W programie Poranne Rozmowy ZERO Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, odniósł się do aktualnych tematów polskiej debaty publicznej, m.in. Trybunału Konstytucyjnego, przesłuchania Prezydenta RP i wojsk amerykańskich w Polsce.
Spór o Macieja Berka i „skok na Trybunał Konstytucyjny”
Podczas wywiadu odbywało się w Sejmie głosowanie nad kandydaturą Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Minister Przydacz wyraził zastrzeżenia natury prawnej wobec tej kandydatury, podkreślając, że piastowanie stanowisk ministerialnych nie może być utożsamiane z faktycznym wykonywaniem zawodu radcy prawnego.
– Są daleko idące wątpliwości co do faktycznego wykonywania zawodu przez 10 lat przez pana Berka. I to jest główny powód. Jeżeli ktoś był ministrem, członkiem rady ministrów, ministrem konstytucyjnym, trudno uznać ten okres za faktycznie wykonywany zawód radcy prawnego – ocenił.
Minister Przydacz zasugerował, że premier Donald Tusk dąży do pełnego upartyjnienia Trybunału Konstytucyjnego poprzez wprowadzanie tam swojej „prawej ręki”.
To nie jest poprawa sytuacji Trybunału, to nie jest uzdrowienie, to jest po prostu skok na Trybunał Konstytucyjny i jego upartyjnienie. Donald Tusk chce przejąć absolutnie kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym – podkreślał prezydencki minister.
Przesłuchanie Prezydenta przez prokuraturę
Na pytanie o zbliżające się przesłuchanie Prezydenta Karola Nawrockiego, którego prokuratura chce przesłuchać jako świadka w śledztwie dotyczącym niedopuszczenia do orzekania sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Szef BPM odpowiedział, że Prezydent jest gotowy na rozmowę z prokuratorami w murach Pałacu Prezydenckiego, realizując swoje obowiązki obywatelskie.
– Pan Prezydent wczoraj na spotkaniu z dziennikarzami na konferencji przed Pałacem Prezydenckim powiedział, że zaprosi prokuratorów na rozmowę – potwierdził, i dodał – Prezydent ma uprawnienia wynikające z konstytucji i powiedział wprost, że bierze odpowiedzialność za te decyzje.
Może Cię zainteresować Prezydent RP spotkał się z przedstawicielami mediów przed Pałacem Prezydenckim Min. Przydacz dla Rzeczpospolitej: Od wielu lat Polska opowiadała się za rozszerzeniem Nuclear SharingWojska USA w Polsce: Impas w negocjacjach rządowych i brak koordynacji
Szef Biura Polityki Międzynarodowej przedstawił szczegółową analizę mechanizmów rządzących amerykańską obecnością wojskową. Wyjaśnił, że polityczna deklaracja Donalda Trumpa, będąca bezpośrednią reakcją na sukces wyborczy prezydenta Karola Nawrockiego, musi zostać przełożona na konkretne decyzje Pentagonu.
– Biały Dom daje zielone światło na zwiększenie liczebności wojskowej w Polsce. Natomiast w szczegółach oczywiście realizuje to Pentagon. Ta decyzja będzie implementowana w ramach dokumentu, takiej strategii, którą ogłosi, myślę, że tej jesieni, Global Force Posture Review. To dokument mówiący, gdzie amerykańskie siły zbrojne na świecie są rozlokowane – powiedział minister.
Dodał również, że główną zmianą w przeglądzie sił w Europie prawdopodobnie będzie zmniejszenie liczby żołnierzy amerykańskich w Europie Zachodniej, za to zwiększenie w Europie Środkowej.
Minister Przydacz wyraził opinie, że polskie Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych wykazują się zadziwiającą biernością w tej kluczowej sprawie. Choć wiceminister spraw wojskowych Zalewski przekonywał w mediach o istnieniu stałego zespołu negocjacyjnego ds. stałej obecności, Przydacz kategorycznie temu zaprzeczył, wzywając resort do „pokazania” tych negocjatorów i ich rzekomej aktywności w Waszyngtonie. Co więcej, ujawnił, że ani Biuro Polityki Międzynarodowej, ani Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, na czele z ministrem Grodeckim, nie otrzymały od rządu żadnego raportu ani informacji o funkcjonowaniu takiego zespołu.
Mówiłem, że winą rządu jest to, że nie stworzono zespołu negocjacyjnego dotyczącego stałej obecności. W tym sensie, aby móc zmienić obecność rotacyjną na obecność stałą amerykańską, potrzebna jest infrastruktura prawna i finansowa. Do Biura Polityki Międzynarodowej takie informacje o istniejącym zespole nie trafiają – zauważył.
Szef BPM podzielił się także niepokojącymi sygnałami płynącymi bezpośrednio z nieformalnych kanałów dyplomatycznych ze strony administracji amerykańskiej.
– Pojawiają się takie sygnały ze strony amerykańskiej, która mówi wprost, że życzyłaby sobie, żeby strona polska nieco bardziej intensywnie i aktywnie w tej sprawie pracowała. To nam powinno zależeć, aby te dokumenty zostały wynegocjowane. Uważam, że jest unikalna szansa, aby zwiększyć liczebność i przetransformować rotacyjną obecność na stałą – podsumował minister Marcin Przydacz.