Menu rozwijane

26 czerwca 1997
Wszyscy na tej sali mamy poczucie łączności, poczucie ważnej wspólnoty. Łączy nas Bałtyk. Bałtyk, który jest nie tylko obszarem słonej wody. To morze jest jakimś szczególnym polem rozmowy, komunikacji i współpracy między narodami, miastami i ludźmi. Bałtyk jest naszą troską i naszą szansą, jest naszym wspólnym bogactwem. O tym, jak cenne to bogactwo, poucza nas historia. Jestem szczególnie rad, że mogę dziś, wraz z Prezydentem Republiki Federalnej, brać udział w spotkaniu miast hanzeatyckich i bałtyckich. Stanowi ono ważny punkt obchodów tysiąclecia Gdańska - polskiego miasta, przez stulecia tak wiele znaczącego nad Bałtykiem. Hanza była ideą, a zarazem konkretem. Dziełem pragmatyków, profesjonalistów, a przy tym - wizjonerów. Była organizacją współpracy gospodarczej, ale także wspólnotą kulturową. Hanza umiała docenić bogactwo, jakie płynie z różnorodności. Wiedziała, że najbardziej twórcza siła to taka, która czerpie moc z negocjacji, porozumienia i kompromisu. Dlatego warto dziś iść tropem przedsięwzięcia, które kiedyś uczyniło z Bałtyku obszar sukcesu i rozwoju. Szanowni Państwo - przedstawiciele miast nadmorskich naszego regionu - już od kilkunastu lat tworzycie i próbujecie doskonalić Nową Hanzę, z pożytkiem dla wszystkich obywateli Waszych krajów. Swoje osiągnięcia zbudowała Hanza na integracji, współdziałaniu i samorządności, a także na tolerancji, otwartości i odwadze podejmowania wyzwań. Wybitny pisarz i sławny gdańszczanin, tropiciel poplątanych ścieżek historii - Günter Grass - stwierdził kiedyś trafnie: "Miasta hanzeatyckie zawsze były miastami światowymi. Ciasny, nacjonalistyczny sposób myślenia był tym miastom obcy". Bałtyk jest bowiem obszarem wielu kultur i wielu dążeń. Można nawet powiedzieć, że jeśli istnieje coś takiego jak duch bałtycki, to jest to duch pluralizmu, wolności i wzajemnej pomocy. Z wielką satysfakcją pragnę stwierdzić, Panie Prezydencie Federalny, że znacząco przyczynia się do tego pojednanie i przyjaźń polsko-niemiecka. Potwierdzają to również życzliwe więzi naszych miast bałtyckich. Na ręce Pana Prezydenta Romana Herzoga, a także Pana Burmistrza Lubeki, sławnego miasta hanzeatyckiego, oraz wszystkich naszych gości z Niemiec pragnę złożyć serdeczne podziękowanie za tak znakomicie układającą się współpracę. Myślę, że płynie z niej korzyść dla wszystkich, jako że sprzyja ona stabilizacji w naszym regionie. Za czasów hanzeatyckich obszar wymiany gospodarczej rozciągał się od Anglii i Hiszpanii aż po Nowogród Wielki. Przezwyciężając ostatnie pozostałości epoki podziałów z okresu "zimnej wojny", powracamy do tamtej tradycji współpracy. Wielkie znaczenie ma tu współdziałanie w ramach takich struktur jak Rada Państw Morza Bałtyckiego, Związek Miast Bałtyckich oraz właśnie Nowa Hanza. Zacieśniać powinniśmy współpracę gospodarczą i ekologiczną, kulturalną i naukową, transportową i turystyczną. Powinien następować przepływ ludzi i pomysłów, kapitałów i technologii. Szczególnego zaś znaczenia nabiera współpraca młodzieży. To właśnie młode pokolenia, otwarte na świat i ciekawe doświadczeń swoich sąsiadów, przesądzą o trwałym sukcesie naszych dzisiejszych starań. Polska pragnie, aby spokój, bezpieczeństwo i rozwój stały się trwałymi wyznacznikami sytuacji nad Bałtykiem. Sprzyja temu proces poszerzania struktur euroatlantyckich oraz zacieśniania współpracy pomiędzy wszystkimi uczestnikami dialogu europejskiego. Za kilkanaście dni Polska zostanie zaproszona do rozmów o członkostwie w NATO. W styczniu 1998 roku powinny się rozpocząć rozmowy o poszerzeniu Unii Europejskiej. Rozszerzenie Unii i NATO nie jest wymierzone przeciw nikomu. Jest korzystne dla wszystkich. Lista krajów, które będą uczestnikami tego procesu, nie powinna być zamknięta. Dzięki europejskiej integracji, w której kolejny etap właśnie wkraczamy, będzie więcej współpracy i więcej zaufania nad Bałtykiem. Spotykamy się w mieście, które istnieje nad Bałtykiem od tysiąca lat. Gdańsk w szczególny sposób zaznaczył się w dziejach nie tylko tego regionu, ale także