Menu rozwijane

26 czerwca 1997
Stworzone przez przodków piękno i wielka sztuka, dają potomnym powód do dumy, jako chlubne, narodowe dziedzictwo. Świadectwa przeszłości, po latach i wiekach z rozmysłem przypominane, są źródłem prawdy o nas samych, są dowodem na podobieństwo myśli, uczuć i sposobu przeżywania świata przez kolejne pokolenia. Inaugurowana dziś wystawa obrazuje polsko-saskie związki artystyczne i polityczne z czasów, gdy dwa nasze sąsiedzkie kraje miały, przez lat blisko siedemdziesiąt, tych samych władców. Współczesne ambicje i dążenia narodów naszej części kontynentu, pragnących budować przyszłość w ścisłych związkach z narodami całej Europy, pozwalają nam dziś dostrzec prekursorską cechę osiemnastowiecznej unii. Możemy, dzięki temu, nawiązywać do pozytywnych właściwości polsko-saskiej współpracy. Niestety, w długich dziejach sąsiedztwa Polski i Niemiec czasy podobnej współpracy przedzielane były o wiele częstszymi i dłuższymi okresami dramatycznych konfliktów. Historycy przy tym do dziś różnie oceniają wartość polsko-saskiego związku. Jest jednak prawdą, że wiele więzi, zrodzonych w czasie polsko-saskiej unii personalnej, przetrwało późniejsze lata, owocując wzajemną życzliwością i szacunkiem. Jest na to wiele przykładów. Syn oficera wojsk saskich, przyszły generał legionów Jan Henryk Dąbrowski, utrwalony w słowach naszego hymnu narodowego, do końca życia zachował sentyment do Saksonii, gdzie sam pobierał wojskowe nauki i przez długie lata pozostawał w wojskowej służbie. Przywiązanie do tradycji i z pewnością dobre z polsko-saskich czasów wspomnienia podsunęły Polakom, pragnącym zreformowania upadającego kraju, pomysł ofiarowania saskim Wettinom dziedzicznego tronu Rzeczypospolitej. Zostało to nawet zapisane w Konstytucji 3 maja. Po rozbiorach, przyjazna Polakom Saksonia życzliwie przyjmowała polskich powstańców - uchodźców i przez cały niemal wiek XIX drukowała i wysyłała do pozbawionego niepodległości kraju polskie książki. Ta zapamiętana w naszej narodowej tradycji polsko-saska bliskość staje się dziś w Polsce ważnym momentem uwiarygodnienia odczuwanej potrzeby zmiany stosunku Polaków do Niemców. Dzisiejszą wystawę wspólnie stworzyli i kolejno obejrzą Polacy i Niemcy. Zgromadzone na niej eksponaty - świadectwa polsko-saskiej epoki - to dzieła niezwykłej miary. Muzea, galerie, biblioteki i archiwa obu państw, przeznaczyły na nią - myślę, że w autentycznym zapale dla idei tego przedsięwzięcia - prawdziwe skarby. Tworzą one wymowną, artystyczną i historyczną całość. Powodzenie wystawy "Pod jedną koroną. Kultura i sztuka w czasach unii polsko-saskiej" jest rzeczą przesądzoną, zostało bowiem wbudowane w jej pomysł. Dlatego też jego autorom - panu profesorowi Walterowi Schmidtowi, dyrektorowi generalnemu Państwowych Zbiorów Sztuki w Dreźnie i panu profesorowi Andrzejowi Rottermundowi, dyrektorowi Zamku Królewskiego w Warszawie, wszystkim realizatorom wystawy, niemieckim i polskim historykom sztuki, wielu ludziom kultury i instytucjom w Polsce i Niemczech, zaangażowanym w stworzenie tego dzieła - należą się wyrazy wielkiego uznania i specjalne podziękowania. Wielką satysfakcję i uznanie budzi też znaczące finansowe poparcie, jakiego wystawie udzieliły niemieckie i polskie instytucje gospodarcze oraz fundacje. Wszystko to sprawiło, że mogło powstać to oryginalne i ważne ogniwo, łączące świadomość Polaków i Niemców we wspólnej Europie. Jest to jeszcze jeden temat dialogu dwóch sąsiedzkich narodów. Dialogu, który wszystkim Europejczykom jest potrzebny do zgodnego i pomyślnego współżycia w ogromnej rodzinie narodów całego świata. /wersja podstawowa/