Menu rozwijane

26 maja 2025

Bogdan Rymanowski, Radio Zet: Dzień dobry, dzień dobry. A gościem Radia Zet jest – oczywiście – Prezydent Andrzej Duda. Witam, Panie Prezydencie. Dziękuję za przyjęcie w Pałacu.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Bardzo serdecznie witam w Pałacu. I dziękuję za obecność, dziękuję za przyjęcie zaproszenia.

Panie Prezydencie, dlaczego Pan nie pojawił się wczoraj na marszu Karola Nawrockiego? Wszyscy na Pana czekali.

Bo byłem u mojej mamy z życzeniami w Krakowie.

Ale Dzień Matki jest dzisiaj.

(śmiech) Tak, ale akurat niedziela to jest dzień wolny dla mnie od pracy. I byłem wczoraj rzeczywiście, żeby złożyć mamie życzenia. Podziękować jej i powiedzieć, że już niedługo wracamy do Krakowa z żoną. Że przyjdzie nowy Prezydent Rzeczypospolitej i przejmie tę zaszczytną, ale niełatwą funkcję.

Niektórzy odebrali Pańską nieobecność jako symboliczną. Rzeczywiście była mowa o tym, że Pan miał się pojawić?

(śmiech) Nie, nigdy nie było takiego planu, żebym miał się pojawić. Oczywiście pogłoski medialne pojawiają się różne. Nawet współpracownicy pytali mnie, czy mają to dementować. Ja powiedziałem: „Słuchajcie, nie żartujcie, jest kampania. Za chwilę ktoś ogłosi, że mam lecieć balonem. No i co, będziemy też dementować?”. Powiedziałem: „Nie, nie, nie”.

Czyli co – Karol Nawrocki Pana nie poprosił?

Oczywiście, że mnie nie prosił o to. Byłem w odpowiednim momencie po to, żeby przekazać – zwłaszcza tym, którzy kiedyś głosowali na mnie – że bardzo ich proszę o poparcie dla Karola Nawrockiego. I proszę o zaangażowanie w tę tak bardzo ważną w tej chwili dla Polski sprawę. I myślę, że wszyscy ci, którzy mieli mnie usłyszeć, już mnie usłyszeli.

I nie żałuje Pan tej decyzji o poparciu Karola Nawrockiego?

Skąd, absolutnie. Dlaczego miałbym żałować?

Zrobiłby Pan to jeszcze raz, gdyby Pan wcześniej słyszał o kwestii kawalerki dla Pana Jerzego czy też udziału Pana Nawrockiego w ustawkach kibolskich?

Rzeczywistym poparciem jest po prostu głosowanie. I właśnie niedługo to zrobię.

Pytam o te fakty z przeszłości Karola Nawrockiego. Jak Pan je skomentuje?

Panie Redaktorze, po pierwsze – każdy z nas miał swoją młodość. U jednego młodość była bardziej burzliwa, u drugiego mniej burzliwa. Wraca się ostatnio też do młodości Pana Premiera Donalda Tuska – też nie była to mało burzliwa młodość. Więc spokojnie, spokojnie. Ja patrzę na to, jaki człowiek jest dzisiaj, na ile jest odpowiedzialny, na ile odpowiedzialnie prowadzi sprawy, które są mu powierzone – te przede wszystkim sprawy państwowe – w jaki sposób działa, kim jest. I tutaj dla mnie Karol Nawrocki jest tym moim kandydatem.

Wczoraj Donald Tusk na marszu Rafała Trzaskowskiego powiedział, że dzisiaj po władzę chcą sięgnąć nie polityczni, a zwykli gangsterzy.

Nie, wydaje mi się, że właśnie powiedział, że przy władzy są gangsterzy. Trochę się wyśmiewano z tego w mediach wczoraj (śmiech).

A co Pan myśli o tych słowach „zwykli gangsterzy”?

Panie Redaktorze, ja mam swoje zdanie na temat tego, co Pan Premier Tusk na przestrzeni ostatnich kilkunastu czy – już niedługo – kilkudziesięciu miesięcy robi z Polską, na temat tego łamania prawa, na temat przejmowania telewizji siłą, na temat przejmowania de facto prokuratury siłą, na temat łamania konstytucji przez niego i przez jego współpracowników. Mam swoje zdanie na ten temat.

Jakie to jest zdanie?

Krytyczne.

Rafał Trzaskowski powiedział, że są miejsca, gdzie autorytetem może być tylko agresywny kibol, ale taki człowiek nie może zostać Prezydentem.

Ale do kogo to mówił – do Pana Premiera?

Nie wiem. Być może mówił do swojego rywala, do Karola Nawrockiego. Co Pan o tym myśli?

Ja myślę, że przede wszystkim ważne jest to, że człowiek, który zostanie wybrany na urząd Prezydenta, powinien być polskim patriotą i powinien rozumieć, że najważniejsze są interesy Rzeczypospolitej – jej niepodległość, suwerenność. Powinien dobrze znać meandry naszej historii – bardzo trudnej historii – i umieć wyciągać wnioski z tego, także prowadząc polskie sprawy polityczne. Rozumieć – krótko mówiąc – w jakim kierunku należy polskie sprawy prowadzić.

Co dla Polski byłoby dzisiaj lepsze: to, żeby Prezydentem był ktoś z obozu Donalda Tuska, czy lepiej, żeby był ktoś z przeciwnego obozu? Donald Tusk, Rafał Trzaskowski mówią: „Jeśli Polacy wybiorą Karola Nawrockiego, będziemy mieć wojnę domową”.

