Menu rozwijane

01 kwietnia 1997
Panie Marszałku Sejmu, Panie Marszałku Senatu, Szanowni Członkowie Zgromadzenia Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej, Szanowni Państwo! W tak niezwykłym momencie, jak ten, który teraz przeżywamy można nawiązując do Adama Mickiewicza, powiedzieć: "o tyle poprawicie dusze wasze, o ile poprawicie prawa wasze". Przed chwilą dokonała się rzecz historyczna. Decyzją tu zebranych zakończony został parlamentarny etap tworzenia nowej ustawy zasadniczej. Idea konstytucji to jeden z najważniejszych czynników określających świadomość zbiorową i pamięć Polaków. Od uchwalenia przez Sejm Wielki w 1791 roku "Ustawy Rządowej" wywodzić można nowoczesne pojęcie narodu polskiego. Przez ponad dwa stulecia dzieło Sejmu Wielkiego było punktem odniesienia dla naszego patriotyzmu i poczucia tożsamości narodowej. W naszej konstytucyjnej tradycji są też słowa konstytucji Księstwa Warszawskiego: "Znosi się niewola. Wszyscy obywatele są równi przed obliczem prawa" oraz fakt, że napisana przez polskich patriotów konstytucja Królestwa Kongresowego była najbardziej demokratyczna w ówczesnej Europie. Dziedziczymy również wielkie przesłanie ponadpartyjnego kompromisu z marca 1921 roku. Nie zapominamy też o Konstytucji Kwietniowej z 1935 roku, która jakkolwiek uchwalona w sposób budzący wątpliwości, przeniosła ideę niepodległej Rzeczypospolitej przez lata wojny i niepełnej suwerenności. ?My Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej? ustanawiając Konstytucję ?pragniemy na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność?. Te słowa uroczystego wstępu do właśnie uchwalonej Konstytucji mają dla Polaków szczególne znaczenie. Niczym w pamiętnym maju 1791 roku możemy dziś powiedzieć, że wykorzystaliśmy dziejową chwilę, "która nas samym sobie wróciła". Polska jest dziś państwem demokratycznym i stabilnym. Z sukcesem przebiega transformacja gospodarcza. Oczywistą normą w życiu politycznym stały się procedury demokratyczne. Władza nie jest przypisana do jednego politycznego obozu. Zmiany ugrupowań rządzących i osób na wysokich stanowiskach państwowych są efektem, wyrażonej w wyborach, woli narodu i odbywają się w sposób regulowany prawem. To są zdobycze, których Polakom nikt już nie odbierze. Wymagają one jednak konstytucyjnego umocnienia i potwierdzenia. Na porządek konstytucyjny w Polsce składały się do dzisiaj normy różnej jakości i pochodzące z różnych czasów. Część z nich jest już całkowicie przestarzała. Od historycznego przełomu roku 1989 podjęte zostały trzy próby sformułowania nowej konstytucji dla nowej demokratycznej Polski. Dwie pierwsze nie przyniosły powodzenia. Umożliwiły nam jednak zdobycie odpowiednich doświadczeń. Mogliśmy przygotować tekst lepszy i dojrzalszy, uwzględniający dobre i złe doświadczenia pierwszych ośmiu lat transformacji. Polsce potrzebna jest konstytucja. Taka konstytucja, która jest dziełem kompromisu elit politycznych, której normy i wartości akceptowane są przez naród. Konstytucja tyle jest warta, ile znajduje się w niej sprawdzalnych i wykonalnych norm prawnych. Ważne jest zwłaszcza, aby przez lata, przez dziesięciolecia pozostała ona bliska człowiekowi. Jestem przekonany, że taka właśnie jest konstytucja uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe. Dzięki niej gwarantujemy uniwersalne wartości demokratycznego państwa prawnego. Gwarantujemy ład prawny oraz skuteczny a zarazem demokratyczny sposób sprawowania władzy. Utrwalamy zasadę równowagi władz. Umacniamy niezawisłość sądów i niezależność sędziów. Nowa Konstytucja stwarza możliwość zmiany naszego stosunku do państwa. Rządy zawsze mówiły o potrzebie silnego państwa, dziś jest ono potrzebne może bardziej niż kiedykolwiek. Ale trzeba pamiętać, że państwa mogą być silne przede wszystkim siłą poparcia obywateli. To dlatego demokracje w chwilach kryzysu okazywały się silniejsze od dyktatur. Silne państwo to takie, którego ludzie nie boją się. Silne