Europy i świata. Już z samym początkiem gdańskiej historii wiążą się losy postaci niezwykłej - świętego Wojciecha, czeskiego biskupa, patrona Polski i Europy Środkowej. Potem nadeszły czasy rozwoju i rozkwitu. W tutejszym porcie powiewały znaki najróżniejszych bander, a na ulicach Gdańska usłyszeć można było języki niemal całej Europy. Polacy są dumni, że gdańska samorządność, znaczenie gospodarcze i bogactwo kulturalne w szczególnym stopniu rozwinęły się pod berłem monarchów Rzeczypospolitej. Jesteśmy również świadomi hanzeatyckich tradycji tego miasta. Gdańsk stanowił kulturowy i cywilizacyjny tygiel, w którym wytapiał się kruszec najcenniejszych wartości. Miasto promieniowało na otoczenie. Tyleż przynależało do polskiej Rzeczypospolitej, co ją współtworzyło. Czujemy się depozytariuszami tej spuścizny. Nie próbujemy wyrywać z niej fragmentarycznych wątków. Jednym tchem wymieniamy dziś nazwiska sławnych gdańszczan, takich jak Andrzej ze Słomowa, Jan Dantyszek, Mikołaj Kobelaw, Filip Bischof, Jakub Fabricius, Jan Heweliusz, Gabriel Daniel Fahrenheit czy Jan Rybiński. Jesteśmy dumni z ich osiągnięć, niezależnie od tego, czy ich rodzinną mową był język niemiecki czy polski. Günter Grass, w wierszu "Zamki na piasku", zastanawiał się, w jakim języku szumią bałtyckie fale. I odpowiadał, że ich brzmienie zawsze jest to samo, a uchwycone w mowie różnych narodów, różni się nie fonetyką, a jedynie pisownią. Po raz kolejny Gdańsk przeszedł do historii Europy w roku 1939. W demokratycznych krajach Zachodu wołano wtedy: "Nie chcemy umierać za Gdańsk!". Okazało się wkrótce, że kto nie sprzeciwia się złu dalekiemu, ten przywabia je do siebie blisko i musi walczyć w obronie rodzinnego domu. Pokój i bezpieczeństwo jest niepodzielne. Jest dobrem powszechnym i wspólnym. Tu, na gdańskim wybrzeżu, gdzie padły pierwsze strzały drugiej wojny światowej - uświadamiamy to sobie z całą mocą. Ogromną wymowę - nie tylko dla nas Polaków, ale dla wszystkich mieszkańców Europy Środkowej - ma fakt, że tutaj, w Gdańsku, w 1980 roku, powstała "Solidarność". Że właśnie stąd powiał ożywczy wiatr, który odmienił oblicze Europy. Przemiany, jakie dokonały się od 1989 roku, mają wielu autorów i wiele źródeł. Jednak dzieło Sierpniowego Gdańska, dzieło "Solidarności", na zawsze już pozostanie najbardziej znaczącym symbolem tego historycznego przełomu. Zwłaszcza w tym wymiarze pragniemy pojmować polskość Gdańska. Chcemy, aby w gronie najznamienitszych miast polskich Gdańsk pozostawał ciągle ośrodkiem twórczej inspiracji i skłonności do podejmowania trudnych wyzwań. Wiemy wszyscy w polsce doskonale, że nikt nam niczego nie podaruje w nagrodę za dawne zasługi. Ze swoimi problemami w coraz bardziej konkurencyjnym świecie będziemy dziś i jutro radzić sobie przede wszystkim sami. Wierzymy, że Gdańsk, sędziwy swoją tysiącletnią historią, jest niezmiennie młody duchem, że jest głodny nowych sukcesów, że jest zdolny, aby wykorzystać szanse, rysujące się dziś w Europie i w regionie Bałtyku. W imieniu wszystkich Polaków życzę tego władzom miasta i wszystkim gdańszczanom. Myślę, że w imię wspólnego pożytku i rozwoju, życzą tego Gdańskowi wszystkie miasta hanzeatyckie i bałtyckie. Jak bowiem głosi dewiza Waszego zjazdu - "Hanza inwestuje w Hanzę". Troska o wspólny rozwój staje się gwarancją wspólnego sukcesu. Losy Gdańska są bliskie także mnie osobiście. Tutaj studiowałem , tutaj poznałem moją żonę. Odkrywałem niepowtarzalną aurę tego miasta. Sądzę, że w dużym stopniu zdołałem ją poznać i zrozumieć. Gdańsk oddycha morzem, a więc przestrzenią i swobodą. Czerpie siły z historii, z dokonań wielu narodów. Stanowi środowisko ludzi z różnych stron, o różnych życiorysach, którzy odnaleźli tu coś bardzo istotnego i uczynili z tego swój sposób na życie. Dzisiejszy Gdańsk jest bardzo polski, bardzo europejski i swój własny zarazem. Myślę, że pożytki z budowy Nowej Hanzy i nowej, połączonej Europy, właśnie tu, w Gdańsku, rozumiane być mogą szczególnie wyraziście. Z całym więc przekonaniem życzę Państwu owocnych obrad. /wersja podstawowa/