Menu rozwijane

26 kwietnia 2025

Agnieszka Milczarz, Telewizja Polsat: Witam Państwa, gościmy dzisiaj w Ambasadzie Polski przy Stolicy Apostolskiej, a moim i Państwa gościem jest Prezydent Andrzej Duda. Dzień dobry, Panie Prezydencie!

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Pani Redaktor! Witam naszych widzów.

Panie Prezydencie, spotykamy się w niezbyt radosnych okolicznościach. 1,5 miliarda katolików na całym świecie pożegnało dzisiaj swojego duchowego przywódcę. Dla Włochów to był ktoś prawie jak z rodziny, z sąsiedztwa. A dla Pana osobiście? Jakiego Papieża Franciszka Pan pożegnał?

Powiem tak: znałem Ojca Świętego Franciszka, miałem sposobność 6–krotnie z nim rozmawiać, więc mam wśród papieży do niego z tego punktu widzenia szczególny stosunek, bo znałem go osobiście. Niestety nie znałem naszego Ojca Świętego, św. Jana Pawła II, nie miałem nigdy, mimo że jestem krakowianinem, nie miałem nigdy tej przyjemności, żeby móc z nim porozmawiać. Bardzo nad tym ubolewam, ale no tak się życie potoczyło.

Natomiast Ojca Świętego Franciszka rzeczywiście spotykałem wielokrotnie. Począwszy od tego, że był, mogę powiedzieć, moim gościem, w Krakowie, kiedy przyjechał do nas na Światowe Dni Młodzieży i bardzo miło rozmawialiśmy. Wcześniej mieliśmy spotkanie tutaj w Watykanie, kiedy przyjechałem się przedstawić Ojcu Świętemu po wyborze na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej, no i później wielokrotnie się widzieliśmy. Także tych rozmów mieliśmy bardzo dużo. Miałem się żegnać z Ojcem Świętym Franciszkiem teraz, pod koniec marca byliśmy tutaj z oficjalną wizytą, wcześniej zaplanowaną, niestety ta choroba uniemożliwiła nam audiencję i spotkanie moje z Ojcem Świętym. Spotkałem się z kardynałem Parolinem.

Powiem tak: uśmiecham się smutno, bo żal mi bardzo z tego powodu, że Ojciec Święty odszedł, chociaż wiem, jako chrześcijanin i jako katolik, że odszedł do Domu Ojca, więc przeszedł do lepszego życia. Stąd ta uroczystość dzisiaj, jak można było zauważyć, nie była jakąś uroczystością rozpaczy, nie – ona była podniosła, ona była refleksyjna, ale nie była uroczystością nacechowaną jakąś tragedią, bo odejście Papieża, odejście Ojca Świętego jest przejściem do lepszego życia. Wszyscy uczestnicy modlący się w to wierzą. Natomiast dla mnie jedna rzecz była ważna, jak znałem Ojca Świętego – to, że mógł się pożegnać z wiernymi. To, że w zasadzie w przeddzień odejścia jeszcze wyjechał na Plac św. Piotra, jeszcze uścisnął ręce ludzi, jeszcze mógł te dwa czy trzy słowa, tyle ile dał radę, tyle mógł powiedzieć. Ale przede wszystkim, że wśród nich był, bo Ojciec Święty Franciszek lubił ludzi i troszczył się o ludzi.

Może Cię zainteresować Pożegnanie Papieża Franciszka Andrzej Duda dla Polsat News: Ojciec Święty troszczył się o ludzi

To była chyba jego największa troska, właśnie ta kwestia miłosierdzia, niesienia wsparcia tym w trudniejszej sytuacji. Właściwie cały jego pontyfikat był tym nacechowany. Może to w jakimś stopniu wynikało z tego, gdzie przeżył swoje życie, w Ameryce Południowej, gdzie ta kwestia biedy jest bardzo szczególna. To jest inny sposób patrzenia na świat niż u nas w Europie. Wielu się dziwiło, że Ojciec Święty ma tak skrajne momentami podejście, ale to było jego wielką wartością i było taką jego cechą charakterystyczną. Dlatego ucieszyłem się, że mógł chociaż w tym ostatnim momencie właściwie swojego życia, czego przecież nikt nie przewidywał, jednak być jeszcze i spotkać się z wiernymi, uśmiechnąć się do ludzi i zobaczyć ich uśmiechy i zobaczyć ich radość z tego, że widzą Papieża, który przecież tuż–tuż wcześniej był bardzo ciężko chory. Wielu już przewidywało, że może odejść, a tymczasem Ojciec Święty wrócił i jeszcze dał radę to spotkanie odbyć i to jest dla mnie duża satysfakcja osobiście.