Najważniejsze jest to, żeby Prezydentem Polski był ktoś, kto będzie dobrze pilnował polskich spraw, bo to ma dzisiaj fundamentalne znaczenie. Żebyśmy zachowali suwerenność, żebyśmy mogli dalej decydować o sobie, żeby pilnować tego, żeby zwyciężała uczciwość w Polsce, a nie cynizm i draństwo, Panie Redaktorze. I żeby Polska stawała się coraz silniejszym państwem, które będzie umiało się obronić i nie będzie musiało bać się silnych. To jest dzisiaj najważniejsze. A do tego trzeba prowadzić zdecydowaną politykę.

Ja nie mam żadnych wątpliwości, że do tego trzeba też budować jak najlepsze relacje transatlantyckie – polskie. Czyli trzeba dobrze współpracować ze Stanami Zjednoczonymi. To był fundament mojej polityki przez ostatnie 10 lat. Ja – niezależnie od tego, kto był Prezydentem w Stanach Zjednoczonych; czy to był republikanin tak jak Prezydent Donald Trump, czy to był demokrata tak jak Prezydent Obama czy Prezydent Biden – zawsze czyniłem wszystko, żeby te relacje były jak najlepsze i żeby z tych relacji jak najwięcej pozytywnych skutków wynikało dla Polski. I to się przez te wszystkie lata udawało. I mam nadzieję, że będzie to kontynuowane. Bo to przyniosło Polsce olbrzymi wzrost bezpieczeństwa.

Obecność armii amerykańskiej u nas, obecność amerykańskich instalacji militarnych, zawarcie bardzo poważnych kontraktów zbrojeniowych na zakup najnowocześniejszego uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych, bardzo często na preferencyjnych warunkach, terminowych przede wszystkim, jak np. samoloty F–35, gdzie kolejka była bardzo długa, a my te samoloty dostaliśmy wcześniej niż inni. Więc taką politykę trzeba w przyszłości realizować.

Ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości, że myślenie o tym, że tutaj Europa przed agresją, przed inwazją potencjalną imperializmu rosyjskiego obroni się sama, że pomogą nam inne państwa europejskie i dzięki temu sobie poradzimy, to są po prostu zwykłe mrzonki. Historia nasza – niestety – bardzo jasno i wyraźnie także to pokazuje. Więc trzeba po prostu z tego umieć wyciągać wnioski.

Panie Prezydencie, skoro poruszył Pan sprawy międzynarodowe. Kto ma rację: Karol Nawrocki, który podpisał się pod postulatem Sławomira Mentzena o sprzeciwie wobec wejścia Ukrainy do NATO, czy Rafał Trzaskowski, który powiedział, że takiego postulatu nie podpisze?

Na razie trzeba – w moim przekonaniu – wszystkich przekonywać co do tego, żeby Ukraina miała otwartą drogę zarówno do Sojuszu Północnoatlantyckiego, jak i do Unii Europejskiej. To jest dzisiaj fundamentalnie ważne.

Ale kandydat, którego Pan popiera, uważa inaczej. Nie jest Pan zaskoczony?

Nie, nie jestem zaskoczony, w tej materii zdania mogą być różne. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump też do kwestii obecności Ukrainy w NATO podchodzi sceptycznie. Ja mam inne zdanie na ten temat po prostu. Ono wynika też z moich osobistych doświadczeń i przeświadczeń.

A kto się lepiej zna na polityce – Andrzej Duda czy Karol Nawrocki?

Po 10 latach sprawowania urzędu Prezydenta to myślę, że każdy, kto ma takie doświadczenie, zna się lepiej niż każdy inny, który takiego doświadczenia nie ma.

Czyli Karol Nawrocki jest w błędzie?

Myślę, że znam się na polityce – zwłaszcza międzynarodowej – 10 razy lepiej niż każdy z kandydatów w tych wyborach.

Czy Karol Nawrocki – mówiąc to, co mówi – sprzeniewierzył się idei Lecha Kaczyńskiego?

Panie Redaktorze, spokojnie, to jest kwestia bieżącej polityki, to jest kwestia także tego, jak się układają relacje Polski z aktualnymi ukraińskimi władzami. Przecież też nie jest tak, że wszystko to, co robią władze ukraińskie, nam się podoba.

A Panu się nie podoba to, co robi dzisiaj Zełenski?

Nie, dlaczego?

Tak pytam.

Mówię to w bardzo ogólnym tego słowa znaczeniu. Wszyscy wiedzą o tym, że mieliśmy z Prezydentem Zełenskim na przestrzeni ostatnich lat wiele takich spraw, które zrealizowaliśmy razem w bardzo ścisłym współdziałaniu. Właśnie dla Ukrainy, dla umożliwienia jej obrony przed rosyjską agresją. Ale mieliśmy też kilka sporów – jak choćby kwestia eksportu zboża i zalewania ukraińskim zbożem Polski. To były takie kwestie, gdzie nie mieliśmy zgodności. Jest to normalna relacja między sąsiadami. Więc wiadomo, że są różne momenty w tych relacjach.

Panie Prezydencie, czy kandydaci na Prezydenta powinni poddać się badaniom na obecność w organizmie nielegalnych substancji, np. narkotyków.

Wie Pan, to jest rzeczywiście bardzo poważny problem, Panie Redaktorze. Dlatego że czasy są bardzo trudne i człowiek, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, który ma wpisaną w konstytucji odpowiedzialność za bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, nie może mieć takich nałogów, przyzwyczajeń, które powodują, że nie w pełni świadomie będzie podejmował decyzje w tych najważniejszych sprawach, tak?, czy że istnieje taka możliwość, że nie w pełni świadomie będzie je podejmował, dlatego że będzie pod wpływem jakichś substancji psychoaktywnych, tak? Więc to jest problem rzeczywiście bardzo poważny.

Czyli Pan by wprowadził taki obowiązek?

Ja uważam, że całkiem byłoby rozsądne, gdyby rzeczywiście taka kwestia była sprawdzana.

Ale sam Pan nie poddawał się takim badaniom.