państwo nie jest też od wewnątrz targane konfliktami o władzę. Jego funkcje uzupełniają inicjatywę obywateli, nie krępują jej. Nowa Konstytucja tworzy takie państwo. Od chwili wejścia w życie Konstytucji prawa człowieka w Polsce przestaną być jedynie deklaracją. staną się one podstawą roszczeń, które obywatel będzie mógł wysuwać wobec państwa. Konstytucja przewiduje bowiem drogę sądową w przypadku naruszenia praw konstytucyjnych. Jednocześnie daje ona prawo do skargi konstytucyjnej każdemu, czyje prawa zostały naruszone przez akt normatywny, w tym także przez ustawę. Odtąd akt wyborczy nie będzie przekazywać pełni władzy wybranym przedstawicielom, którzy przecież są tylko ludźmi. Skarga konstytucyjna ma więc jeszcze jeden wymiar - otwiera zupełnie nową drogę udziału obywateli w stanowieniu prawa. W przededniu rozpoczęcia negocjacji o przystąpieniu Polski do struktur europejskich i euroatlantyckich, potwierdzone zostają wartości i zasady demokratycznego państwa, które leżą u podstaw Sojuszu Północnoatlatyckiego i Unii Europejskiej, są wspólne dla demokratycznych krajów zachodniej cywilizacji. W Polsce istnieją realne różnice i podziały. Nie ma jednak powodu wyolbrzymiać ich ponad miarę. Nie przekreślają one możliwości porozumienia się Polaków. Bodaj najważniejszą umiejętnością jaką nabyliśmy w toku obecnych prac konstytucyjnych jest sztuka osiągania kompromisu. Rzadki to przypadek gdy ludzie o różnych życiorysach i poglądach, podążający z rozmaitych stron politycznych, umieją spotkać się pośrodku drogi. Potwierdza to moje najgłębsze przekonanie, że kierując się dobrą wolą i przekonaniem o powinnościach wobec Ojczyzny - zawsze można uzyskać sukces. Osiągnęli go członkowie Zgromadzenia Narodowego. Istotą uchwalonego tekstu Konstytucji jest dobrze wyważony kompromis. Jestem Wam za to głęboko wdzięczny. Za to przede wszystkim, że potrafiliście w zwolenniku innych poglądów dostrzec partnera, a interesy obywatelskie, dobro państwa przedłożyliście ponad racje partyjne i Wasz światopogląd. Kompromis patronował samemu sposobowi przygotowania tekstu ustawy zasadniczej. Sejm i Senat wybrane w 1993 roku pracowały na mocy ustawy uchwalonej w porzedniej kadencji w roku 1992. W pracach brały udział inne niż parlament organy władzy państwowej. Przysłuchiwali się im przedstawiciele kościołów i organizacji społecznych. Otwarto drogę do składania projektów przez grupy obywateli. Wszystkie projekty zostały wzięte pod uwagę przy opracowywaniu jednolitego tekstu. Ten kompromis to dowód siły, a nie słabości. Przejaw mądrości, a nie lęku. Efektem porozumienia - pomimo podziałów - jest wstęp do Ustawy Zasadniczej. Godzi on polską narodową tradycję z wyzwaniami współczesności. Znalazły się w nim wartości i ideały bliskie całemu Narodowi. Jest Bóg pojmowany jako źródło istoty Człowieczeństwa. Jest szacunek dla ludzi, którzy nie wierzą w Boga, lecz tak samo sedno życia ludzkiego pojmują. Jest odwołanie do tysiącletniej tradycji naszego narodu i państwowości polskiej. Nie przeceniam znaczenia tej preambuły. Ale nie mam wątpliwości, że każdy Polak znajdzie w niej to co najlepsze, co niezbędne dla wspólnego pojęcia obywatelskości, co określa naszą wrażliwość wobec Ojczyzny. Obszarem konstytucyjnego kompromisu stały się problemy światopoglądowe. Stosunki między państwem a kościołami, zwłaszcza kościołem katolickim, ochrona życia ludzkiego, neutralność władz publicznych, prawo do milczenia w sprawach wyznaniowych - to ważne kroki na drodze narodowego porozumienia. Postępy na tej drodze odmierzać będzie praktyka, tolerancja i szacunek, jaki będziemy sobie wzajemnie okazywali. Pomiędzy możliwościami państwa a aspiracjami obywateli, pomiędzy wizją państwa liberalnego a opiekuńczego mieszczą się problemy praw socjalnych. Problem, jak pogodzić gwarancje dla gospodarki rynkowej z zapewnieniem poczucia bezpieczeństwa socjalnego często przewijał się w dyskusjach konstytucyjnych. Dążenie do równości jest