Panie Prezydencie, sześć audiencji Papieża Franciszka – jak ważna dla niego była Polska?

Ważna. Pamiętał o Polsce i zawsze zwracał uwagę, zawsze mnie pytał o to, jak nam idzie, jak sobie radzimy, jak wygląda kwestia poziomu życia w Polsce. Wiec mówiłem mu o tych reformach, które razem z rządem Zjednoczonej Prawicy wprowadzaliśmy: o „500+”, które dzisiaj jest „800+”, o tej całej polityce prorodzinnej, którą realizowaliśmy, o obniżeniu wieku emerytalnego. Mówiłem, że ludzie są usatysfakcjonowani, o tym, że się staramy, żeby tak poprawić warunki życia w Polsce, żeby ludzie przestali wyjeżdżać, a ci, którzy wyjechali za granicę, żeby do Polski wracali. Więc to były takie kwestie, o których rozmawialiśmy z Ojcem Świętym przez te pierwsze lata za każdym razem, a potem kwestia wojny na Ukrainie, rosyjskiej agresji, uchodźców. Tego, jak sobie radzimy z tymi milionami uchodźców, jak wygląda ta kwestia społecznie, czy ludzie umieją jakoś przyjąć tych przybyszów, czy to się społecznie jakoś układa. To były te kwestie, które bardzo troszczyły Ojca Świętego i zawsze bardzo dużo o to pytał.

No właśnie – a czy to nie będzie jednak rysa na pontyfikacie Papieża Franciszka? Dzisiaj słyszeliśmy, że budował mosty, nie budował murów, ale jednak nie potępił nigdy jednoznacznie agresji Rosji na Ukrainę. Pytam, czy to będzie rysa?

To też trzeba brać pod uwagę, że Ojciec Święty oczywiście jest postacią polityczną, ale jest też głową Kościoła katolickiego, a podstawą wiary jest to, żeby miłować także i nieprzyjaciół swoich. A miłować to znaczy jednak mimo wszystko również i starać się nie mówić o nich źle, szukać możliwości porozumienia. Myślę, że ta postawa, którą prezentował Ojciec Święty i jego otoczenie, tym w głównej mierze była nacechowana, żeby nie eskalować, nie prowadzić do eskalacji, że gdzieś muszą być te  miejsca na świecie, które starają się podchodzić w taki sposób zdystansowany. Że musi być takie miejsce jakieś, żeby obie strony wiedziały, że mają szansę tam przyjechać, że to nie jest miejsce, w którym będą potępione, z góry potępione, żadna z nich.

Wojna jest straszna i wiadomym jest, że na wojnie niestety jest też wiele okrucieństwa. Jedno jest wyrządzane z premedytacją, inne czasem dzieje się przez przypadek, przez wypadek. Ci, którzy są winni zbrodni, powinni za nie odpowiedzieć, ale musi być też jakieś miejsce, do którego można przybyć i w którym można znaleźć ostoję, usiąść i rozmawiać, bo bez tego wojny nie da się zakończyć. Jeżeli takiego miejsca nie będzie. Myślę, że o to Ojcu Świętemu chodziło, że chciał właśnie tego, żeby Stolica Apostolska była takim miejscem, gdzie jednak nawet ten najgorszy zbrodniarz może przyjechać – nie to, że znajdzie w nim azyl, nie to, że będzie miał tutaj sojusznika, nie – ale, że to nie jest miejsce, w którym zostanie z gruntu potępiony, w którym brama jest dla niego zamknięta.

Właśnie, Panie Prezydencie, konklawe przed nami – jaki powinien być następny papież, patrząc na tę globalną politykę?