Nie, nie poddawałem się, ale jestem gotów poddać się w każdej chwili. Wie Pan, Panie Redaktorze, ja – realizując tę funkcję i patrząc też na doświadczenia polskiej prezydentury – już od lat w ogóle nie spożywam alkoholu, w 2017 roku rzuciłem palenie. Tak że prowadzę bardzo sportowy tryb życia. Właśnie po to, żeby utrzymywać się w dobrej formie, żeby być jak najlepiej przygotowanym do pełnienia funkcji o każdej porze dnia i nocy, krótko mówiąc.

A po tym rzucaniu palenia korzystał Pan ze snusów nikotynowych?

Akurat nie, nie było to jeszcze wtedy w modzie. Teraz młoda, czyli moja córka, mówi mi, że to jest bardzo modne wśród młodych. Takich już względnie młodych, ona taka bardzo młoda nie jest. Ale zwłaszcza pośród tych, którzy rzeczywiście rzucają palenie. No bo to nie dymi, tak?, a jest ten kontakt z nikotyną, jeśli ktoś tego potrzebuje faktycznie. No niestety, mogę to z własnego doświadczenia powiedzieć, że nałóg nikotynowy jest pod tym względem dosyć nieprzyjemny, że się potrzebuje tej nikotyny.

A był Pan zaskoczony, kiedy w czasie debaty widział Pan, jak Karol Nawrocki nie mógł wytrzymać i korzystał ze snusa nikotynowego? Pani Minister Leszczyna mówi, że to jest substancja szkodliwa, nielegalna i bardzo źle wpływa na młodzież. Bo to jest promowanie substancji, która może się obrócić przeciwko młodzieży.

No na pewno nie jest to substancja zdrowa i myślę, że sam Karol Nawrocki też boleje nad tym, że tego używa. W każdym razie ja bolałem nad tym, że mam ten nałóg nikotynowy, bo mi to przeszkadzało. Na szczęście udało mi się po niełatwej walce dla mnie zerwać. To już osiem lat temu. Więc jest to już – mogę powiedzieć – za mną. Na pewno jest to niezdrowe. Ale to nie zaburza świadomości ani nie zaburza procesów myślenia i pozwala na podejmowanie trzeźwych decyzji – to jest najważniejsze.

Pan mówił, że Prezydent nie powinien być od niczego uzależniony.

No nie powinien być.

Czyli tutaj od snusów nikotynowych można czy nie można?

Wie Pan, trudno mi jest powiedzieć. Od nikotyny można być uzależnionym. Ale ja mówię przede wszystkim o takich substancjach, które zaburzają świadome myślenie, takich jak alkohol, takich jak wszelkiego rodzaju narkotyki, jakieś środki odurzające. Wszyscy wiemy, o co chodzi.

Panie Prezydencie, Donald Trump kilka godzin temu zareagował na to, co dzieje się na Ukrainie. Tam zmasowany kolejny atak dronów na miasta na Ukrainie. „Putin absolutnie zwariował. A jeśli chce całej Ukrainy, to doprowadzi do upadku Rosji”. Jak Pan patrzy na politykę Trumpa? Czy Trump dzisiaj dopiero zrozumiał, kim jest Władimir Putin?

Ja patrzę na politykę Prezydenta Donalda Trumpa bardzo spokojnie. Znam Prezydenta Donalda Trumpa dosyć długo. Pracowałem z nim przez cztery lata jego pierwszej kadencji prezydenckiej. W tej chwili też obserwuję, jak działa, jeżeli chodzi o Rosję i Ukrainę, i zmierzanie do zakończenia wojny na Ukrainie. Rozmawiałem z nim kilka miesięcy temu też o tym i wiem, jak bardzo mu na tym zależy, jak bardzo jest tym przejęty.

Powiem tak: myślę, że Prezydent Donald Trump bardzo spokojnie chce swoim zachowaniem pokazać całemu światu, że on w żaden sposób do żadnej eskalacji Rosji nie sprowokował. Wręcz przeciwnie – że on cały czas bardzo spokojnie i nieagresywnie starał się postępować wobec Władimira Putina, starał się go skłonić do działań pokojowych. No ale ponieważ – jak widać – Władimir Putin nie jest tym zainteresowany i mimo różnych prób podejmowanych przez Prezydenta Trumpa i generalnie przez przedstawicieli władz amerykańskich nie reaguje pozytywnie, w związku z powyższym trzeba będzie podjąć bardziej radykalne działania. I spodziewam się, że Prezydent Donald Trump te bardziej radykalne działania podejmie w odpowiednim czasie.

Panie Prezydencie, jakich radykalnych działań Pan spodziewa się ze strony Donalda Trumpa? Czy to będą jakieś bardzo mocne sankcje?

Nie wykluczam tego, Panie Redaktorze. Ja powiem tak: nie chcę tutaj filozofować o tym, dlatego że Prezydent Donald Trump jest naprawdę ogromnie doświadczonym politykiem – z jednej strony – bo przecież był Prezydentem Stanów Zjednoczonych przez cztery lata wcześniej. Ale także jest przede wszystkim ogromnie doświadczonym biznesmenem o gigantycznej orientacji, jeżeli chodzi o funkcjonowanie też i światowych rynków – surowcowych, różnych. W związku z powyższym trudno mi jest powiedzieć, jakiego rodzaju działania w szczegółach podejmie Prezydent Donald Trump. Natomiast jestem przekonany, że na pewno pod jego kierunkiem nad takimi różnymi rozwiązaniami – pewnie alternatywnymi – w Białym Domu i w Pentagonie się pracuje. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

Ja za każdym razem wracam i przypominam sprawę Nord Stream 2, tak? Apelowaliśmy do Prezydenta Donalda Trumpa, by nałożyć sankcje na Rosję, aby zatrzymać Nord Stream 2. Ja byłem zaskoczony, kiedy dowiedziałem się w 2020 roku, że Prezydent Donald Trump nałożył sankcje na firmy budujące Nord Stream 2, czyli na firmy zachodnie – amerykańskie i z innych krajów zachodnich – a nie na Rosję. Byłem zaskoczony. Ale jak bardzo skuteczne to było działanie i jak bardzo szybko ono doprowadziło do zatrzymania tej budowy, tej inwestycji, to czas pokazał, tak? Firmy rzuciły tę budowę, tak jakby to był gorący kartofel.

