W piątek Sejm odrzucił weto prezydenta do ustawy rozdzielającej funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przed głosowaniem minister Andrzej Duda apelował z mównicy sejmowej o nieuchwalanie ustawy. Zwrócił uwagę, że nowela ustawy o prokuraturze zawiera m.in. "nieostre warunki" dotyczące złożenia wniosku przez premiera o odwołanie prokuratora generalnego przed upływem kadencji.
W ocenie ministra Dudy ustawa faktycznie wzmacnia siłę prokuratorów wyższych stopniem "deprecjonując prokuratorów liniowych". - Chyba nikt nie uwierzy w to, że nacisków na prokuratorów wydawanych przez przełożonych nie będzie – mówił.
- W konstytucji jest napisane, że zadaniem rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego (art. 146 konstytucji - PAP). Tymczasem Rada Ministrów pozbywa się całkowicie prawnej kontroli nad prokuratorem generalnym. Kto więc teraz będzie odpowiadał za bezpieczeństwo? - pytał minister Duda w rozmowie z PAP.
W opinii ministra, jeśli prokurator będzie niezależny, premier będzie zawsze mógł powiedzieć: „to nie jest moja wina, że przestępczość nie jest w dostatecznym stopniu ścigana, bo my za to nie odpowiadamy".
Jak zaznaczył minister Duda, problemem nie jest kwestia rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, ale pozycja nowego prokuratora generalnego.
- Przyjęliśmy model, który nie jest powszechnie obowiązujący w większości państw europejskich, w których prokurator generalny podlega ministrowie sprawiedliwości albo jest w obrębie władzy wykonawczej - zauważył minister. W polskim systemie - w jego ocenie - prokurator generalny będzie "sobiepanem".
Zdaniem Dudy, mogą zdarzyć się sytuacje, w których prokurator generalny będzie wciągany w gry partyjne, przez groźbę wnioskowania o jego odwołanie.
- Mogą być próby odwoływania prokuratora generalnego, bo będzie to mógł uczynić na wniosek premiera Sejm większością 3/5 głosów. Podstawy złożenia takiego wniosku są szeroko zakreślone i nieprecyzyjne - uważa podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta.
Prezydent: To jedna z najgorszych ustaw ostatnich dwóch lat
Prezydent Lech Kaczyński wiele razy podkreślał, że przygotowana przez rząd ustawa jest zła. - Każdy, kto się orientuje w sprawach ścigania przestępczości w naszym kraju wie, że przy uprawnieniach prokuratury w Polsce, które są zupełnie inne niż gdzie indziej i akurat polska konstrukcja odpowiada w tej chwili polskiej rzeczywistości, to jeżeli rząd nie ma prokuratury w pewnym sensie, to w ogóle nie może odpowiadać za bezpieczeństwo - mówił podczas wizyty w Spale prezydent.
Zdaniem Lecha Kaczyńskiego przyjmując taką ustawę, rząd z tej odpowiedzialności rezygnuje. W ocenie prezydenta prokurator generalny to w wielu wypadkach ktoś dużo ważniejszy od ministra spraw wewnętrznych.
W opinii Lecha Kaczyńskiego zgodnie z ustawą powołana byłaby korporacja, która miałaby olbrzymią władzę nad ludźmi i przed nikim by nie odpowiadała. - Minister sprawiedliwości ponosi jednak polityczną odpowiedzialność. Jest przedmiotem krytyki, może dostać wotum nieufności.Przy tej konstrukcji, która ma być, mamy do czynienia z kolejnym elementem korporacyjnej Polski. Polska jest nadmiernie korporacyjna - uważa prezydent.