Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz w rozmowie z telewizją wPolsce24 odniósł się do sprawy rezygnacji Sławomira Cenckiewicza z funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Jestem przekonany, że gdyby profesor Cenckiewicz mógł w pełni działać, tak jak to przewidują przepisy prawa i miałby tę swobodę w funkcjonowaniu, to z całą pewnością kontynuowałby swoją misję – mówił minister.
W rozmowie Marcin Przydacz stwierdził, że była to odważna decyzja Sławomira Cenckiewicza podyktowana przede wszystkim interesem państwa polskiego. – W sytuacji, w której prawo stoi po Jego stronie, natomiast druga strona bezczelnie łamie prawo i przy pomocy tak naprawdę faktów dokonanych stara się omijać te przepisy, to rzeczywiście [jak mówi] minister Cenckiewicz: to być może nie jest najlepsze rozwiązanie z uwagi na interes państwa – wyjaśnił.
Jak dodał, „rząd przyjął praktykę łamania orzeczenia sądu i nie udostępnia tych dokumentów Panu profesorowi”. – To oczywiście ma wpływ na jakość sprawowanej funkcji – zaznaczył.
Może Cię zainteresować Szef BBN: Próbowano wykluczyć mnie z życia publicznego Rzecznik Prezydenta RP o raporcie WSI i rezygnacji ze stanowiska szefa BBNW dalszej części rozmowy poruszony został temat procesu odtajniania Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Prezydent Karol Nawrocki przeszedł do formalno–prawnego etapu zmierzającą do odtajnienia i upublicznienia tego dokumentu. Jednym z warunków formalnych jest konieczność uzyskania dwóch opinii – Marszałka Sejmu i Marszałek Senatu.
– Nie ma decyzji ani Pana Marszałka, ani Pani Marszałek, jest opinia – i to jeszcze nie wiążąca, bo są przepisy, które zobowiązują do wystąpienia o taką opinię, natomiast Prezydent nie jest absolutnie nią związany – podkreślił Marcin Przydacz.
Przypomniał, że Prezydent Karol Nawrocki zobowiązał się do ujawnienia tego dokumentu i „ma odwagę to zrobić”, dlatego przez ostatnie miesiące zastępca szefa BBN Andrzej Kowalski prowadził prace w tym zakresie.