Panie Prezydencie, a nie boli Pana to, że jeśli dochodzi do rozmowy Putin–Trump, to Trump dzwoni relacjonować tę rozmowę do kilku przywódców Europy Zachodniej, nawet do Prezydenta Finlandii czy do Premier Meloni, a nie dzwoni do nikogo z Polski? Nie dzwoni do Pana?

To jest rzeczywiście taka specyficzna sytuacja. Ja przede wszystkim powiem tak: cieszę się, że Prezydent Donald Trump spotkał się z Karolem Nawrockim, bo to jest ważne – to jest mój następca.

Nie wiadomo, czy będzie Pańskim następcą.

Ja rozumiem amerykański pragmatyzm, który sprowadza się do tego, że Prezydent Donald Trump wie o tym, że za kilka miesięcy ja już dalej nie będę sprawował swojej funkcji. I jakby już patrzy bardziej na mojego potencjalnego następcę niż na mnie – to jest zrozumiałe od tej strony.

Nie boli to Pana? Nie jest Panu przykro?

Ojej, ojej! To zawsze jest tak, że się z funkcji odchodzi, tak? Tylko że ja odchodzę z funkcji Prezydenta Rzeczypospolitej bez żalu, bardzo spokojnie. Śmialiśmy się ostatnio z żoną i z córką, obserwując i kampanię, i ogłoszenie wyników wyborczych, że: „Uff, uff – mówiły moje dziewczyny – dobrze, że my już nie musimy startować”. Tak więc wszystko ma swoje plusy dodatnie.

Tak szczerze mówiąc, to czasy są bardzo trudne. I dzisiaj sprawowanie urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej nie jest łatwe. Oczywiście ktoś musi to robić. Najważniejsze, żeby to się działo odpowiedzialnie.

Ja spokojnie czekam na zbliżający się szczyt NATO w Hadze, bo tam – myślę – że będziemy mieli sposobność rozmawiać o bezpieczeństwie i na to bardzo się nastawiam. Prezydent Donald Trump tutaj zna mój punkt widzenia.

Pytanie, czy przyjedzie Prezydent Trump. Nie ma pewności.

Wie o tym, że złożyłem propozycję podniesienia wydatków na obronność w państwach NATO do 3 proc. PKB – formalnie to zaproponowałem naszym sojusznikom, składając odpowiednie pismo na ręce Sekretarza Generalnego Marka Rutte i wysyłając też odpowiednie pisma tutaj do koleżanek i kolegów Premierów i Prezydentów zasiadających w NATO. Więc zobaczymy, w jakim kierunku będą szły te dyskusje. Ja myślę, że Prezydent Donald Trump przyjedzie na szczyt NATO do Hagi, bo to jest sprawa rzeczywiście poważna i nie sądzę, żeby był tam nieobecny.

A co – jeśli nie przyjedzie? To będzie poważny kryzys?

Jeżeli nie przyjedzie, to będzie poważny kryzys.

Co wtedy? NATO stanie pod znakiem zapytania? Cały Sojusz?

Może bez przesady, że stanie pod znakiem zapytania, ale to będzie znak kryzysu.

Panie Prezydencie, był Pan zaskoczony, że Pana bliski współpracownik, były szef BBN–u, Pan Minister Siewiera, został doradcą Rafała Trzaskowskiego?

Czy byłem zaskoczony? Trochę tak, trochę nie. Od kilku miesięcy nie pracujemy już razem z Panem Ministrem Siewierą. 4 lutego zakończył swoją współpracę ze mną. Mówił, że ma tutaj inne plany, inne zadania. Zresztą informował mnie jakie, tak? To było związane ze studiami zagranicznymi. Ja – oczywiście – to zaakceptowałem. To jest cały czas jeszcze młody człowiek, zdobywa doświadczenie. I powiedziałem mu: „Bardzo dobrze, żebyś się uczył i poszerzał swoje horyzonty. Więc to bardzo dobrze”.

Ja powiem tak: no uśmiałem się. Skoro Pan Rafał Trzaskowski bierze do swojego otoczenia mojego byłego współpracownika, to widocznie ta ławka jest bardzo krótka, tak?, u niego (śmiech). To specyficzne. Powiedziałbym tak: dobrze, każdy jest kowalem swojego losu. Więc spokojnie.

Ale strasznie się rozjechaliście, jeśli chodzi o sympatie. Pan popiera Pana Nawrockiego, Pan Siewiera – Pana Trzaskowskiego. Jak to było możliwe, że razem współpracowaliście? Różnice polityczne nie przeszkadzały Wam we współpracy?

Myśmy współpracowali w sprawach bezpieczeństwa przede wszystkim. Ja mam – mimo wszystko – nadzieję, że jeżeli chodzi o sprawy bezpieczeństwa, to w tej chwili głos sceny politycznej w Polsce jest jeden. I to nie ma specjalnego znaczenia, czy to jest obóz Platformy Obywatelskiej i Rafała Trzaskowskiego…

I tak, i nie, Panie Prezydencie. I tak, i nie.

…czy to jest obóz Prawa i Sprawiedliwości. Głos jest jeden: że trzeba zwiększać wydatki na obronność, że trzeba modernizować polską armię, że trzeba realizować zakupy, że programy, które zostały rozpoczęte, muszą być utrzymane, że trzeba rozważać nowe programy, że trzeba budować nasz potencjał militarny. To jest głos jeden – i wszyscy o tym przekonują: zarówno Premier, jak i inni.

