po raz drugi – w kolejnych wyborach jesienią 2019 roku. Więc wykonują dzisiaj swoją służbę publiczną z ramienia mandatu demokratycznego, który uzyskali w wolnych wyborach. Tu był realizowany program głoszony w trakcie kampanii wyborczej.
Jest to władza, która nie podoba się rządzącym dzisiaj w Brukseli, bo my wszyscy nie mamy poglądów o charakterze lewicowo–liberalnym, które dzisiaj w Brukseli dominują. Jesteśmy raczej politykami o profilu – nazwałbym to – konserwatywnym. W związku z czym w Brukseli się z nami nie zgadzają. Czynią wszystko, żeby nas pozbawić władzy w Polsce. To jest – w moim przekonaniu – niedemokratyczne. To jest tak, jakby w Brukseli nie zgadzano się z wyborem, którego dokonali Polacy. Chyba nie od tego jest Bruksela – Komisja Europejska i inne instytucje Unii Europejskiej? Więc to jest bardzo specyficzna i bardzo trudna sytuacja.
Oczywiście jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, oczywiście staramy się realizować postanowienia traktatowe. Ale – niestety – bardzo często obserwujemy, że wobec nas są one naruszane. Unia Europejska i jej instytucje – przede wszystkim Komisja Europejska – wtrącają się w Polsce w obszary, w które wtrącać im się zgodnie z traktatami nie wolno. Bo na przykład wymiar sprawiedliwości i jego ustrój jest wyłączony spod regulacji europejskiej. Jest to sprawa indywidualna każdego państwa członkowskiego. I tak naprawdę Unia Europejska i jej organy nie mają prawa wtrącać się w wewnętrzne sprawy Polski. A polscy obywatele – jak do tej pory – byli zadowoleni z polskich władz i ich decyzji, skoro głosowali na nie w wyborach. To jest moja odpowiedź.
Uważam, że spór z Brukselą jest czysto polityczny – tylko i wyłącznie. To po prostu spór o to, kto rządzi w Polsce. Obecne władze dominujące w instytucjach Unii Europejskiej nie są zadowolone, bo mają odmienne poglądy niż ci, którzy dzisiaj rządzą w Polsce z wyboru powszechnego.
CNN: Więc nie zaprzestajecie działań, zwanych przez niektórych działaniami nieliberalnymi odnośnie tych dwóch konkretnych kwestii, podczas gdy druga strona wstrzymuje wypłatę środków. Nie zamierzacie zmieniać kursu?
Bardzo łatwo powiedzieć, że ktoś jest niedemokratyczny i nieliberalny. Ja też mogę powiedzieć o władzach Komisji Europejskiej, że są autorytarne, próbują narzucić państwom członkowskim odmienne od tych państw zwyczaje, odmienne normy kulturowe, co jest niezgodne z traktatami i de facto sprzeczne z podstawowymi ideałami, na których od swojego zarania opierała się Unia Europejska.
CNN: Ciekawie będzie zobaczyć, jak to się potoczy...
Wasze zaangażowanie na rzecz obrony Ukrainy pozostaje niezachwiane i niewzruszone. Panie Prezydencie, dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
Może Cię zainteresować Andrzej Duda w CNN: Popieramy Ukrainę, bo wierzymy, że może powstrzymać imperialne ambicje Rosji Prezydenci Polski i USA o bezpieczeństwie i współpracy [PL/EN] Nadzwyczajny Szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki NATO Wspólne oświadczenie przywódców Bukaresztańskiej Dziewiątki [PL/EN]