(Śmiech) To nie jest, Pani Redaktor, moja decyzja, ja nie wybieram Ojca Świętego, tak samo, jak się śmieję, że nie wybieram prezydentów w innych krajach, bo głosuję u nas i u nas będę wybierał prezydenta już niedługo, ale Ojca Świętego nie…

Panie Prezydencie, wejdę w słowo, bo widział się Pan wielokrotnie z kardynałem Parolinem, Sekretarzem Stanu, przy okazji właśnie audiencji, a kardynał Parolin jest wymieniany wśród papabili. Pytam o wytrawną osobę, dyplomatę – czy to powinien być dyplomata, czy tylko przywódca duchowy?

Oczywiście dobrze jest, jeżeli to jest ktoś, kto ma również takie trochę kwalifikacje polityczne, no bo to jest mimo wszystko funkcja też i polityczna w jakiejś mierze. Choćby dlatego, że jest głową Państwa Watykańskiego, ale tak naprawdę jest wielkim światowym przywódcą. Przede wszystkim to musi być człowiek wielkiego ducha. To jest najważniejsze i tutaj trzeba kogoś dosyć dobrze znać, żeby wiedzieć, co w tym zakresie sobą reprezentuje i stąd mówię, że ja się nie podejmuję takiej oceny, bo do tego, żeby być rzeczywiście głową Kościoła katolickiego, papieżem, trzeba mieć specyficzne kwalifikacje i cechy. Dlatego wybierają kardynałowie, ponieważ oni się wielokrotnie spotykają, oni się nawzajem znają, ich nie jest tak bardzo wielu i w związku z czym można powiedzieć niektórzy znają się nawet doskonale, od dziesięcioleci się znają, w związku z powyższym umieją spośród siebie wyłonić tego, który jest najbardziej godny.

Ostatnie pytanie, Panie Prezydencie. W cieniu dzisiejszego pogrzebu Papieża Franciszka również były spotkania na szczycie – czy Pańskim zdaniem można mieć nadzieję, że coś z tych spotkań wyniknie dobrego dla konfliktu między Rosją a Ukrainą?

Wie Pani, poza tym, że jestem politykiem i staram się twardo stąpać po ziemi, jestem też człowiekiem wierzącym, modlę się i wierzę w moc modlitwy, też w opiekę Opatrzności. Patrzyłem dzisiaj na ten obrazek rozmowy Prezydenta Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim w Bazylice św. Piotra, w tej wielkiej przestrzeni, niezwykłej przestrzeni Bazyliki św. Piotra – dwóch przywódców siedzących na stołkach w tej pustej, wielkiej przestrzeni i rozmawiających w tym świętym miejscu, gdzie spoczywają szczątki doczesne św. Piotra, gdzieś na dole, pod Bazyliką, gdzie spoczywają święci papieże, m.in. nasz św. Jan Paweł II. Mam nadzieję, że tam jest taki specyficzny Duch, który może natchnąć do znalezienia nowych rozwiązań i nowych pomysłów, które pomogą zakończyć tę wojnę.

Dla mnie najważniejszy jest interes Polski i Polaków. Jest w interesie Polski i Polaków, żeby ta wojna się zakończyła sprawiedliwym pokojem, który da nam także spokój, który nam także da gwarancję spokoju i pokoju, żebyśmy się mogli rzeczywiście spokojnie rozwijać, nie bojąc się tego, że ktoś nas napadnie. Oczywiście my musimy zrealizować swoje zadania, my musimy skończyć modernizację naszej armii, doprowadzić tę armię do należytego stanu, jeżeli chodzi i o wyposażenie, i jeżeli chodzi o liczebność, dlatego wydajemy prawie 5% naszego PKB na obronność. I wierzę w to, że uda nam się ten proces rozpoczęty za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy i zdynamizowany wtedy dokończyć konsekwentnie, bo to jest fundamentalnie ważne. Ale to jest też kwestia rozwoju gospodarczego, podnoszenia naszego poziomu życia, żebyśmy mogli to robić, musimy mieć ku temu również i odpowiednie warunki w naszym otoczeniu. To tutaj jednoznacznie pokazuje, że jest w naszym interesie, aby ta wojna się skończyła, aby jej nie było.

Prezydent Andrzej Duda był moim i Państwa gościem. Dziękuję Panie Prezydencie.

Dziękuję bardzo.