To prawda. Ale w sprawie przyjęcia Ukrainy do NATO już jest fundamentalna różnica między Rafałem Trzaskowskim a Karolem Nawrockim.

Ale to jest zupełnie inna kwestia. To jest kwestia przyszłości.

To jest sprawa nieistotna?

Jest też tutaj różnica pomiędzy kandydatem Rafałem Trzaskowskim a Prezydentem Donaldem Trumpem. Więc ja bym tutaj bardzo spokojnie do tego podchodził.

Panie Redaktorze, powiedzmy sobie szczerze: jeżeli Stany Zjednoczone nie zgodzą się na przyjęcie Ukrainy do NATO, to Ukrainy nie będzie w NATO. No nie oszukujmy się.

A dzisiaj – Pana zdaniem – w perspektywie miesięcy czy kilku lat nie ma na to szans?

Panie Redaktorze, ja powiem tak: ja uważałem kwestię otwarcia Ukrainie drogi do NATO za bardzo dobry chwyt w prowadzeniu negocjacji z Rosją. Uważałem, że otwarcie drogi Ukrainie do NATO będzie pewnym gestem politycznym wobec Rosji pokazującym determinację Sojuszu Północnoatlantyckiego i pokazującym także Rosji to, że Rosja nie będzie NATO dyktowała, kto może być członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, z kim NATO może się bratać, a z kim – nie. Ale to jest kwestia pewnej taktyki politycznej, tak? Ja byłem i jestem zwolennikiem takiej taktyki politycznej. Ktoś może być zwolennikiem innej taktyki politycznej w tym zakresie.

Najważniejsze są tutaj decyzja i przekonanie w moim przeświadczeniu – samych Ukraińców i władz ukraińskich. To jest jakby kwestia fundamentalnie ważna.

À propos – jak Pan ocenia piwo wypite przez Sławomira Mentzena z Rafałem Trzaskowskim i Radkiem Sikorskim?

(śmiech) Wie Pan, wczoraj czytałem tłumaczenia Pana Przewodniczącego Sławomira Mentzena w tej kwestii. Gęsto się tłumaczył, pisząc, że panowie – po pierwsze – oświadczyli mu, że właśnie jadą do jego pubu. Po drugie – dowiedział się, że w tym pubie już siedzi Minister Sikorski. No i – jak sam stwierdził – jako właściciel poczuł się zobowiązany, żeby również tam być.

Więc można powiedzieć tak: no to panowie bardzo sprytnie, instrumentalnie potraktowali swojego młodszego kolegę, byłego kontrkandydata w wyborach prezydenckich. Krótko mówiąc: trochę go wykiwali.

Wykiwali?

Tak to wynikało z tego tłumaczenia.

Co jest złego w wypiciu piwa nawet z przeciwnikiem politycznym?

Wielu chyba zwolenników i kolegów z Konfederacji – z ugrupowania Pana Sławomira Mentzena – uważa, że po prostu z takimi ludźmi do piwa się nie siada.

Pan by usiadł do piwa z Donaldem Tuskiem i Radosławem Sikorskim?

Nie mam tego problemu. Aczkolwiek do piwa, to niekoniecznie. Do stołu – tak, jeżeli trzeba byłoby rozmawiać. Nie są to moi koledzy.

Panie Prezydencie, co czeka Polskę w razie zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego? I jaki scenariusz Pan przewiduje w razie zwycięstwa Karola Nawrockiego?

Ja przede wszystkim uważam to, co powiedziałem na wstępie: potrzebny nam jest Prezydent, który będzie prezentował faktycznie patriotyczną postawę. Dla mnie patriotyczna postawa to miłość ojczyzny – oczywiście – po pierwsze. Ale także i rozumienie jej spraw. Rozumienie tego, co jest dla Polski ważne. A dzisiaj dla Polski jest bardzo ważne to, żebyśmy sami decydowali o swoich najważniejszych sprawach – i to ma fundamentalne znaczenie. Żeby nam nie narzucano tego, co mamy robić. Żebyśmy nie dawali sobie odebrać ważnych dla nas kierunków rozwojowych, ważnych dla nas inwestycji.

Mnie bardzo niepokoi to, że takie wielkie inwestycje, jak Centralny Port Komunikacyjny, jak budowa elektrowni jądrowej we współpracy z firmami ze Stanów Zjednoczonych, jak rozbudowa polskich portów – że te inwestycje zostały spowolnione czy wręcz przyblokowane. Bo takie są fakty. I to są zjawiska bardzo niepokojące. Bo łatwo jest wskazać, komu na rękę jest to, żeby te inwestycje nie były u nas prowadzone.

Panie Prezydencie, a może trzeba dać szansę obecnej koalicji rządzącej, żeby w Pałacu Prezydenckim miała Prezydenta ze swojego obozu, tak jak to było w przypadku Prawa i Sprawiedliwości? Pan był członkiem PiS–u, ta współpraca była. Może warto, żeby pełną odpowiedzialność wziął jeden obóz polityczny?

A ja uważam, że należy przede wszystkim dać szansę Polsce. I proszę, żeby wyborcy to zrobili.

No dobrze, ale uważa Pan, że byłoby coś złego, gdyby Trzaskowski z Tuskiem pracowali na rzecz potęgi Polski?

Wie Pan, Donald Tusk już raz pracował przez niecałe osiem lat, bo potem poszedł sobie do Brukseli na bardziej lukratywne stanowisko, większe pieniądze dające. Zostawił tutaj Polskę i rządzenie Polską. Może poniekąd na szczęście. Dlatego że podniósł Polakom wiek emerytalny wbrew swoim zobowiązaniom wyborczym, łamiąc kręgosłupy i łamiąc swoje zobowiązania. Bo doprowadził do likwidacji niektórych gałęzi naszego przemysłu, co wtedy głośno wykrzykiwano na ulicach, jak choćby kwestia polskich stoczni – przypominam. Bo niewiele brakło, a polskie Azoty zostałyby sprzedane rosyjskiemu oligarsze. Wtedy osobiście – jako poseł – walczyłem o to, żeby tak się nie stało. Więc to nie był dla Polski zbyt dobry czas.

