Menu rozwijane

13 października 2026

W „Pierwszej rozmowie dnia” na antenie Telewizji Republika szef BPM Marcin Przydacz odniósł się do sytuacji w polskiej dyplomacji. Przypomniał, że zostało wypracowane porozumienie z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim w sprawie nominacji ambasadorskich, ale premier Donald Tusk zablokował te negocjacje.

– Prezydent mówi: „Wysyłam sygnał, porozumienie jest gotowe na stole, można do niego wrócić w każdej chwili, tak żeby Polska miała ambasadorów” – zapewniał minister w rozmowie.

Jak dodał, szef rządu nie dąży do zawarcia porozumienia w tej sprawie, a jednocześnie atakuje Prezydenta RP, wskazując, że w wielu państwach Polska nie ma swoich reprezentantów na szczeblu ambasadorskim. – Sami doprowadzili do tego kryzysu, nie chcą go rozwiązać, a jedyne, co potrafią, to zrzucać winę na Prezydenta – stwierdził Marcin Przydacz.

Dopytywany o możliwość powrotu do stołu negocjacyjnego minister odparł, że jeśli rząd będzie chciał wrócić do tematu, to „oczywiście będziemy rozmawiać”. Zaznaczył jednak, że w rozmowach musi uczestniczyć premier Donald Tusk, a nie minister Radosław Sikorski, ponieważ – jak pokazała ostatnia sytuacja – szef polskiej dyplomacji nie ma w tej sprawie decyzyjności.

Może Cię zainteresować Prezydent RP dla „Rzeczpospolitej” o nominacjach ambasadorskich: Chcę rozwiązać problem systemowo Karol Nawrocki w „Fakcie”: Interes Polski wymaga, abyśmy doszli kompromisu ws. ambasadorów

W dalszej części rozmowy redaktor Andrzej Gajcy poruszył kwestię porozumienia między Prezydentem USA Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem w sprawie ropy naftowej. Zapytany, czy taki ruch jest błędem amerykańskiej administracji, Marcin Przydacz stwierdził, że „w żaden sposób nie przyniesie to pozytywnych skutków”.

– To  próba wpłynięcia na rynki energetyczne przed wyborami w Stanach Zjednoczonych. Nie jest to jeszcze rozmontowywanie w całości systemu sankcyjnego, ale na pewno nie jest to krok, jakiego Polska by oczekiwała. My jesteśmy za tym, zwłaszcza Pan Prezydent, żeby zaostrzać politykę sankcji – podkreślił szef BPM.

Minister ocenił, że próba nakłonienia Rosji do negocjacji w celu zakończenia wojny na Ukrainie „nie jest niczym złym, co do zasady” i może być jednym z celów polityki Donalda Trumpa. Wskazał jednak, że wątpi, by współpraca energetyczna mogła skłonić Władimira Putina do podjęcia takich negocjacji. Jego zdaniem działania amerykańskiego przywódcy podyktowane są przede wszystkim zbliżającymi się wyborami oraz niestabilną sytuacją na rynkach energetycznych.

– Dla nas najważniejsze jest, aby utrzymać obecność amerykańską w Polsce, budować bazę amerykańską. Dla nas ważne jest to, że Donald Trump zaprosił nas do G20, ale oczywiście byłoby dla nas bardzo dobrze, gdyby Rosja nadal pozostawała w izolacji i wręcz zacieśniano politykę sankcji – dodał.

Może Cię zainteresować Minister Marcin Przydacz o szczycie G20 w Miami „Polska: G20”

W wieczornej rozmowie w telewizji wPolsce24 minister Marcin Przydacz był pytany o opinię Komisji Weneckiej ws. odebrania przez Prezydenta ślubowania od wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wskazał, że jest opinia wielu prawników – jedni mówią tak, inni inaczej, w zależności od poglądów politycznych. – Prezydenta obowiązuje prawo – zaznaczył.

Podkreślił, że Prezydent jest strażnikiem Konstytucji i zgodnie z art. 7 ma obowiązek działać w granicach i na podstawie prawa.

Minister zauważył, że Maciej Berek nie spełnia podstawowego warunku formalnego – żeby być sędzią Trybunału, trzeba mieć 10 lat stażu wykonywania zawodu radcy prawnego, a nie ma. – Jeżeli ma, to niech przedstawi dokumenty, że przez 10 lat wykonywał zawód radcy prawnego – zaznaczył.

Odnosząc się do nieprzesłania dokumentów do KPRP przez Marszałka Sejmu mówił, że Włodzimierz Czarzasty musiałby albo podać informację, że nie zweryfikował tego, czyli nie dopełnił obowiązków i naraża się na odpowiedzialność karną, albo zweryfikował i musiałby skłamać, że warunki formalne są spełnione.

W ocenie ministra obecny rząd, kiedy doszedł do władzy przestał respektować prawo w Polsce; nie przestrzega orzeczeń TK, a nawet ich nie publikuje.

– Trzeba bronić Trybunału Konstytucyjnego nie dlatego, że są tam tacy a nie inni sędziowie, tylko dlatego, aby Donald Tusk nie zniszczył nam rządów prawa i demokracji. Bo niestety ku temu zmierza – zaznaczył Marcin Przydacz.

Może Cię zainteresować Ślubowanie sędziego Trybunału Konstytucyjnego Ślubowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego Szef BPM dla wPolsce24: Prezydent przyjął ślubowania, żeby TK mógł funkcjonować