naturalnym ludzkim pragnieniem. Postulat sprawiedliwości społecznej nie może być dzisiaj utożsamiany z prymitywnym pojmowaniem egalitaryzmu. I choć pewnie nie wszystko będzie zgodne z wykluczającymi się niekiedy oczekiwaniami społecznymi, to przecież ważna deklaracja o społecznym charakterze gospodarki rynkowej - zobowiązująca wszystkie rządy Rzeczypospolitej - złożona została. Współtwórcami uchwalonej dzisiaj Konstytucji Rzeczypospolitej byli w moim przekonaniu wszyscy autorzy projektów konstytucyjnych. Niech mi wolno będzie podziękować im z tego miejsca. Słowa szczególnego uznania należą tym, którzy przyczynili się do pomyślnego finału prac konstytucyjnych w ostatnich miesiącach i tygodniach - Tadeuszowi Mazowieckiemu, marszałkowi Józefowi Zychowi, Ryszardowi Bugajowi, Waldemarowi Pawlakowi, Jerzemu Szmajdzińskiemu, Wojciechowi Borowikowi, Markowi Borowskiemu, Jerzemu Ciemniewskiemu. Wielką rolę odegrały osoby kierujące pracami Komisji Konstytucyjnych, w kolejnych kadencjach parlamentu - Bronisław Geremek, Walerian Piotrowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Mazurkiewicz i Stefan Pastuszka. Jestem dumny, że i ja kierując przez pewien czas tą Komisją mogłem znaleźć się w tym gronie. Osobne słowa podziękowania należą się ekspertom - profesorom Wiktorowi Osiatyńskiemu, Wojciechowi Winczorkowi, Andrzejowi Gwiżdżowi, Pawłowi Sarneckiemu, Kazimierzowi Działosze, Stanisławowi Gebethnerowi, przedstawicielowi episkopatu - księdzu profesorowi Józefowi Krukowskiemu oraz reprezentantom innych wyznań; a także - profesorowi Lechowi Falandyszowi i całemu środowisku związanemu z Komitetem Helsińskim. Im wszystkim ostateczny tekst ustawy zasadniczej zawdzięcza bardzo wiele. Tu ?wszyscy są wygrani?, gdyż każdy może i powinien czuć się współautorem tej historycznej konstytucji Rzeczypospolitej. Także środowiska popierające projekt pozaparlamentarny. Ich stanowisko doprowadziło do przyjęcia szeregu ważnych, istotnych i potrzebnych zmian. Nie licytujemy się kto wniósł więcej. Historia oceni nas jako całe pokolenie. Pokolenie, które albo potrafiło w ważnych sprawach wznieść się ponad podziały, albo w swarach i sporach pogrzebało szanse na rozwój Rzeczypospolitej. Niech każdy z nas oceni, czy prawa jakie gwarantuje mu Konstytucja są takie jakich oczekuje. Jesteśmy już bliscy ostatecznego, najważniejszego elementu i warunku - poddania Konstytucji społecznej akceptacji. To będzie sprawdzian dla woli politycznej i kompromisu jakie zaprezentowano tu w parlamencie przy pracach nad projektem. Trzeciego Maja ubiegłego roku mówiłem przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie, że "zbyt wiele decyzji w dalszej i bliższej przeszłości zapadało u nas poniewczasie. Zbyt często odkładaliśmy na jutro to, co należało zrobić wczoraj. Nie położymy trwałych podwalin pod gmach polskiej demokracji, jeśli "prawo praw" będzie bez końca odkładane "na lepsze czasy". Dla nowej konstytucji najlepsze czasy są teraz. " Powtarzam te słowa dzisiaj z satysfakcją, ale i z niesłabnącym zdecydowaniem. Zamierzam zarządzić referendum konstytucyjne 25 maja bieżącego roku. Polaków nieraz historia doświadczała przymusem wyboru "mniejszego zła". Jesteśmy wobec tak rzadkiej w naszych dziejach szansy wyboru wspólnego dobra - jest nim ta właśnie Konstytucja, która wspiera Rzeczpospolitą na trwałych fundamentach. Polska potrzebuje wyraźnego oddzielenia tego, co nas dzieli od tego co łączy. Rozdzielenia tego, co najważniejsze, konstytucyjne, ponad podziałami, od tego co stanie się przedmiotem zbliżającej się rywalizacji wyborczej. Konstytucja Rzeczypospolitej tę granicę wytycza. Im więcej spraw wspólnych - tym silniejsza pozycja naszej Ojczyzny, tym większy autorytet Rzeczypospolitej w kraju i poza jej granicami. Dziś - po historycznej decyzji Zgromadzenia Narodowego zwracam się do Narodu Polskiego - wszystkich obywateli Rzeczypospolitej: Zróbmy wspólnie coś dobrego dla Polski - głosujmy za Konstytucją!