Rafał Trzaskowski wczoraj porównał siebie i Pana. Powiedział, że Pan podpisuje wszystko, co Panu daje do podpisu Jarosław Kaczyński. A on – jako Prezydent – nie będzie podpisywał wszystkiego. Czy nie potrzeba nam bardziej asertywnego Prezydenta, Panie Prezydencie?

To powinien się jeszcze Pan Rafał Trzaskowski nauczyć liczyć. Życzę mu, żeby był tak skutecznym Prezydentem Warszawy, jak ja byłem i jestem skutecznym Prezydentem Rzeczypospolitej, jeżeli chodzi o trzymanie pewnej stałej i niezmiennej linii politycznej i realizację swoich zobowiązań wobec wyborców. Bo to było dla mnie najważniejsze. Ja się zobowiązałem do określonych działań wobec moich wyborców, oni mi zaufali. Wybrali mnie, wygrałem te wybory. I spokojnie, i konsekwentnie realizowałem ten program i realizuję go nadal, i będę go realizował do samego końca swojej prezydentury – do 6 sierpnia.

Kto jest faworytem tych wyborów – Trzaskowski czy Nawrocki?

Mam nadzieję, że faworytem tych wyborów przede wszystkim jest Polska. I to, co powiedziałem: najważniejsze polskie sprawy. Ja tylko apeluję do moich rodaków, żeby wzięli udział w tych wyborach, żeby szli do tych wyborów, żeby zrealizowali ten – dla mnie osobiście – obywatelski obowiązek. Nie prawo tylko, ale także i obowiązek. I proszę, żeby iść do wyborów.

Ale ludzie mają prawo też powiedzieć, że uważają wszystkich polityków za nieudaczników. Mogą nie pójść na wybory.

Ale Polska jest bardzo ważna. I w tym wszystkim przede wszystkim Polska się liczy.

Panie Prezydencie, to teraz – jeśli Pan pozwoli – seria pytań od naszych słuchaczy.

Pani Anna pyta: „Panie Prezydencie, czy jako katoliczka powinnam zagłosować na osobę, która oszukała dziadka na mieszkanie, była kibolem i nadal pochwala i szczyci się ustawkami, w których są okaleczani policjanci i inne służby, która w trakcie debaty zażywa używki, czy też mam zostać w domu?”. Co by Pan poradził Pani Annie?

Ja bym poradził, żeby Pani Anna wzięła sobie jakieś opracowanie, które mówi o tym, co tak naprawdę jest ważne. A może po prostu wystarczy wziąć 10 przykazań i zobaczyć, co tam jest napisane. Bo to jest jak gdyby podstawowy wyznacznik prawd i praw naszej wiary. Naszej – bo przecież też jestem katolikiem. I wtedy będzie umiała powiedzieć, który z kandydatów naprawdę pilnuje tych najważniejszych spraw.

Zorganizowana Grupa Hejterska – tak się nazywa nasz słuchacz. „Ustawa o jawności cen nieruchomości została jednogłośnie przegłosowana przez Sejm i Senat i złożona do podpisu przez Pana Prezydenta. Czy Pan Prezydent ją podpisze?”.

Każdą ustawę analizuję z osobna. Przyzwyczaiłem się już do tego, że bardzo często coś – zwłaszcza ostatnio – co ma bardzo ładny tytuł, wewnątrz zawiera rozwiązania, które z punktu widzenia interesu Polaków i Polski są nie do przyjęcia. I w związku z tym nie mogę się na nie zgodzić.

Chyba wszyscy mają prawo do tego, żeby ceny były widoczne?

Ale tu nie wiem jeszcze, Panie Redaktorze, co jest w tej ustawie. I dlatego – ponieważ jeszcze nie upłynął termin dla Prezydenta do podjęcia decyzji – proszę wybaczyć, ale cały czas dla mnie ten czas na podjęcie decyzji biegnie. I prosiłbym, żeby mi to prawo do podjęcia decyzji we właściwym terminie zostawić. Prawo i obowiązek zarazem – z jednej strony.

Natomiast Zorganizowana Grupa Hejterska, to… Nie będę tego komentował.

Ma prawo do pytań, tak? Każdy ma prawo pytać.

OK, kolejne pytanie. Mirosław Różański, generał, też słuchacz Radia Zet: „Dlaczego nie zadbał Pan Prezydent o ład w dokumentach doktrynalnych traktujących o bezpieczeństwie? W 2020 roku wydał »Strategię bezpieczeństwa narodowego«, a w 2018 roku »Polityczno–strategiczną dyrektywę obronną«. To tak, jakby wydać rozporządzenie, a potem ustawę”.

Pan Generał Różański – zwolennik tego, aby polskie wojska de facto nie stacjonowały po wschodniej stronie Wisły; bo to był jeden z powodów, dla których się rozstaliśmy; ja uważałem zresztą, tak jak i ówczesny Minister Obrony Narodowej, że trzeba bronić całego terytorium Polski i polskie wojska powinny w związku z tym być wszędzie, a nie ustawiać obronę na linii Wisły – Pan Generał dobrze wie, o czym mówi.

I dobrze wie o tym, że bez współdziałania tutaj z rządem wydanie sprawnie takich dokumentów przez Prezydenta Rzeczypospolitej jest niemożliwe, ponieważ Prezydent Rzeczypospolitej – owszem, jest zwierzchnikiem sił zbrojnych – ale w okresie pokoju wykonuje to zwierzchnictwo za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej. A to znaczy, że także w sprawach tych dokumentów bez aktywności Ministra Obrony Narodowej i bez uzgodnienia z nim treści tych dokumentów tak naprawdę Prezydent Rzeczypospolitej nic nie może zrobić. Może to brzmi dla niektórych rozczarowująco, ale taka jest prawda.

