Jakakolwiek próba łączenia afery Zondacrypto z Kancelarią Prezydenta jest nie tylko nadużyciem, ale wpisywaniem tej sprawy kryminalnej w politykę – mówił minister Wojciech Kolarski.
Minister wypowiedział się w kwestii nasilającej się nagonki politycznej związanej z aferą Zondacrypto. Odniósł się do doniesień prasowych dotyczących Artura Chodzińskiego i wyjaśnił powody weta do rządowej ustawy o kryptoaktywach. Według doniesień medialnych byłemu agentowi CBA Arturowi Chodzińskiemu zarzucono pobieranie opłat od prezesa giełdy Zondacrypto Przemysława Krala w zamian za ujawnienie danych dziennikarza, który opisał giełdę Zondacrypto oraz powoływanie się na wpływy w otoczeniu Prezydenta. Minister Kolarski zaprzeczył, że istnieją jakiekolwiek powiązania Kancelarii Prezydenta z kryminalną działalnością wokół giełdy kryptowalutowej:
Mam ten komfort, że mogę powtórzyć za moimi kolegami, ministrami, że Kancelaria Prezydenta nie ma nic wspólnego z całą tą historią. Kwestionuję to, co jest treścią informacji mówiącej o tym, że jakoby ktoś miał wpływać na współpracowników Prezydenta. Ta sprawa jest rozgrywana politycznie przez rządzących – powiedział.
Pytany o rzekome wizyty Chodzińskiego w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego oraz próbę przekazywania opinii na temat publikacji prasowych szefostwu BBN, minister przypomniał o autonomii instytucjonalnej BBN i podkreślił, że ewentualne przestępcze powoływanie się na wpływy jest wyłączną domeną organów ścigania:
– Chciałbym, żebyśmy żyli w państwie prawa. Sytuacja, w której ktoś powołuje się na wpływy, a jeszcze ta działalność ma charakter prowadzący do działań przestępczych, to jest robota dla prokuratora. Nie mam żadnych wątpliwości, że jakakolwiek próba łączenia afery Zondacrypto z Kancelarią Prezydenta czy z Prezydentem jest nie tylko nadużyciem, ale chodzi o wpisywanie tej sprawy kryminalnej w politykę i próbę uderzania w zaplecze Prezydenta czy samego Prezydenta – skwitował.
Może Cię zainteresować Nowa inicjatywa ustawodawcza ws. rynku kryptoaktywów Szef KPRP: Prezydent będzie szedł ścieżką konstytucjiW odpowiedzi na ataki premiera Donalda Tuska, który nazwał ponowne złożenie przez Prezydenta projektu ustawy regulującej rynek kryptowalut „pseudoinicjatywą”, minister Kolarski wyjaśnił fundamentalne różnice pomiędzy propozycją rządową a prezydencką – rządowa ustawa w żaden sposób nie zapobiegłaby aferze Zondacrypto, za to wprowadzała arbitralną władzę urzędniczą i pozbawiała Polaków ochrony prawnej:
– Z jednej strony mamy sprawę ustawy, czyli regulację rynku kryptowalut, z drugiej strony mamy aferę kryminalną – aferę Zondacrypto, i jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Ustawa regulująca rynek, gdyby nawet nie została zakwestionowana w pierwszej rządowej wersji przez Prezydenta, w żaden sposób nie zapobiegłaby aferze. Projekt rządowy nadmiernie ograniczał wolność prowadzenia działalności gospodarczej, za dużo było możliwości arbitralnej decyzji urzędnika. Prezydent jako bezpiecznik włącza tam sąd i możliwość odwołania się do sądu. Natomiast jednocześnie Prezydent wprowadza takie bezpieczniki w postaci ostrzegania potencjalnych inwestorów, czego nie było w projekcie rządowym – podkreślił i dodał, że to prezydencki projekt gwarantuje dochodzenie roszczeń przed polskimi sądami oraz mechanizmy odzyskiwania środków w razie poniesionych strat.
Minister Kolarski odniósł się do sejmowego wystąpienia Donalda Tuska, podczas którego premier cytował fragmenty zeznań tajemniczego „Pana X”. Ocenił to jako zabieg mający przykryć realne niepowodzenia rządu:
– Insynuacyjny charakter tego wystąpienia raz jeszcze udowadnia, że premier w sytuacji, w której ma aferę w Szpitalu Południowym, aferę obyczajową w Kłodzku, aferę z panią pełnomocnik do spraw marki, kryzys finansów publicznych, dramatycznie wysokie ceny paliw, próbuje zrobić takie polityczne igrzyska, które odciągną uwagę opinii publicznej – akcentował.
Minister podkreślił również, że sam rząd Donalda Tuska oraz podległe mu służby i prokuratura ponoszą pełną odpowiedzialność za opieszałość i umarzanie postępowań wokół giełd kryptowalutowych w latach 2024–2025:
Wybór Macieja Berka do TK i spór o ślubowanie sędziowskie
Odnosząc się do wyboru byłego członka Rady Ministrów Macieja Berka przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego oraz krążących w przestrzeni publicznej pomysłów, aby kandydat ominął Pałac Prezydencki i złożył ślubowanie w Sejmie lub wysłał Prezydentowi notarialne przyrzeczenie, minister Kolarski wskazał, że wszelkie próby zastępowania konstytucyjnej roli Prezydenta RP notarialnymi wpisami stanowią jawne pogwałcenie praworządności:
Prezydent jest strażnikiem konstytucji, postępuje zgodnie z przepisami konstytucji i ustaw, w tym wypadku ustawy o sędziach Trybunału Konstytucyjnego z 2021 roku, która odsyła do ustawy o Sądzie Najwyższym. Tam jest mowa o tym, że wybrana osoba musi złożyć ślubowanie [wobec Prezydenta] – przypomniał.
Minister poruszył także kwestię braku formalnych i merytorycznych kwalifikacji Macieja Berka, zwracając uwagę na niejasności wokół wymogu 10–letniego okresu faktycznego wykonywania zawodu radcy prawnego. Poinformował, że w Kancelarii Prezydenta trwa drobiazgowa analiza prawna prowadzona przez ministra Zbigniewa Boguckiego:
– Są pewne kryteria, które sprawiają, że pewne funkcje publiczne mogą być pełnione przez daną osobę. Czy rzeczywiście były minister Maciej Berek, prawa ręka premiera Tuska, czy spełnia te kryteria, które dają mu możliwość wypełnienia tej bardzo ważnej roli i czy nawet to Sejm nie został tutaj wprowadzony w błąd. Czy nie było tak, że to tylko na podstawie oświadczenia, a nie dokumentów została podjęta decyzja przez Sejm? – dociekał minister.
Może Cię zainteresować Minister Kolarski gościem „Poranka Radia Tok FM” Wyciszanie realnych problemów i granie w polityczny teatr