I myśmy już konsultowali te dokumenty z Ministerstwem Obrony Narodowej, ale w ostatnim czasie były tam takie zapisy, które były nie do przyjęcia również z punktu widzenia zgodności z prawem i zgodności z polską konstytucją. Dlatego też Ministerstwo musi robić tam poprawki w tych propozycjach.

Bronisław Duda – nie wiem, czy to rodzina, czy tylko zbieżność nazwisk.

Nie znam, ale miło mi.

„Czy żałuje Pan nominacji Antoniego Macierewicza na Ministra Obrony?”.

Nie żałuję. Z bardzo prostej przyczyny. Uważam, że niezwykle ważnym elementem dorobku Ministra Antoniego Macierewicza – wręcz, powiedziałbym, fundamentalnym – są Wojska Obrony Terytorialnej w takim kształcie, w jakim one powstały. To jest jego wielka zasługa.

Ale Pan go zdymisjonował.

Ale w międzyczasie zdążył je stworzyć. I trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby tych wojsk dzisiaj nie było, jak my byśmy dzisiaj zwiększali liczebność naszej armii. A poza tym to są niezwykle – podkreślam jeszcze raz – niezwykle wartościowi ludzie; ci, którzy się zgłaszają i służą w Wojskach Obrony Terytorialnej. To jest wielka zasługa Ministra Antoniego Macierewicza. On podjął na siebie to zadanie i on je zrealizował, za co mu wielka chwała.

Ewa pyta: „Co Pan Prezydent – jako zdeklarowany kibic piłkarski – myśli o kibolach i kibolskich ustawkach, które często kończą się interwencjami policji, obrażeniami, a bywa, że i śmiercią, o czym co jakiś czas donoszą media”.

Kurczę, Panie Redaktorze, muszę się przyznać, że jako taki nastoletni chłopak jeszcze w latach 80. sam bywałem na stadionie Cracovii – tam, na najbardziej takim ognistym sektorze, w punkcie bardzo zapalnym. No cóż…

Ale bił się Pan?

Nie, nie biłem się. Ale byłem w miejscach, gdzie się bito (śmiech).

No to jak się jest w miejscach, w których się bije, to się chyba bije? Bo przecież nie można stać, bo można dostać.

Ja – na szczęście – się nie biłem, ale byłem wtedy jeszcze bardzo, bardzo, bardzo młody, bardzo byłem wcześnienastoletni i inni po prostu byli dużo silniejsi ode mnie, dlatego nie uczestniczyłem w bijatykach. Ale widziałem je z bliska i byłem tam. I wielu moich kolegów…

Ale czy bijatyki są OK? Bo często ranni są policjanci.

Nie, nie są OK, Panie Redaktorze. Ale wszyscy wiedzą, że chłopcy – a zwłaszcza chłopcy tacy mocni, męscy – jak są młodzi, to lubią się poszarpać i zachowują się trochę jak takie małe niedźwiadki, tak?, czy małe tygrysy. No po prostu walczą ze sobą, tak? I nie jest to nic nadzwyczajnego.

Ale w ogóle Pan się bił w szkole na przykład z kolegami?

Biłem się. Oczywiście, że się biłem. O rany, no!

Ale kto wygrywał?

Różnie bywało.

Dostawał Pan też?

A też się zdarzyło. Pewnie, że tak.

A, OK. Adrian: „Patrząc na swoje 10 lat jako Prezydent, czy są jakieś decyzje, których by Pan nie podjął, albo – z dzisiejszej perspektywy – zachowałby się Pan inaczej? Jeśli tak, to jakie konkretnie te decyzje?”.

Nie. Ważne decyzje – te rzeczywiście ważne i te powszechnie znane, i te krytykowane, i te przez innych chwalone, ale te, które są takie najbardziej spektakularne – żadnej z nich nie podjąłbym inaczej ani bym nie zmienił. Wszystko bym zrobił jeszcze raz dokładnie tak samo, jak zrobiłem.

Naprawdę wszystko?

Tak, wszystko. Zdecydowanie wszystko.

Nie popełnił Pan żadnego błędu?

W tych poważnych sprawach – żadnego.

A kwestia nominacji sędziów na początku Pańskiej prezydentury? Do dzisiaj wiele osób mówi, że złamał Pan konstytucję.

Zrobiłbym dokładnie to samo. I absolutnie w żadnym punkcie konstytucja nie została złamana. To są bzdury kompletne.

Iluś tam profesorów prawa konstytucyjnego twierdzi inaczej, Panie Prezydencie.

To oni złamali prawo. To oni złamali prawo, Panie Redaktorze, w czasie, kiedy zmieniali ustawę o Trybunale Konstytucyjnym; w czasie, kiedy wybierano sędziów na zapas w obecności ówczesnego Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, Profesora Rzeplińskiego, który udawał wtedy, że wszystko jest w porządku. Podczas gdy i on, i jego współpracownicy w Trybunale Konstytucyjnym – też Profesorowie – doskonale wiedzieli, że prawo jest łamane w tej chwili i mieli tego pełną świadomość.

Panie Prezydencie, ostatnie pytanie naszego słuchacza. Mentos: „Dlaczego przez tyle lat swoich rządów nie wprowadził Pan PIT–u 0 proc. dla rodzin z dwójką i więcej dzieci? Nie uważa Pan, że poziom dzietności w Polsce to jeden z naszych największych problemów?”.

Dobre pytanie i ważne zadanie na przyszłość. Biorę to na siebie.

Ale jest Pan w stanie jeszcze spełnić to zadanie?

Com powiedział, powiedziałem.

Dwa miesiące ma Pan prezydentury. To nie jest Pan w stanie wprowadzić tego.

Prezydentury (śmiech).

To co, zamierza Pan dalej być w polityce?

A kto powiedział, że nie.

A, to ciekawe. To co Pan zamierza robić po 6 sierpnia?

To zobaczymy.

Ale nie ma Pan już…? Nie podjął Pan decyzji?

Zamierzam zawsze być do dyspozycji Rzeczypospolitej. Bo myślę, że to w jakimś sensie już jest moje przeznaczenie, tak?, żeby po prostu służyć Polsce wtedy, kiedy jest taka potrzeba i kiedy moi rodacy też uważają, że taka potrzeba jest.

Dopuszcza Pan możliwość bycia Premierem?

Dopuszczam wiele różnych możliwości. Na różne sposoby można służyć Polsce.

Czyli pozostanie Pan w polityce, nie będzie Pan na emeryturze?

Będę na emeryturze, ale przecież są różne sytuacje, tak? Są sytuacje takie, że wtedy, kiedy jest potrzeba, to się wraca. Wincenty Witos na przykład wracał wielokrotnie.

Czyli Andrzej Duda może wrócić.

Oczywiście, że tak.

Ale na stanowisko Prezydenta już nie, bo konstytucja na to nie pozwala.

No nie. Oczywiście, że nie. I nie biorę w ogóle pod uwagę takiej możliwości. Tutaj absolutnie są przewidziane dwie kadencje i ja te kadencje dzięki decyzji moich rodaków, wyborców zrealizowałem. Dziękuję za ten wielki zaszczyt. Kończę swoją prezydencką misję. Ale prezydencka misja to nie jest jedyna misja, jaką można w Polsce i dla Polski realizować.

Ale chciałby Pan pełnić misję Premiera? Uważa Pan, że Premier w naszym systemie politycznym ma więcej władzy niż Prezydent? To oczywiste.

Panie Redaktorze, ja powiem tak: to nie jest kwestia chciejstwa. To jest kwestia tego, jakie jest wyzwanie, które trzeba zrealizować. Ja zawsze byłem i jestem człowiekiem wyzwań. Jeżeli jest zadanie do wykonania dla Polski i inni uważają, że jesteś potrzebny, to ja się staram takie zadanie i wyzwanie podejmować.

Czyli jeżeli ktoś Panu zaproponuje tekę Premiera, to Pan się poważnie zastanowi.

Na pewno się poważnie zastanowię.

Panie Prezydencie, jak państwo powinno zareagować na informację Wirtualnej Polski o możliwym nielegalnym finansowaniu kampanii?

Powinny być takie rzeczy badane. Są w Polsce odpowiednie służby i odpowiednie instytucje, które mają ku temu stosowne kompetencje – nie tylko uprawnienia, ale również i obowiązki.

Czyli co – tym powinna się zająć prokuratura?

Powinny się tym zająć odpowiednie instytucje. Te instytucje wiedzą, że powinny się tym zajmować. Mam nadzieję, że się tym zajmują. Ja także skierowałem tutaj odpowiednie pisma.

Pana zdaniem – wybory są uczciwe? Może być problem ze stwierdzeniem ważności wyborów prezydenckich?

Nie wiem, zobaczymy. Nie ja podejmuję decyzję. Nie Prezydent podejmuje decyzję w sprawie ważności wyborów prezydenckich. Wszyscy wiedzą, że jest kilka takich problemów, które zresztą trwają już od dawna. Jak choćby kwestia finansowania partii politycznych – szans w związku z tym, jeżeli chodzi o prowadzenie kampanii itd., itd. Problemów jest cały szereg.

Czy podjął już Pan decyzję o pozbawieniu odznaczenia Pani Jolanty Lange vel Gontarczyk, która w latach 80. inwigilowała Księdza Blachnickiego? Taka petycja dotarła do Pana na początku kwietnia.

Tak, petycja do mnie dotarła. Badamy tę sprawę. W odpowiednim momencie zostanie podjęta decyzja. To jest na moim stole.

Panie Prezydencie, to na koniec krótka piłka, czyli poproszę o odpowiedzi „tak” albo „nie”, jeśli to jest – oczywiście – możliwe.

Politycy powinni częściej wychodzić ze sobą na piwo. Tak czy nie?

Powiedzmy: uważam, że powinni rozmawiać, tak? Uważam, że powinni rozmawiać. Niekoniecznie to muszą być rozmowy przy piwie. Mogą to równie dobrze być rozmowy przy kawie. Ale powinni ze sobą rozmawiać.

Nawrocki to najlepszy kandydat, na jakiego mogło postawić Prawo i Sprawiedliwość. Tak czy nie?

Myślę, że tak.

Trump doprowadzi do pokoju na Ukrainie. Tak czy nie?

Mam nadzieję, że tak.

Ale nie jest Pan pewien.

A kto jest pewien?

Żal odchodzić z Pałacu. Tak czy nie?

Nie. Nie, nie. Zadanie wykonane i mam głęboką satysfakcję.

Co Pan będzie robił 7 sierpnia, czyli za dwa miesiące i 11–12 dni? Co Pan zrobi w pierwszym dniu jako były Prezydent?

Nie wiem. Może pojadę w góry… Zobaczę.

Ale w jakie – w polskie czy w Alpy?

Nie no – w polskie, tak. Już będę wtedy w Krakowie. Więc może się wybiorę – nie wiem – w Gorce, może w Beskid Sądecki, może Wyspowy.

Może Orla Perć?

Nie, nie, nie. W Tatry raczej nie. Straszny tłok w lecie jest w Tatrach. Raczej preferuję takie spokojniejsze miejsca.

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie, za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Naszym gościem – gościem Radia Zet – był dzisiaj Prezydent Andrzej Duda. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

Miłego dnia.

Dziękuję.

Dziękuję.

Może Cię zainteresować Prezydent w Radiu Zet